Powolne niszczenie pracownika

Aneta Zadroga
21.11.2011 , aktualizacja: 21.11.2011 11:12
A A A Drukuj

"Mobbing" Lex Drewinski, wystawa "LexICON A-Z" (Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta)

Mobbing nadal jest w Polsce tematem mało zbadanym. Trudno mówić o skali tego zjawiska, choć socjologowie i psycholodzy podkreślają, że - zwłaszcza w czasach kryzysu - jest coraz gorzej.
Karolina najpierw uwielbiała swoją szefową. Po kilku miesiącach zaczęły się problemy. Źle wykonywane obowiązki, prywatne uwagi pod jej adresem, nękanie. W końcu depresja, nerwica natręctw, psychiatra i zwolnienie.

Karolina ma 30 lat, jest mężatką, ma pięcioletnią córeczkę. Z wykształcenia jest technikiem hotelarstwa. Przez ponad rok była ofiarą mobbingu. Zdała sobie z tego sprawę po wizycie u psychiatry. - Podobnych przypadków osób, które są ofiarami nękania w pracy, mogą być tysiące. Problem w tym, że bardzo trudno zbadać to zjawisko, ponieważ ofiary mobbingu albo nie zdają sobie sprawy z tego, że są ofiarami, albo boją się o tym mówić. Kryzys tylko potęguje zmowę milczenia - zauważa dr Krystyna Kmiecik-Baran, psycholog, prorektor Kaszubsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej i członek NSZZ "Solidarność".

Dokumenty źle ułożone

Karolina przez ostatnie dwa pracowała w firmie turystycznej. - Pochodzę z małej mazurskiej miejscowości. Oferty u nas to zwykle kasjerka w supermarkecie albo sprzedawczyni. Ewentualnie sprzątaczka. Byłam zachwycona specjalistą ds. obsługi klienta, zwłaszcza że pokrywa się z wyuczonym zawodem - opowiada 30-latka. - Pierwszy rok był wspaniały. Praca w dziesięcioosobowym zespole, miła szefowa, która pozwalała mi czasem wyjść pół godziny wcześniej, żeby odebrać dziecko z przedszkola. Raj. Biegałam do firmy jak na skrzydłach, zarabiałam nieźle, bo prawie 2 tys. zł, a akurat mąż nie miał pracy.

Po roku coś się popsuło. Karolina nie pamięta nawet kiedy. Szefowa przestała być miła, dokładała jej obowiązków, odejmując innym. Sprawdzała każdy jej krok. Później pojawiły się niewybredne uwagi co do wyglądu kobiety, jej zachowania, rodziny. Było coraz gorzej. - Wszystko robiłam źle. Za głośno rozmawiałam przez telefon, krzywo układałam dokumenty, za długo parzyłam kawę. Czułam się zaszczuta, ale bałam się zareagować, bo straciłabym pracę - przyznaje Karolina.

Etapy dręczenia

- Pierwszy etap mobbingu to mało znaczący incydent, np. powiedzenie: "Nie masz racji". Nie przykłada się do tego znaczenia, a od niego zaczyna się lawina zdarzeń. Później przychodzi czas na zakulisowe obmawianie osoby, plotki. Próba przedstawienia mobbingowanego pracownika jako kogoś gorszego. Pracownik to czuje, bo to są szepty, milknące rozmowy, kiedy ta osoba pojawia się w pokoju. Kolejny etap to przyzwolenie szefa na gorsze traktowanie gnębionego pracownika. To tak jak koniowi, który jest przeznaczony do odstrzału, rysuje się na czole krzyżyk - to sygnał: możecie z tą osobą robić, co wam się podoba - wylicza dr Kmiecik-Baran. - Po kilku miesiącach przychodzi czwarty, poważniejszy w skutkach etap. Ofiara podupada na zdrowiu. Jest roztrzęsiona, ma koszmary nocne, musi iść do lekarza. Często pojawia się depresja, konieczne są zwolnienia lekarskie. Ofiara ma nadzieję, że wszystko wróci do normy i nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieje, i co jest przyczyną złego samopoczucia. A jednocześnie, paradoksalnie, gorsze zdrowie i problemy utwierdzają i ofiarę i mobbingujących w przekonaniu, że ten pracownik jest słaby, gorszy, można się więc nad nim psychicznie znęcać - dodaje.

Nerwica, psychiatra, ratunek

Sygnałem, że sytuacja nie może dalej tak wyglądać, była dla Karoliny sytuacja z wyjściem po dziecko do przedszkola. - Skończyłam wysyłać maile, zamknęłam biuro, bo wychodziłam ostatnia, od dłuższego czasu zostawałam dłużej niż inni, żeby wszystko posprawdzać, żeby niczego nie zawalić. W połowie drogi do przedszkola, zdałam sobie sprawę, że nie zamknęłam drzwi. Biegiem wróciłam do biura. Ale były zamknięte. Odetchnęłam i poszłam po córkę. Pod przedszkolem zaczęłam się zastanawiać, czy wszystkie dokumenty są na swoim miejscu, czy nie zostawiłam jakiejś teczki w kuchni. Zabrałam dziecko i popędziłam ponownie do biura. Wszystko było w porządku. Rozpłakałam się przy córce, myślałam, że nigdy nie przestanę płakać. Wróciłam do domu, mąż był przerażony. Opowiedziałam mu wszystko. Postanowiłam, że pójdę po pomoc do lekarza - mówi Karolina.

