Niedawno na swoim twitterze minister spraw zagranicznych Radek Sikorski poinformował o wręczeniu kilkudziesięciu wypowiedzeń pracownikom swojego resortu, w sumie MSZ ma zwolnić 600 osób. Zwolnienia czekają też innych - Główny Urząd Statystyczny, w wydanym w ubiegłym tygodniu komunikacie, informuje, że w najbliższym czasie redukcję etatów zapowiedziało 405 zakładów pracy. Zwolnienia czekają ponad 42 tys. osób, z czego niemal 30 tys. z sektora publicznego, obejmującego także administrację. Z firm prywatnych duże odchudzanie kadry zaordynowało m.in. kierownictwo giganta ubezpieczeniowego PZU.
Spokojniejszy rok
Mimo wszystko, rok 2011 nie powinien upłynąć pod znakiem zwolnień grupowych. W latach 2009, 2010, w wyniku takich zwolnień pracę straciło około 100 tys. osób. Najwięcej, bo ponad 20 tys., na Mazowszu. Tu zwalniały branże ubezpieczeniowa, bankowa oraz centrale takich molochów jak Orlen, czy TP S.A. Głośne i dotkliwe dla lokalnej społeczności zwolnienia miały też miejsce w fabryce Thomson Display Poland w Piasecznie. Firma produkująca kineskopy telewizji kolorowej, w związku ze wzrostem popularności odbiorników nowej generacji, odczuła gwałtowny spadek zapotrzebowania na produkty z Piaseczna. Właściciel przedsiębiorstwa - hinduska firma Videocon zamierzała ponoć uruchomić w Piasecznie produkcję telewizorów LCD, jednak szumne plany rozwojowe nie doczekały się realizacji. Rozpoczęły się natomiast zwolnienia załogi i okres zwlekania z wypłatą wynagrodzeń. W styczniu 2009 roku zdesperowani pracownicy spędzili nawet w siedzibie firmy noc, starając się w ten sposób wymusić przelew środków na swoje konta. - Jak teraz tych pieniędzy nie wyrwiemy, to później wyjadą z kraju i już nigdy ich nie zobaczymy - żalił się na łamach Kuriera Południowego jeden ze zwolnionych. Zaniepokojenie widoczne było tez na internetowym forum poświęconym problemom regionu. - Tyle osób bez pracy... młodzi jeszcze sobie poradzą ale Ci starsi co pracowali w tej fabryce co najmniej pół życia...? Tragedia - pisała użytkowniczka o nicku Loonna.
U szczytu prosperity, w 2005 roku, zakład zatrudniał 3,5 tys. osób. Dziś na jego terenie działa stacja pomp i filtrów zaopatrujących w wodę część Piaseczna.
Ze stoczni za obiektyw
W lato 2009 roku szczecińską stocznie wizytowała Neelie Kroes. Unijną Komisarz ds. Konkurencji, która dla stoczniowców uosabiała decyzję Komisji Europejskiej de facto skazującą przedsiębiorstwo na upadłość, w bramie zakładu przywitały gwizdy i obelgi. Restrukturyzacja przemysłu stoczniowego sprzed dwóch lat pociągnęła za sobą największą w ostatniej dekadzie falę zwolnień w ramach jednej branży.
Część zwolnionych stoczniowców do dziś pozostaje na bezrobociu, nielicznym, jak Joannie Tritt-Pleban udało się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Pracowała w stoczni szczecińskiej przez 5 lat, gdy rozpoczął się proces kompensacji stoczni - czyli likwidacji majątku przedsiębiorstwa. Dzięki temu, że skorzystała z programu zwolnień monitorowanych nie tylko przysługiwała jej odprawa, ale mogła wziąć udział w organizowanych przez Zachodniopomorską Izbę Rzemieślniczą szkoleniach przygotowujących do zawodu fotografa. Dziś prowadzi własne studio fotograficzne - Założyłam własny biznes. Pieniądze na niego częściowo dostałam z dotacji, dużo też włożyłam od siebie. Na rozkręcenie tego wszystkiego przeznaczyłam też odprawę. Moi znajomi w większości sobie radzą. Przyznają jednak, że oddaliby każde pieniądze za powrót do stoczni - opowiadała portalowi mmszczecin.pl.
Łącznie w wyniku likwidacji dwóch zakładów: Stoczni Gdynia SA i Stoczni Szczecińska Nowa, w 2009 roku pracę straciło około 9 tys. osób.
Urzędnicy w opałach
Po serii zwolnień w MSZ kolej na inne urzędy. Co prawda Trybunał Konstytucyjny uznał, że ustawa o racjonalizacji zatrudnienia w administracji jest niekonstytucyjna, ale, jak zapewniał premier Donald Tusk, rząd nie zamierza zaprzestać działań na rzecz odchudzenia administracji. - Nie będziemy rezygnowali z racjonalizacji zatrudnienia (...), przede wszystkim w administracji centralnej. Ta ustawa miała nam (...) ułatwić zadanie, uprościć pewne procedury. Trudno, będziemy działali w warunkach bardziej skomplikowanych, ale debiurokratyzacja będzie istotnym celem - mówił Tusk, podczas jednej z konferencji prasowych. Celem jest zmniejszenie zatrudnienia w administracji do stanu z początku 2007 roku.