Rok 2009: Elastyczni w kryzysie

Michał Świech
2010-01-22, ostatnia aktualizacja 2010-01-22 16:04
Pieniądze
Pieniądze
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja

W obliczu zagrożenia bezrobociem Polacy zaczęli się dogadywać. W 2009 roku na poziomie przedsiębiorstw porozumiewali się pracodawcy z pracownikami: zamrażali wynagrodzenia, ograniczali czas pracy i szukali oszczędności. Jak pokazują statystyki - z niezłym skutkiem.

ZOBACZ TAKŻE

Psychotesty - sprawdź, czy łatwo poddajesz się stresowi



Pracownicy PZL Świdnik nie byli zadowoleni z obniżek pensji, ale przynajmniej utrzymali pracę. W zakładzie przeżywającym trudności w związku ze spadkiem rządowych zamówień do porozumienia doszli przedstawiciele związków zawodowych i zarządu. Przez pół roku pensje będą o 4,75 proc. niższe.

Można się dogadać

W PLL Lot sami związkowcy wystąpili z propozycją obniżenia pensji w zamian za utrzymanie miejsc pracy. Z kolei w Hewlett-Packard pasa zacisnęło kierownictwo firmy. Top menedżerowie zarabiają tam o 20 proc. mniej, pracownicy średniego szczebla zarządzania o 15 proc., a osoby na niższych stanowiskach kierowniczych - o 5 proc. mniej. Obniżki wynagrodzeń nie zapobiegły jednak zwolnieniom - do 2011 roku HP planuje zmniejszyć zatrudnienie na całym świecie o prawie 25 tys. osób.

Przypadków porozumień pracowników i pracodawców odnotowano w Polsce w 2009 roku znacznie więcej. Według Marty Pióro z NSZZ Solidarność w samym tylko województwie dolnośląskim Państwowa Inspekcja Pracy zarejestrowała 53 porozumienia dotyczące warunków pracy. Kolejnych 26 porozumień dotyczyło wydłużenia okresu rozliczeniowego, a 41 - zawieszenia części lub całości układu zbiorowego pracy.

Informacje o negocjacjach płacowych pozwalających utrzymać miejsca pracy spływają także do ekspertów PKPP Lewiatan. Jak mówi Monika Zakrzewska, ekspert konfederacji, twardych danych jeszcze nie ma, jednak wiadomo, że pracodawcy i pracownicy chętnie korzystali w 2009 roku z regulacji wprowadzonych przez pakiet antykryzysowy, przede wszystkim z elastycznego czasu pracy i dłuższego okresu rozliczeniowego. - Wiele osób utrzymało swoje zatrudnienie właśnie dzięki takim porozumieniom - podkreśla ekspertka.

Pensje w dół

O tym, że Polacy podchodzą do pracy elastycznie, mogą świadczyć także dane dotyczące wynagrodzeń. - Znaczna część przedsiębiorców w obliczu kryzysu ekonomicznego zdecydowała się szukać oszczędności mrożąc płace - taki wniosek nasuwa się w pierwszej kolejności w trakcie lektury najnowszych (bo z lipca tego roku) danych o wynagrodzeniach w Polsce - komentuje Kinga Marszałek z AG Test HR. Z danych tej firmy wynika, że aż 48,6 proc. firm, wykorzystując zaistniałą zmianę w układzie sił na linii pracodawca-pracownik, nie udzieliło w 2009 roku żadnych podwyżek. - Z kolei przedsiębiorcy, którzy na ten krok się zdecydowali, pozostali w swoich decyzjach niezwykle oszczędni, co złożyło się na zaledwie dwuprocentowy wzrost poziomu płac - dodaje Marszałek.

Także GUS podaje, że pensje rosły znacznie wolniej - w grudniu 2009 roku o 3,5 proc., licząc rok do roku. Warto przypomnieć, że miesiąc odniesienia (grudzień 2008 roku) był wyjątkowo kiepski dla pracowników - z racji globalnego kryzysu i obaw przedsiębiorców o przyszłość, wyraźnie ograniczono wypłaty świątecznych premii i bonusów.

Ustępstwa ze strony pracowników są wynikiem przede wszystkim rosnącego bezrobocia. Polacy wciąż pamiętają, jak może wyglądać życie w kraju z bezrobociem sięgającym 20 proc. Dlatego potrafią iść na ustępstwa płacowe w zamian za utrzymanie zatrudnienia. Z danych Eurostat wynika, że w drugim kwartale 2009 roku zatrudnienie w Polsce spadło o 0,7 punktu procentowego.

Mniej pracy w pracy

Z kolei raport pt. "Wpływ kryzysu na zatrudnienie" przygotowany przez tę instytucję pokazuje, że jedną ze strategii przetrwania, którą przyjęli pracodawcy i pracownicy, było wprowadzenie pracy na niepełny etat. Dzięki temu możliwa stała się obniżka kosztów działania i dostosowanie ich do niższego popytu. W Polsce, według Eurostat, odsetek osób zatrudnionych na niepełny etat wzrósł na przestrzeni roku o około 0,5 punktu procentowego (licząc od drugiego kwartału 2008 roku). W 2009 roku na takich warunkach pracowało w Polsce 8,6 proc. zatrudnionych, a więc mniej niż wynosi w tej kwestii średnia unijna (18,8 proc.). Warto wspomnieć, że w takich krajach jak Irlandia, Niemcy czy Belgia na pół etatu pracuje nawet co piąta osoba.

