Kto zwalnia, kto zatrudnia

Dariusz Brzostek
2009-09-14, ostatnia aktualizacja 2009-09-14 10:09

Nawet 1,5 tys. osób znajdzie pracę w kopalni węgla kamiennego w Bogdance koło Łęcznej (Lubelskie) i w firmach z nią kooperujących
Nawet 1,5 tys. osób znajdzie pracę w kopalni węgla kamiennego w Bogdance koło Łęcznej (Lubelskie) i w firmach z nią kooperujących
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Zwolnienia grupowe, praca na zmiany, przymusowe wolne - to tylko niektóre efekty kryzysu. Aż 1,7 mln osób nie ma pracy. Ale w wielu firmach właśnie zatrudniają.

Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń 2009 - ile zarabiają Polacy?



"Upadł kolejny polski browar - na bruk pójdzie 130 osób", "Kolejna duża firma ogłasza redukcję etatów. Pracę straci 500 osób", "W telewizji rozpoczęły się zwolnienia. Odejdzie ponad 800 osób" - to kilka tytułów z gazet, które od grudnia 2008 r. niemal każdego dnia opisują nam sytuację w Polsce. Przykłady: w kwietniu Drumet z Włocławka, produkujący stalowe liny i druty, ogłasza upadłość. Zwolni 175 osób. W maju PKP Cargo Poznań zapowiada zwolnienie 168 pracowników.

W styczniu w urzędach pracy zarejestrowało się ponad 160 tys. nowych bezrobotnych, w lutym kolejne 84,6 tys. W ciągu roku w Polsce zatrudnienie straciło ok. 300 tys. osób. Dziś bez pracy jest prawie 1,7 mln osób. Sypią się kolejne firmy. Na Śląsku, Pomorzu czy Warszawie pracownicy obawiają się zwolnień. Nawet w bogatej Wielkopolsce w ostatnim półroczu wzrosła liczba zakładów, które chcą zwalniać grupowo. Na koniec 2008 r. było ich 76, w sierpniu już 120. Na Warmii i Mazurach sześciokrotnie wzrosła liczba zgłaszanych do urzędów pracy zwolnień grupowych.

Wakacje też nie były spokojne. W lipcu na Pomorzu sześć firm zapowiedziało zwolnienia 1121 pracowników z przyczyn dotyczących zakładu pracy - z czego Flextronic International Poland w Tczewie - 664 osoby, Stocznia Gdańsk - 413 osób. Na Dolnym Śląsku 11 firm zapowiedziało redukcje. W Kowarach upadłość ogłosiła znana na cały świat Fabryka Wykładzin i Dywanów. W Kujawsko-Pomorskiem zwolnienia grupowe zgłosiło kolejne 16 firm - bez pracy będzie kolejnych 509 osób.

Kryzys wykańcza całe branże, padają zakłady związane m.in. ze zbrojeniówką. Wojskowe Zakłady Lotnicze w Bydgoszczy wstrzymały produkcję, bo nie ma zamówień. Najpierw 620 pracowników wysłano na przymusowy dwutygodniowy urlop, a płace obniżono o 25 proc. Nie lepiej jest w branżach: motoryzacyjnej, kolejowej, produkcyjnej. Z pracy odchodzi tysiące stoczniowców. Tylko w szczecińskiej Stoczni Nowa było ok. 4 tys. osób.

Najgorzej jest w małych miasteczkach. Po Krośnie cała Polska słyszy o zwolnieniach w Łapach koło Białegostoku. W zeszłym roku zlikwidowano cukrownię Łapy. Zwolniono 250 osób. Miesiąc temu upadły Zakłady Naprawy Taboru Kolejowego. Kolejnych 750 mieszkańców Łap zostanie bez pracy. W Mogilnie upada firma odzieżowa Rokotex. 1 października wszyscy pracownicy - 94 osoby - będą na bruku. W miasteczku jest już prawie 20-proc. bezrobocie. Podobnie w Inowrocławiu - stopa bezrobocia wynosi 19,9 proc.

Eksperci od rynku pracy też mówią o kryzysie. Przekonują, że obecna sytuacja zmieniła wszystko o 180 stopni. Sam kryzys dzielą na kilka etapów. - Pierwszym była panika i to zarówno pracowników, jak i pracodawców. Ci pierwsi w obawie przed utratą pracy aplikowali gdzie się da, szukając alternatywy na wypadek zwolnienia. Ci drudzy często traktowali kryzys jako pretekst do reorganizacji czy rezygnacji z premii lub dodatków pracowniczych. Nerwowe ruchy pracodawców, masowe zwolnienia, informacje medialne, strach pracowników napędzały machinę niepewności i obaw - mówi Agnieszka Kaczmarczyk z Grafton Recruitment Polska.

Jak dziś wygląda sytuacja?

- Pierwszy szok już za nami, pracodawcy śmielej sięgają po pracowników - mówi dr Marek Suchar z Instytutu Promocji Kadr, firmy doradztwa zawodowego. - Coraz więcej firm zatrudnia nowe osoby zarówno na stałe i tymczasowo.

Eksperci przekonują, że nie należy oczekiwać szybkiej poprawy sytuacji, bo zależy ona nie tylko od czynników obiektywnych, jak stan gospodarki, ale także od reakcji psychologicznych. A te następują zawsze z opóźnieniem. - Przestraszyć można kogoś w ułamku sekundy, ale uspokojenie go i przywrócenie do stanu równowagi wymaga z reguły o wiele więcej czasu - przekonuje dr Suchar.

Co na to resort pracy? - Szacujemy, że stopa bezrobocia w sierpniu pozostała stabilna i wyniosła 10,8 proc. Bezrobocie wzrosło w dwóch województwach - w lubelskim i mazowieckim - powiedziała w pierwszym tygodniu września minister pracy Jolanta Fedak. Resort pracy podtrzymuje swoją prognozę bezrobocia na koniec roku na poziomie 12,5 proc. korespondenci "Gazety".



A ty jak odczułeś kryzys? Obcięli ci pensję? A może pracujesz inaczej? Napisz do nas: pytanieokryzys@gazeta.pl



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Kto zwalnia, kto zatrudnia micqal 15.09.09, 21:59

    To chyba normalne, że jedne branże będą upadać, a w tym czasie inne będąpowstawać. Nic z tym nie zrobimy. Może jednak warto popatrzeć szerzej, bo jakpiszą specjaliści "kryzys to najlepszy »