Wynagrodzenie minimalne to ustawowo określona kwota, poniżej której nie może być opłacany pracownik zatrudniony na etacie. Po ostatniej podwyżce na poziomie 8 proc. najgorzej zarabiający będą otrzymać 1,1 tys. zł netto.
Najbardziej cieszą się z tego pracownicy ochrony, handlu, zakładów produkcyjnych i usług. To oni zdaniem ekspertów są w najgorszej sytuacji.
Marcin Tomczak z NSZZ "Solidarność" doskonale zna ich realia, ponieważ sam - jako ochroniarz - przez dziesięć lat dostawał minimalne wynagrodzenie. - W takiej sytuacji nie ma mowy o usamodzielnieniu się czy założeniu rodziny. Dopóki się da, mieszka się z rodzicami albo wynajmuje małe mieszkanie w kilka osób. W sklepie jedynym kryterium wyboru staje się cena, chociaż czasami trzeba zrezygnować z podstawowych produktów. Lodówkę spłaca się przez trzy lata i wszyscy w rodzinie wiedzą, że w tym czasie nikt nie pojedzie na wakacje. Ale najgorzej jest z dbaniem o zęby. Wizyta u stomatologa to minimum 100 zł, więc chore zęby "leczy" się proszkami przeciwbólowymi - opowiada.
Jego zdaniem satysfakcjonująca dla pracowników pensja po podwyżce wynosiłaby 1,5 tys. zł, ale netto, nie brutto.
Takich kosztów nie chcą jednak przyjąć na siebie przedsiębiorcy, a ekonomiści snują czarne scenariusze.
- Podniesienie płacy minimalnej nie będzie odczuwalne w dużych miastach, bo pracownicy przeciętnie zarabiają tam dużo więcej. Problem odczują gorzej rozwinięte regiony. Na przykład w powiecie szydłowieckim (woj. mazowieckie) bezrobocie wynosi blisko 35 proc. Wzrost pensji minimalnej zepchnie część pracowników do szarej strefy. Ucierpią też młodzi, którzy z powodu niskich kwalifikacji i braku doświadczenia są mało wydajni. Ich zatrudnienie będzie jeszcze mniej opłacalne - tłumaczy Wiktor Wojciechowski, ekspert Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Czy faktycznie płaca minimalna w Polsce jest tak wysoka? Według zestawienia przygotowanego przez firmę Sedlak & Sedlak na podstawie danych Eurostatu za pierwsze półrocze tego roku wśród 20. krajów Unii Europejskiej, które zdecydowały się regulować jej kwotę ustawowo (nie robią tego np.
Niemcy,
Austria,
Szwecja i Włochy),
Polska jest na 12. miejscu. Nawet w borykającej się z poważnym kryzysem Grecji kwota wynosi ponad dwa razy tyle co u nas (863 euro, Polska 349). Najwięcej dostają mieszkańcy bogatego Luksemburga - 1758 euro, a najmniej Bułgarzy - 123 euro, co stanowi 35 proc. naszej pensji.
Dlaczego rządy wprowadzają próg wynagrodzeń? - Pensja minimalna spełnia dwie funkcje. Ekonomiczną, która stanowi fundament do ustalania polityki płac, oraz społeczną, której zadaniem jest zapewnić pracownikowi byt. Zwykle jego podwyżka oznacza również wzrost pozostałych pensji - mówi Iwona Karkocha z portalu Wynagrodzenia.pl.
Jak pokazuje zestawienie z lat 2004-10, Polska była liderem zwiększania płacy minimalnej, która w tym czasie wzrosła o 83 proc. Po tych zmianach dziś najniższe wynagrodzenie stanowi 40 proc. średniej krajowej i trzyma się norm europejskich. Jedynie
Grecja przekroczyła próg 50 proc.
Nie wszystkie kraje stać na taki krok. - Wszystko zależy od tego, czy państwo może sobie pozwolić na szybki wzrost płacy minimalnej. Na przykład gdybyśmy podnieśli ją o ponad 8 proc. w czasach kryzysu, mogłoby to negatywnie odbić się na gospodarce - wyjaśnia Iwona Karkocha.
Ile osób skorzysta na zmianie? - Z szacunków Ministerstwa Finansów wynika, że w Polsce pensję minimalną otrzymuje blisko 4 proc. wszystkich pracujących. A dokładniej 357,5 tys. w firmach zatrudniających powyżej dziewięciu osób i 297,5 tys. w firmach zatrudniających powyżej dziesięciu osób. W roku 2012 ich liczba ma wzrosnąć łącznie o kilka tysięcy - mówi Bartłomiej Rzeźnik z biura polityki społecznej "Solidarności".
Kto straci, jeżeli prawdziwe okażą się przewidywania ekspertów, że podniesienie pensji oznacza wzrost bezrobocia?
- W najtrudniejszej sytuacji będą pracownicy, którzy zarobią dla firmy mniej niż pensja minimalna. To się przedsiębiorcom nie będzie opłacać - ostrzega Wiktor Wojciechowski.