Diagnoza: depresja i nerwica natręctw. Zwolnienie na miesiąc. Silne leki, silne. Karolina - szczupła brunetka, w ciągu kilku miesięcy z rozmiaru 38 schudła do 34. To lekarz psychiatra powiedział Karolinie, że może być ofiarą mobbingu. Że jej depresja i nerwica natręctw to efekt psychicznego znęcania się szefowej.

- Postanowiłam walczyć. O siebie. Mąż mnie wsparł. Przyjaciółka, która znała się na prawie pracy, złapała się za głowę. Umówiłam się na spotkanie z szefową. Poszłam z przyjaciółką. Powiedziała, że za takie zachowanie mogę podać szefową do sądu pracy. Albo dostaję wypowiedzenie (gdybym zwolniła się sama, przez kilka miesięcy nie mogłabym liczyć na zasiłek dla bezrobotnych) albo występuję do sądu. Szefowa się przestraszyła. Następnego dnia miałam wypowiedzenie na biurku. Dochodziłam do siebie przez pół roku. Ale udało się. Pomagam koleżance, pracując z domu jako reasercher. Odżyłam. Dzięki temu, że w porę poprosiłam o pomoc - mówi Karolina.

Przechytrzyć oprawcę

Psychologowie podkreślają, że nie jest łatwo przeciwstawić się mobberowi. Zwłaszcza w sytuacji kryzysu, kiedy każdy obawia się o posadę. - Ofiary mobbingu reagują zwykle emocjonalnie. Są roztrzęsione, nie wiedzą, co zrobić, mają poczucie, że są gorsze, że nikt im nie ufa, nikt ich nie wysłucha i nie uwierzy. Tutaj bardzo potrzebna jest pomoc z zewnątrz - osoby najbliższej, silniejszych kolegów, związków zawodowych - podkreśla dr Kmiecik-Baran. - Bardziej brutalną metodą jest pokazanie mobberowi siły, nieco nieobliczalności. Na przykład stanowcza reakcja na zaczepki. Głośna, w towarzystwie świadków. Mobber szuka ofiar słabych, które nie umieją się przeciwstawić. Jeśli ktoś przy pierwszych próbach gnębienia i upokarzania "stawia opór", mobber rezygnuje i szuka bardziej uległej i podatnej na jego działania ofiary - dodaje.

O mobbingu trzeba mówić

Zarówno psycholodzy, jak i socjologowie powtarzają, że o mobbingu trzeba mówić. Edukować. Uczyć ludzi, że mogą się bronić. Głos w tej sprawie zabrał nawet Kościół. W ubiegłym tygodniu w Krakowie odbyła się dwudniowa konferencja "Mobbing w białych rękawiczkach", którą zorganizował ks. Robert Nęcek, rzecznik Archidiecezji Krakowskiej. - Kościół, zwłaszcza dziś, w czasie kryzysu, nie może milczeć na tematy, które dotykają coraz szersze grono wiernych - twierdzi. - Kościół nie może nie zauważyć tej plagi.

Ostatnie badania CBOS o mobbingu w Polsce pochodzą z 2002 roku. To dwa lata wcześniej niż zakaz mobbingu wpisano do kodeksu pracy. Co szósty zatrudniony (17 proc.) twierdził, że był szykanowany przez przełożonego, przy tym co dwudziesty (5 proc.) mówił, że zdarzało się to często. Szykanowanie przez współpracowników lub inne osoby w pracy, dotknęło tylko 6 proc. ankietowanych. Najczęściej mobbing występuje w sektorze publicznym - głównie w oświacie, wśród firm prywatnych prym wiedzie handel. W Polsce mobbingowi poddaje się często pracowników hipermarketów zrzeszonych w związkach zawodowych.

Mobbing w 58 proc. to dręczenie podwładnych przez przełożonych, w 29 proc. przez przełożonych i kolegów jednocześnie, w 12 proc. - nękanie przez kolegów i tylko w 1 proc. - nękanie przełożonego przez pracownika. W większości dotyka kobiety.

Jak postępować, kiedy jesteśmy narażeni na mobbing? - Ofiary przemocy w pracy powinny rozmawiać o terrorze, aby mobber nie mógł ukryć się za parawanem milczenia. Warto zacząć prowadzić coś na podobieństwo pamiętnika - zapisując wszelkie zachowania mobbera, zachowywać korespondencję - wylicza ks. Nęcek.

Co to jest mobbing?

Zgodnie z art. 943 § 2 kodeks pracy mobbingiem jest działanie lub zachowanie dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.



Zobacz także
Wakacyjne zastępstwa w opiece

Wakacyjne zastępstwa w opiece

Praca na zastępstwo w charakterze opiekuna/opiekunki osoby starszej w Niemczech jest szansą na lepszą przyszłość

Wydarzenia rynku pracy