"Stopa bezrobocia w marcu 2010 roku wyniosła 12,9 procent wobec 13,0 procent w lutym" - podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). "Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy w końcu marca osiągnęła poziom 2 mln 76,7 tys. osób i była niższa niż przed miesiącem o 24,8 tys. osób, czyli o 1,1 proc." Oto przykład typowego komunikatu na temat bezrobocia, jaki często mamy okazję czytać lub słuchać w środkach masowego przekazu. Co to jednak znaczy, że stopa bezrobocia kształtowała się w marcu 2010 roku na poziomie 12,9%? Proszę zadać to pytanie pierwszym 5 osobom, z jakimi przyjdzie się Państwu spotkać bezpośrednio po przeczytaniu tego artykułu. Z naszego doświadczenia wynika, że odpowiedzi będą bardzo zróżnicowane. Z kolei reakcja, jakiej należy się spodziewać u dużej części z pytanych, to zdziwienie - "Jak to co?"
Bezrobocie jako stały elementem gospodarki wolnorynkowej wtargnęło do polskiej świadomości wraz z transformacją polityczno-gospodarczą i od 20 lat pozostaje jednym z głównych tematów o charakterze społecznym w naszym kraju. Większość Polaków na przestrzeni swojego życia zetknęła się z tym zjawiskiem bezpośrednio lub poprzez osoby z najbliższego otoczenia. W konsekwencji każdy "wie, co to jest". Hasło "bezrobocie" uruchamia szereg skojarzeń: redukcja zatrudnienia, restrukturyzacja lub likwidacja zakładu pracy, zwolnienia, utrata pracy, brak dochodu czy ubóstwo. Opisuje sytuację, w której znaleźć się może niemal każdy. Pełni funkcję słowa klucza i ma moc wpływania na nastroje społeczne. Zasadna zatem wydaje się próba odpowiedzi na pytanie, czy potrafimy właściwie interpretować dane, jakie otrzymujemy? Co kryje się za cyferkami, poprzez które dociera do nas informacja o tym zjawisku?
Bezrobotny to osoba aktywna zawodowo Z ekonomicznego punktu widzenia o bezrobociu mówimy w sytuacji, kiedy pewna część ludzi zdolnych do podjęcia aktywności zawodowej, poszukujących pracy oraz gotowych zatrudnić się na warunkach występujących aktualnie w gospodarce, nie znajduje pracy. Upraszczając można stwierdzić, że bezrobocie występuje w sytuacji, kiedy zapotrzebowanie na pracowników jest mniejsze niż liczba osób, które chcą pracować akceptując istniejący poziom wynagrodzenia. W rzeczywistości bywa jednak tak, że do grona bezrobotnych zalicza się osoby, które nie spełniają warunków wynikających z powyższej definicji.
Zacznijmy jednak od początku. Analizując ludzkie zasoby pracy dokonujemy podziału społeczeństwa na dwie podstawowe grupy. Cechą różnicującą jest gotowość do podejmowania działalności zawodowej. Pierwszą grupę stanowią nieaktywni zawodowo, inaczej zwani biernymi. Są to osoby, które z różnych przyczyn nie wyrażają zainteresowania podjęciem pracy. Najbardziej liczne reprezentowani wśród nieaktywnych są uczniowie i studenci, emeryci, niepełnosprawni czy osoby - głównie kobiety - oddane obowiązkom rodzinnym lub prowadzeniu domu.
Druga grupa to aktywni zawodowo, inaczej określani mianem zasobów pracy lub siły roboczej. Składają się na nią aktualnie pracujący oraz wszyscy ci, którzy - choć nie mają pracy - to są chętni do jej podjęcia i czynnie poszukują możliwości zatrudnienia się. Opisane zbiorowości ilustruje schemat, do przygotowania którego posłużyły średnie roczne dane pochodzące z Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności Polski w 2009 roku.

Przedstawiony podział i przynależność bezrobotnych do zbioru osób aktywnych zawodowo znajduje odzwierciedlenie w sposobie, w jaki oblicza się wskaźnik bezrobocia. Jest to tzw. stopa bezrobocia, która obok liczby bezrobotnych jest najbardziej popularną statystyką wykorzystywaną na potrzeby oceny skali zjawiska. Wskaźnik ten informuje, jaką - wyrażoną procentowo - część z osób aktywnych zawodowo stanowią bezrobotni. Praktycznie ujmując: jest to wynik dzielenia liczby osób bezrobotnych przez liczbę osób aktywnych zawodowo pomnożony przez 100%. Korzystając z danych wykorzystanych do przygotowania schematu zasobów pracy, możemy szybko obliczyć stopę bezrobocia w 2009 roku. Zestawiając ze sobą 17 milionów 279 tysięcy aktywnych zawodowo Polaków z milionem i 411 tysiącami bezrobotnych, otrzymamy wartość stopy bezrobocia w interesującym nas okresie, czyli 8,17%.
