To miał być rok spektakularnych powrotów. Wracać mieli Polacy pracujący na Wyspach Brytyjskich, przede wszystkim w Irlandii, gdzie globalny kryzys ekonomiczny dał się odczuć najmocniej. Media wieszczyły kolejki przed urzędami pracy i - jako skutek - gwałtowny wzrost bezrobocia. Tymczasem, jak wynika z najnowszego raportu Eurostatu, w 2009 roku Polskę opuściło o 15,4 tys. osób więcej, niż do niej przybyło.
Oficjalne dane, nieoficjalne powroty Statystycznie powracający nie są dużą grupą. Przykładem może być Śląsk. W ciągu całego 2009 roku w tamtejszym Wojewódzkim Urzędzie Pracy zarejestrowano około 2,5 tys. bezrobotnych wracających z zachodu, głównie z Wielkiej Brytanii i Irlandii. I chociaż w porównaniu z 2008 rokiem liczba ta jest trzykrotnie wyższa, to jednak stanowi niewielki odsetek spośród ponad 310 tys. zarejestrowanych bezrobotnych w województwie. Znacznie więcej było osób, które zostały zarejestrowane jako bezrobotne w wyniku zwolnień grupowych (prawie 9 tys.).
Psychotesty - sprawdź, czy łatwo poddajesz się stresowi
Przyglądając się tym optymistycznym (z punktu widzenia emigrantów) danym należy pamiętać, że to statystyki oficjalne. Według Aleksandry Skalec z WUP w Katowicach część powracających w ogóle nie zarejestrowała się w urzędach pracy. Przyczyny były różne, głównie nielegalna praca za granicą i ogólna niechęć do rejestracji w urzędzie pracy.
Emigrantów omijających urzędy pracy można by zobaczyć na rynku pracy. Tyle, że tam jest ich również niewielu. Informacji o rosnącej liczbie kandydatów wracających z zagranicy nie potwierdzają ludzie pracujący na pierwszej linii frontu - konsultanci firm doradztwa personalnego. - W prowadzonych przez nas projektach rekrutacyjnych nie zaobserwowaliśmy wzrostu nadsyłanych aplikacji przez osoby powracające z Wysp Brytyjskich - przyznaje Justyna Drabik z firmy AG Test HR. - Liczba takich pracowników utrzymuje się na podobnym poziomie w porównaniu z ostatnimi laty - dodaje. Z kolei Beata Dutkalska, Branch Manager w firmie Manpower, wyjaśnia to następująco: - Z największą falą powrotów mieliśmy do czynienia w latach 2007-2008. Wówczas radykalnie wzrosła liczba osób, które wróciły z Wysp i poszukiwały zatrudnienia przy pomocy agencji doradztwa personalnego.
Z badań prof. Krystyny Iglickiej, autorki raportu na temat polskiej emigracji, wynika z kolei, że Polacy próbują przetrwać na emigracji nawet, jeśli wiąże się to z obniżeniem standardu życia lub krótkotrwałym bezrobociem. W przypadku jednak tych osób, które utraciły pracę, plan utrzymania się na emigracji polega na zdaniu się na najbliższą rodzinę, życiu z oszczędności, akceptacji niższych stawek wynagrodzenia i/lub przejściu do szarej strefy.
Są powody do powrotu...? Dlaczego emigranci - wbrew przewidywaniom - nie wracają? Jedną z przyczyn jest brak pewności zatrudnienia po powrocie do kraju. Za granicą Polacy pracują z reguły poniżej swoich kwalifikacji, a więc nie podnoszą swojej konkurencyjności na krajowym rynku pracy. Po powrocie mogą też mieć problemy z aklimatyzacją. W opisywanych przez media przypadkach wracający emigranci skarżyli się na przykład na nielogiczne działania urzędników, z czym na Wyspach nie mieli do czynienia.
Według Macieja Duszczyka z rządowego programu "Masz plan na powrót?" wracający do kraju Polacy są w takiej samej sytuacji jak reszta. Ich szanse na pracę nie są ani mniejsze, ani większe. - Należy pamiętać, iż polscy emigranci w Wielkiej Brytanii bardzo często pracują na stanowiskach poniżej swych kwalifikacji zawodowych i wykształcenia - opisuje sytuację takich osób Beata Dutkalska. - Ta sytuacja nie tworzy najlepszych dla nich perspektyw w kontekście tak istotnego z punktu widzenia każdego pracodawcy doświadczenia zawodowego - dodaje. Jeśli zatem osoba zatrudniona na Wyspach Brytyjskich straciła pracę, to o wiele łatwiej będzie jej poszukać innego zajęcia (niestety również poniżej własnych kwalifikacji) w rzeczywistości i środowisku już dość dobrze sobie znanym, czyli na Wyspach, niż podjąć decyzję o powrocie do Polski i poszukiwaniu pracy zgodnej z kwalifikacjami, której się jednak dawno nie wykonywało, i w której brakuje nam doświadczenia.
Takie wnioski potwierdzają badania prowadzone przez prof. Iglicką. Wynika z nich, że bezrobocie wśród osób opuszczających kilka lat temu Polskę wynosiło około 10 proc. Teraz 40 proc. spośród powracających nie może znaleźć pracy. Dlaczego? Najczęstszym powodem podawanym przez respondentów ankietowanych na potrzeby raportu prof. Iglickiej był brak ofert w ogóle (35 proc.) i brak ofert w wykonywanym zawodzie (19 proc.). Zdaniem autorki pobyt za granicą spowodował zjawisko podwójnej marginalizacji ekonomicznej. Część osób ma problem z odnalezieniem się w kryzysowej rzeczywistości za granicą i jednocześnie nie potrafi poradzić sobie ze znalezieniem pracy w Polsce.
W lepszej sytuacji są jedynie ci, którzy za granicą pracowali w swoim zawodzie lub mogą pochwalić się szczególnymi umiejętnościami. - Jeżeli głównym wymaganiem pracodawcy jest posługiwanie się "egzotycznym" językiem, np. szwedzkim, wtedy osoba pracująca przez ostatnie lata w Szwecji i znająca ten język ma bardzo duże szanse na to, że zostanie zatrudniona - wyjaśnia Justyna Drabik. - Jeżeli dana osoba pracowała w Anglii jako np. barman, a pracodawca wymaga, oprócz biegłej znajomości języka angielskiego, również specjalistycznego doświadczenia, taka osoba będzie miała trudności ze zdobyciem pracy.
W raporcie prof. Iglickiej przeczytać można, że w okresie pięciu lat od otwarcia rynków pracy w 2004 roku większość Polaków zaangażowanych w pracę za granicą tkwiła w pętli pułapki migracyjnej. Tylko 47% respondentów stwierdziło, że wróciło do Polski na stałe, 23% stwierdziło kategorycznie, że nie, a 30% nie miało opinii w tej kwestii.
W takiej sytuacji najczęstszą reakcją jest kolejny wyjazd: do kraju, z którego wrócili lub innego kraju Europy Zachodniej. 78% respondentów stwierdziło, że wyjeżdża jeszcze w tym roku, a 18%, że wyjeżdża na stałe. Również taki sam odsetek respondentów stwierdził, że na kolejnej migracji zamierza spędzić więcej niż 12 miesięcy. Także te dane mogą być odpowiedzią na to, co dzieje się z Polakami, którzy tracą pracę na Wyspach - po prostu szukają jej gdzie indziej.
Walka o byt Niezależnie więc od tego, ilu Polaków wraca do kraju, główną strategią przetrwania kryzysu jest próba pozostania na emigracji. Z danych brytyjskiej agencji ds. granic w pierwszym kwartale 2009 roku o zasiłki socjalne wystąpiło 4,6 tys. Polaków. Dla porównania, w całym 2008 roku takich przypadków było 7,7 tys., a rok wcześniej - 6,4 tys. Także raport prof. Ignickiej potwierdza te dane.
Głównymi czynnikami skłaniającymi Polaków do pozostania w kraju emigracji są: globalny charakter kryzysu, rodzina w kraju emigracji oraz długi okres pobytu za granicą. Wydaje się, że polscy emigranci wiedzą, że powrót do kraju nie oznacza automatycznego zatrudnienia i z dystansem podchodzą do opisu rzeczywistości, jaki znaleźć można na rządowych stronach zachęcających do powrotu.
76% respondentów ankietowanych przez zespół prof. Iglickiej wróciło, bo tak wcześniej zaplanowało, a jedynie 24% powrotu nie planowało. Tego rodzaju strategie w teorii migracji zostały nazwane "powrotami z przyczyn zachowawczych", "konserwatywnymi" i "powrotami porażki". Podobnie działo się podczas poprzednich kryzysów. W większości przypadków recesja miała wpływ na ograniczenie wyjazdów z kraju pochodzenia, jednak nie wpływała znacząco na liczbę osób opuszczających kraj docelowy.
Rząd bierze sprawy w swoje ręce Mimo, że rząd prowadzi specjalne programy skierowane do osób wracających z zagranicy, ich wpływ jest niewielki. Statystyki odwiedzin portalu Powroty.gov.pl wskazują, że w ciągu dziesięciu miesięcy funkcjonowania serwisu odwiedziło go około 327 tys. unikalnych użytkowników. Co ciekawe, aż 78 proc. odwiedzających pochodziło z Polski. Do 9 stycznia 2010 r. do systemu wpłynęło 3083 pytań, a zespół redakcyjny udzielił (we współpracy z siecią wsparcia) 3071 odpowiedzi. Pytania dotyczyły przede wszystkim transferu świadczeń społecznych pomiędzy krajami EOG i Szwajcarią oraz kwestii związanych z rozliczaniem podatków od dochodów uzyskanych za granicą.