Skracanie czasu pracy dotyczy także tych, którzy zachowali pełny etat. Przeciętny czas spędzony w pracy spadł w Unii Europejskiej o prawie 45 minut tygodniowo. W Polsce spadek był nieco mniejszy, bo o około 35 minut. Trzeba jednak pamiętać, że w porównaniu z innymi państwami europejskimi pracujemy wciąż dużo, bo ponad 41 godzin tygodniowo (średnia unijna - 40,3 godziny).

Kiedy zaczynał się kryzys, eksperci przepowiadali renesans pracy tymczasowej. Wbrew ich przewidywaniom w Europie spadła liczba osób zatrudnionych czasowo. O ile w drugim kwartale 2008 roku było ich prawie 20 proc., to dwanaście miesięcy później - 18 proc. Autorzy raportu Eurostat przypuszczają, że wynika to z przyjętej przez firmy strategii zwalniania w pierwszej kolejności osób na kontraktach czasowych. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną prawidłowość: spadek zatrudnienia wśród pracowników czasowych był większy niż zatrudnienia ogółem.

Do porozumienia trzeba dwojga

Pracownicy często z wyrozumiałością podchodzą do kwestii elastycznych form zatrudnienia. Z badań przeprowadzonych przez agencję Dynamic Markets na zlecenie firmy Avaya we Francji, Hiszpanii, Rosji, Niemczech, Włoszech i Wielkiej Brytanii wynika, że 85% pracowników uważa elastyczne formy zatrudnienia za sprzyjające tworzeniu nowych miejsc pracy oraz ułatwiające zatrzymanie w firmie największych talentów. Co więcej, dwóch na trzech przebadanych pracowników chciałoby pracować w takim systemie, gdyby było to możliwe. Zdaniem połowy respondentów dla pracodawców największą zachętą są oszczędności.

Z tych samych badań wynika, że 75 proc. pracowników zgodziłoby się na pewną obniżkę wynagrodzenia w zamian za uelastycznienie czasu pracy. Średnio byliby oni skłonni zrezygnować z 11 proc. swojego wynagrodzenia, ale prawie 10 proc. - aż z jednej piątej wynagrodzenia. Problem zaczyna się, kiedy muszą zostać podjęte decyzje: jedynie 55% menedżerów wyższego szczebla uważa elastycznych pracowników za bardziej produktywnych, a 52% - za ciężej pracujących. Tymczasem do porozumienia w sprawie zamrożenia wynagrodzeń, ich obniżki lub zmniejszenia wymiaru czasu pracy potrzebna jest zgoda tak szefostwa firmy, jak i samych pracowników. Jednym głosem mówią w tej sprawie przedstawiciele zarówno pracodawców jak i związkowców.

Według Moniki Zakrzewskiej, ekspertki PKPP Lewiatan większość przypadków, z którymi miała do czynienia, wynikała właśnie z porozumienia pracowników i pracodawców. - Sama idea wychodziła od pracodawców, którzy przedstawiali sytuację, a pracownicy przystawali na to - tłumaczy. Z kolei Marta Pióro z Solidarności podkreśla, że takie układy udają się tylko tam, gdzie jest zgoda zatrudnionych. O ile w tych zakładach, w których pracownicy są dobrze zorganizowani, wszystko jest w porządku i do wymuszeń nie dochodzi, to tam, gdzie związków zawodowych nie ma, bywa gorzej. Przykład? - Są takie sytuacje, gdy pracodawca pokazuje pracownikom, że zostało zawarte porozumienie dotyczące warunków pracy - opisuje Pióro. - Jako przedstawiciel pracowników podpisana jest osoba, która nie jest zatrudniona w zakładzie pracy. Taki przypadek odnotowano na Dolnym Śląsku - dodaje.

Trzeba jednak pamiętać, że tego rodzaju porozumienia zaczęły pojawiać się dopiero wtedy, kiedy kryzysowy strach na dobre zajrzał pracownikom w oczy. Z drugiej strony pracodawcy dobrze poznali, co to znaczy szukać fachowców na rynku pracy. Warto o tym pamiętać także teraz, kiedy elastyczność rynku pracy zaczyna sprzyjać pracownikom domagającym się - w sytuacji wracających zysków - zaległych podwyżek.

Uważasz, że powinniśmy o czymś napisać? Chciałbyś podzielić się ciekawą historią? Napisz do redakcji GazetaPraca.pl na adres gazeta.praca@gazeta.pl w tytule maila wpisując "Kontakt".



  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Rok 2009: Elastyczni w kryzysie jan-ru 27.01.10, 13:06

    Największy problem zaczyna się w tedy gdy firma wykazuje zyski ,zarządprzydziela sobie premię a pracowników dalej straszy się zwolnieniami.Szeregowypracownik nie ma wglądu do finansów firmy »