Choć zasada jest jedna, to w praktyce okazuje się, że stopa stopie nie równa. Skala i obraz zjawiska są bowiem ściśle uzależnione m.in. od zastosowanej metody pomiaru oraz od przyjętej definicji osoby bezrobotnej.
Bezrobotny bezrobotnemu nie równy W Polsce mamy dwa podstawowe źródła danych o bezrobociu. Pierwsze z nich to sprawozdania urzędów pracy dotyczące bezrobocia rejestrowanego. W tym przypadku definicja bezrobotnego wynika z zapisów pochodzących z ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Drugie to ankietowe Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) przeprowadzane przez Główny Urząd Statystyczny (GUS), a korzystające z wytycznych Międzynarodowej Organizacji Pracy (International Labour Organization - ILO) i zaleceń Europejskiego Urzędu Statystycznego (EUROSTAT). Tu podstawowym kryterium przynależności poszczególnych osób do grup pracujących, bezrobotnych i biernych zawodowo jest praca, czyli wykonywanie, posiadanie bądź poszukiwanie pracy. Metodologia badania pozwala zaklasyfikować każdą z osób dokładnie tylko do jednej z wyżej wymienionych kategorii. Zgodnie z definicją BAEL, za bezrobotnego uważa się osobę w wieku 15-74 lata, która spełnia jednocześnie trzy proste warunki: "w okresie badanego tygodnia nie była osobą pracującą, aktywnie poszukiwała pracy, tzn. w ciągu ostatnich 4 tygodni podjęła konkretne działania celem znalezienia pracy oraz była zdolna i gotowa podjąć pracę w ciągu dwóch tygodni następujących po tygodniu badanym". W porównaniu do powyższej, pełna charakterystyka osoby, która zgodnie z zapisem ustawy może zostać zarejestrowana w lokalnym urzędzie pracy jest pięciokrotnie dłuższa. Ogranicza populację bezrobotnych do osób, które ukończyły 18 rok życia i w przypadku kobiet nie mają skończonych 60, a mężczyzn 65 lat. Poza zapisami o niezatrudnieniu czy gotowości do podjęcia pracy zarobkowej, obejmuje także wykaz obywateli, którzy nie mogą być zaliczeni do grona bezrobotnych z tytułu otrzymywanych świadczeń emerytalnych, rentowych, rehabilitacyjnych, rodzinnych, społecznych itd. Ponadto zawiera zapis, który nie dopuszcza możliwości zarejestrowania się w urzędzie pracy osób posiadających gospodarstwo rolne o powierzchni większej niż 2 hektary przeliczeniowe, a tym samym nie uwzględnia tzw. bezrobocia ukrytego występującego na polskiej wsi.
Pomimo wydawałoby się restrykcyjnego i szczegółowego sposobu sformułowania definicji, bezrobotnych zarejestrowanych jest zwykle o 20% więcej od tych odnotowanych w Badaniu Aktywności Ekonomicznej Ludności. Dla przykładu, w 2009 średnia kwartalna liczba osób zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła milion 756,5 tysięcy osób i była 345,5 tysięcy wyższa od kwartalnej liczby bezrobotnych wynikającej z badań ankietowych.
Tu dochodzimy do pewnego paradoksu. Jednym z podstawowych założeń rygorystycznego charakteru urzędowej definicji jest organicznie dostępu do świadczeń i usług oferowanych bezrobotnym przez urzędy pracy. W praktyce statystki bezrobocia rejestrowanego są jednak zawyżane przez osoby jedynie pozornie bezrobotne, a faktycznie bierne zawodowo lub pracujące w tzw. gospodarce nieoficjalnej. Okazuje się bowiem, że w przeciwieństwie do faktu otrzymywania
emerytury czy zasiłku macierzyńskiego, urzędnik ma nikłe szanse, aby zweryfikować deklarowaną chęć czy gotowość zatrudnienia się. W ten sposób do rejestru trafiają osoby, które nie są zainteresowane podjęciem pracy oraz pracujący na czarno. Szacuje się, że stanowią oni około 30% rejestrowanego bezrobocia w Polsce.
Ze względu na opisane różnice, dane, jakie otrzymujemy na temat bezrobocia, powinny być każdorazowo opatrzone informacją na temat źródła ich pochodzenia. BAEL mierzy wielkość zjawiska w rozumieniu ekonomicznym. Z kolei bezrobocie rejestrowane dotyczy przede wszystkim skali wydatków ponoszonych przez państwo na rzecz świadczeń oraz usług przysługujących osobom, które uzyskały status osoby bezrobotnej.
Pozornie bezrobotni Interesujących danych na temat realnej skali bezrobocia w Polsce dostarczają wyniki badań społecznych. Według doniesień CBOS (Centrum Badania Opinii Społecznej), co trzeci bezrobotny Polak pracuje. W marcu 2009 roku 5% z osób uznających się za bezrobotne przyznało się do zatrudnienia pełnym wymiarze czasu, a 20%, że posiada pracę będącą źródłem utrzymania. Z kolei wśród bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach 33% zadeklarowało, że aby się utrzymać, wykonuje dodatkowo różne prace - stałe lub dorywcze.
Z próbą oceny rzeczywistej skali bezrobocia w Polsce zmagają się już od kilku lat autorzy badań prowadzonych w ramach projektu Diagnozy społecznej. Osoby zarejestrowane w urzędach pracy dzielą oni na bezrobotnych prawdziwych i pozornych. W podsumowaniu wyników z 2009 roku czytamy, że prawdziwi bezrobotni stanowią jedynie nieco ponad 50% wszystkich zarejestrowanych. Pozostała grupa to osoby, które nie szukają pracy bądź nie są gotowe do jej podjęcia, jak również pracujący na czarno lub osiągający dochód w inny sposób. Równie niski odsetek prawdziwych bezrobotnych odnotowano już w 2007 roku. Gwałtowny spadek nastąpił na między 2005 a 2007 rokiem. Wyniki badań opublikowane w latach 2003 i 2005 wskazywały na stosunek 70:30 na rzecz prawdziwych bezrobotnych.

W ramach prowadzonych badań wykazano, że w grupie pracujących bezrobotnych przeważają mężczyźni (61%) oraz osoby do 30 roku życia (40%). Z kolei wśród osób niezainteresowanych podjęciem pracy pomimo rejestracji w urzędzie dominują kobiety (72%) oraz osoby starsze - niemal 50% ma więcej niż 44 lata.
Powody, jakie zarejestrowani podają na usprawiedliwienie braku zainteresowania podjęciem zatrudnienia, są zróżnicowane i silnie zależne od płci.

U mężczyzn to, że nie poszukują pracy, wynika głównie z przekonania, że nie znajdą zatrudnienia oraz z chęci zachowania prawa do otrzymywania świadczeń społecznych. Istotnie częściej od przedstawicielek płci pięknej tłumaczą się także nieodpowiednim wiekiem lub wprost przyznają. że nie chce im się pracować. W przypadku kobiet główne przyczyny nieposzukiwania pracy to opieka nad dziećmi oraz obowiązki domowe. Stan zdrowia to jedna z częściej wymienianych przyczyn przez przedstawicieli obydwóch płci.
W stosunku do 2007 roku, w roku 2009 podwoił się udział pozornie zarejestrowanych bezrobotnych, którzy jako przyczynę tego, że nie poszukują zatrudnienia, wskazują na naukę lub podnoszenie swoich kwalifikacji. Wyraźnie wzrósł także odsetek osób, które nie podejmują aktywności w celu znalezienia pracy ze względu na stan zdrowia lub konieczność opieki nad dziećmi. Pozostałe przyczyny pojawiały się w deklaracjach badanych rzadziej niż miało to miejsce dwa lata wcześniej.
Bezrobocie w kilku odsłonach Mimo że w Polsce osobom bezrobotnych poświęca się zdecydowanie więcej badań niż na przykład pracującym, to nadal szacowanie skali tego zjawiska budzi wiele kontrowersji. W niniejszej publikacji skoncentrowano się głównie na sposobie interpretowania danych liczbowych, jakie na temat bezrobocia płyną do nas miedzy innymi ze środków masowego przekazu. Za cel przyjęto sobie utrwalenie informacji, że osoby bezrobotne należą do populacji aktywnej zawodowo, a stopy bezrobocia nie wolno interpretować w odniesieniu do całego społeczeństwa. Za istotne uznano także wyjaśnienie różnic w sposobie definiowania i pomiarze zjawiska. Ponadto uwagę skierowano na mało popularny temat bezrobocia pozornego i związanego z nim zawyżanie oficjalnych statystyk. Nie poruszono natomiast innych bardzo istotnych kwestii. Do zagadnień wartych tematów kolejnych artykułów zaliczyć można zróżnicowanie regionalne oraz strukturę polskiego bezrobocia.