Coraz bogatsi i mniej chętni do wyjazdu

Wojciech Szacki
2009-07-28, ostatnia aktualizacja 2009-07-28 13:35

Jeśli dobrze policzyć polskich bezrobotnych, to jest ich raptem 5 proc. - wynika z "Diagnozy społecznej 2009".

W Polsce przybywa milionerów
Fot. Corbis
W Polsce przybywa milionerów
"Diagnoza" to bardzo dokładne badanie polskiego społeczeństwa. Wiosną 2009 r. ankieterzy Głównego Urzędu Statystycznego przepytali ponad 26 tys. osób w ponad 12 tysiącach gospodarstwach domowych. Część z nich odpowiadała na te same pytania w poprzednich edycjach "Diagnozy" - w latach 2000, 2003, 2005 i 2007.

Bezrobocie małe i spada

Oficjalnie stopa bezrobocia - jak podał Główny Urząd Statystyczny - wynosi 10,7 proc. Ale "Diagnoza" przekonuje, że w rzeczywistości bezrobotnych jest zdecydowanie mniej. Wszystko zależy bowiem od kryterium. Jeśli przyjąć, że bezrobotnym jest ten, kto poza zarejestrowaniem w urzędzie szuka pracy i ma dochody mniejsze niż 950 zł - to bezrobocie w Polsce kurczy się do 5 proc. Dla porównania: w 2003 r. było to 13,5 proc., w 2005 r. - 11,9 proc., a w 2007 - 6,5 proc. Ankieterzy "Diagnozy" pytali, czemu bezrobotni nie szukali pracy. Okazało się, że co innego powstrzymywało przed tym kobiety, a co innego - mężczyzn. Okazało się, że to mężczyźni mniej wierzą w swoje szanse. Co czwarty z nich uważa, że nie znalazłby pracy (patrz tabelka).

Emigracja wychodzi z mody

Z "Diagnozy" wynika też, że od wejścia do Unii do pracy za granicą wyjechało 1,5 mln Polaków (z których część wyjeżdżała po kilka razy). Najwięcej - 30 proc. - wybrało Niemcy, mimo że tamtejszy rynek pracy nie jest dla nas całkiem otwarty. 26 proc. pojechało do Wielkiej Brytanii, 9 proc. - do Holandii, a po 6 proc. do Francji i Irlandii. Emigracja zarobkowa wychodzi z mody: w 2009 r. wyjechać chciało dwa razy mniej Polaków niż w 2007 r. - Niektórzy już się dorobili, chcą teraz zostać w Polsce. Wśród wyjeżdżających najwięcej jest ludzi z wykształceniem średnim. Mają większe ambicje niż praca na zmywaku - wyjaśnia prof. Janusz Czapiński, jeden z autorów "Diagnozy". I dodaje: - Dały o sobie znać minusy emigracji: rozbite rodziny, kłopoty dzieci emigrantów w szkołach. Poza tym w porównaniu z naszymi początkami w Unii złotówka jest znacznie silniejsza.

Ci, którzy nadal chcą wyjechać, wybierają nieco inne kierunki niż w 2007 r. Wtedy najsilniejszym magnesem była Wielka Brytania (44 proc. wskazań), dziś zastąpiły ją Niemcy (28 proc.). Wielką Brytanię wybiera co czwarty myślący o wyjeździe. Popularniejsza jest Holandia (14 proc., w 2007 r. - 6 proc.). Polacy zaczynają coraz częściej myśleć o Norwegii - dwa lata temu kusiła 4 proc., a dziś już 7 proc. Najwięcej w oczach Polaków straciła uderzona kryzysem Irlandia (3 proc., w 2007 r. - 11 proc.).

Kryzys? Jaki kryzys?

Diagnoza to obraz Polaków zaradnych, coraz zamożniejszych i pracujących. Co z tym optymistycznym obrazkiem zrobi kryzys? - Nic. Wierzę, że Polacy wyjdą z niego bez szwanku - mówi prof. Czapiński. "Gazeta": - Ale ludzie tracą pracę. Padają fabryki, z których żyły całe miasta. Prof. Czapiński: - Jak pada jeden zakład, to ludzi przejmie inny. Polska to duży rynek, nie Litwa albo Łotwa. Ludzie sobie poradzą. Jeśli rząd podwyższy koszty pracy, wzrośnie pewnie zarejestrowane bezrobocie. Polacy będą pracowali na czarno. Albo wyjadą. Na tle innych narodów i tak jesteśmy naprawdę w dobrej sytuacji. Mamy coraz większe oszczędności, nie zaciągamy tak dużo kredytów jak bogatsi mieszkańcy Zachodu. Mój optymizm bierze się z obserwacji Polaków od 1989 r. Przetrwaliśmy trudniejsze lata.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos