Ile Kowalski dostanie w tym roku?

Michał Świech
2010-07-09, ostatnia aktualizacja 2010-08-11 11:44

Rząd zapowiada cięcia, pracodawcy - podwyżki. Tak przynajmniej twierdzą eksperci zajmujący się wynagrodzeniami. Nie każdy dostanie jednak tyle samo.

Psychotesty - sprawdź, czy łatwo poddajesz się stresowi



Prawdopodobieństwo tego, że przeciętny Kowalski dostanie podwyżkę, rośnie. Jak wynika z raportu płacowego firmy AG Test HR, na wzrost pensji może liczyć dwie trzecie wszystkich pracowników. To znacznie więcej, niż w 2009 roku, kiedy pensje podniosła niecała połowa badanych. - W ubiegłym roku wiele firm zamroziło budżety, jednak w obliczu napływających ze świata doniesień o skutkach kryzysu, nie wywołało to fali odejść z pracy ani masowych strajków - tłumaczy Dorota Grzegorczyk z AG Test HR. - Okazało się jednak, że polska gospodarka świetnie poradziła sobie w tej sytuacji i nastroje na rynku pracy uległy poprawie - dodaje. Efektem poprawy nastrojów są właśnie podwyżki.

Najwięcej zyskają szeregowi

Czy oznacza to, że przeciętny Kowalski ma powody do zadowolenia? To zależy, w jakiej branży i na jakim stanowisku pracuje. Gdyby bowiem przypominał byt statystyczny, już teraz mógłby zacierać ręce z zadowolenia - według danych GUS w ciągu dwunastu miesięcy dzielących maj tego roku od maja roku ubiegłego przeciętne wynagrodzenie w Polsce wzrosło o 4,8 proc.

Jednak tak, jak zróżnicowani są Kowalscy, tak samo różne będą podwyżki, na które mogą liczyć. Zdaniem Renaty Kucharskiej-Kawalec, specjalisty ds. analiz wynagrodzeń w firmie Sedlak & Sedlak, wynagrodzenia specjalistów i menedżerów średniego szczebla powinny wzrosnąć o 4,1 proc. - Jedynie członkowie najwyższej kadry zarządzającej otrzymają o 4,2 proc. więcej, niż w 2009 roku. Co ciekawe, spośród badanych firm największe podwyżki zaplanowały przedsiębiorstwa polskie, z branży handlowej oraz te, które liczą do 250 pracowników - uważa.

Z kolei eksperci firmy AG Test HR uważają, że najwięcej zyskają ci z dołu drabiny. - W największym stopniu zmiany płac dotyczyć będą specjalistów i pracowników szeregowych - tłumaczy Dorota Grzegorczyk. Przyczyny tego stanu rzeczy szukać można - jej zdaniem - w poprawie sytuacji na rynku pracy. Efektem tego może być wzrost liczby osób, które dobrowolnie odeszły z pracy. - W 2009 roku wskaźnik ten spadł do niecałych 5 proc., podczas gdy jeszcze w drugiej połowie 2008 roku wynosił 10,63 proc. - tłumaczy Grzegorczyk. - Jak pokazują wyniki badań AG TEST HR, niesatysfakcjonujące wynagrodzenie jest jedną z głównych przyczyn decyzji o zmianie pracy.

W takiej sytuacji nie dziwi, że firmy, próbując zatrzymać cennych pracowników, oferują im podwyżki. Można spodziewać się zatem, że procent firm, w których zapadać będą decyzje o podwyższeniu płac w kolejnych latach, będzie utrzymywać się na dotychczasowym bądź wyższym poziomie.

Nie tak stare, dobre czasy

Niezależnie od tego, czy Kowalski już swoją podwyżkę dostał, czy jeszcze na nią czeka, warto przypomnieć, jak kształtowała się sytuacja w latach 2006-2008, kiedy gospodarka rozwijała się szybko, a płace rosły w tempie dwucyfrowym.

Przeciętny Kowalski zyskał wówczas - według GUS - średnio nieco ponad 577 zł, czyli około jedną piątą pensji. W 2006 roku zarabiał 2,6 tys. zł, dwa lata później - 3,2 tys. zł. To jednak wartości uśrednione, które nie pokazują precyzyjnie, jakie zmiany w wynagrodzeniach rzeczywiście miały miejsce. W tamtym czasie poniżej średniej zarabiało 65 proc. wszystkich pracujących. Połowa zatrudnionych dostawała co miesiąc mniej niż 2,1 tys. zł. Ta granica przesunęła się w ciągu dwóch lat o jedną czwartą do góry, osiągając ostatecznie kwotę 2,6 tys. zł.

Ten wskaźnik statystycy nazywają medianą. - Warto zauważyć, że mediana lepiej niż średnia oddaje tendencję centralną wyników, ponieważ średnia może być zaburzona przez wyniki skrajne. Dlatego też - badając poziom wynagrodzeń - bardzo często można zauważyć, że średnia płacy znacznie przewyższa jej medianę - przyznaje Renata Kucharska-Kawalec, specjalista ds. analiz wynagrodzeń w firmie Sedlak & Sedlak.

Ale to nie w tym miejscu najlepiej widać, jak rosły wynagrodzenia pracowników. Statystyka zna bowiem również pojęcie dominanty, czyli wartości najczęściej spotykanej w grupie danych. - W statystyce używa się jej do określenia wartości najbardziej prawdopodobnej - wyjaśnia znaczenie tego wskaźnika Renata Kucharska-Kawalec - Dzięki niej możemy wskazać, jakie zarobki są najczęściej oferowane wybranej grupie pracowników - dodaje. W latach 2006-2008 wartość dominanty wynagrodzeń wzrosła w Polsce o 42,3 proc. sięgając 2,1 tys. zł. Jeśli więc można mówić o tym, ile zyskał w tamtym czasie przeciętny Kowalski, należałoby patrzeć właśnie na ten wskaźnik.

Podwyżka liczona od podstawy

Pojawiające się wśród pracowników dobre nastroje studzi nieco Renata Kucharska-Kawalec. - Z powodu osłabionej koniunktury gospodarczej firmy decydują się na przyznanie podwyżek jedynie w ograniczonym zakresie. Na 30 września 2009 roku tylko 53 proc. badanych przedsiębiorstw deklarowało podniesienie poziomu płac w roku 2010 - przyznaje. Co więcej, jej zdaniem przeciętny Kowalski mógł swoją podwyżkę już dostać. - Większość tego typu działań podjęto pomiędzy styczniem a kwietniem. Szacowany poziom zaplanowanych podwyżek wynosi średnio 4,1 proc. - uważa. Jednak - jeśli to rachuby AG Test HR są prawdziwe - pracodawcy powinni szukać zaskórniaków.

Wzrosty wynagrodzeń przedstawiane jako wskaźniki procentowe pozwalają szybko sprawdzić trend, jednak nie dają Kowalskiemu odpowiedzi na podstawowe pytanie - ile zyska nie jako "statystyczny byt" sprowadzony do wartości średniej, ale konkretny pracownik zatrudniony w konkretnym dziale na konkretnym stanowisku.

Na podwyżki liczyć mogą ci, którzy zajmują się informatyką. To dla Doroty Grzegorczyk z firmy AG Test HR żadne zaskoczenie. - Zapotrzebowanie na specjalistów w tej dziedzinie nie maleje, co znajduje odzwierciedlenie w wysokości ich wynagrodzeń - uważa Grzegorczyk - Co ciekawe, w tej branży wzrosnąć mają również zamrożone w ubiegłym roku płace kadry zarządzającej. Zmianę zauważyć można również w branżach mocno dotkniętych przez spowolnienie gospodarcze, czyli logistyce i motoryzacji. Wzrost produkcji i zwiększone zapotrzebowanie na wykwalifikowaną kadrę w przedsiębiorstwach, które jeszcze kilkanaście miesięcy temu rozważały lub przeprowadzały zwolnienia, przełożył się na podwyżki dla pracowników tych firm, szczególnie specjalistów i pracowników szeregowych. - Średni wzrost wynagrodzeń w logistyce i motoryzacji w 2010 roku to około 4 proc. (dla porównania: w ubiegłym roku było to około 2 proc.) - przewiduje Grzegorczyk.

Od czego zależy podwyżka?

Kowalski, który czeka na podwyżkę, powinien odnieść sytuację rynkową do tego, co dzieje się w jego firmie. Czynników wpływających na wysokość podwyżek jest bowiem więcej. - Można je podzielić na dwa rodzaje - czynniki zewnętrzne i wewnętrzne - wyjaśnia Renata Kucharska-Kawalec, specjalista ds. analiz wynagrodzeń w firmie Sedlak & Sedlak. - Do determinantów zewnętrznych można przykładowo zaliczyć koniunkturę gospodarczą na krajowym lub lokalnym rynku (w zależności od skali działania przedsiębiorstwa), kondycję finansową branży, czy też sytuację na rynku pracy (np. wielkość popytu oraz podaży siły roboczej) - precyzuje. Są to więc te czynniki, które znajdują odbicie na przykład w raportach płacowych.

Jest jednak jeszcze druga grupa, która może sprawić, że przeciętny Kowalski nie dostanie podwyżki, nawet jeśli pracuje w branży, w której pensje rosną. Wyniki finansowe firmy, planowany budżet wynagrodzeń oraz realizowana polityka płacowa, strategia działania przedsiębiorstwa, a także sytuacja kadrowa mogą sprawić, że zamiast wyższego wynagrodzenia, Kowalski dostanie uścisk dłoni prezesa.

  • 27 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów