Najbardziej przywiązani do swoich pracodawców okazali się Włosi, Słoweńcy i Francuzi. W tych krajach przeciętny staż
pracy wynosił kolejno 15, 14,6 i 14,1 lat. Najkrócej w jednym miejscu wytrzymali Łotysze, Estończycy i Litwini - od 8,4 do 9,4 lat.
Jak tłumaczą specjaliści z firmy Sedlak & Sedlak, wynik naszego kraju świadczy o dużej zachowawczości polskich pracowników. Większość podchodzi do kariery zawodowej i wszelkich zmian bardzo ostrożnie. Niechętnie podejmujemy wyzwania ze strachu przed rozczarowaniami lub ewentualną porażką. Co gorsza, od zawodowego ryzyka wolimy stagnację, a w zamian za lojalność oczekujemy jedynie pewności zatrudnienia.
Czy faktycznie jest tak źle? - Długoletnie pracowanie w jednym miejscu opłaca się szczególnie specjalistom, którzy w ten sposób mogą doskonalić swoje umiejętności i budować nazwisko na rynku - tłumaczy Krzysztof Zajkowski, ekspert firmy doradztwa personalnego Adecco. - To się szczególnie sprawdza w branżach związanych z IT i finansami. Poza tym pracownicy najczęściej przez wiele lat pozostają w tych firmach, które ich dobrze traktują, gdzie mają jasną ścieżkę rozwoju, godziwą płacę i nie czują się przemęczeni.
Jednak nie każde długoletnie zasiedzenie jest dobrze widziane. Najczarniejszy scenariusz obejmuje sytuację, w której spędziliśmy kilka lat nie tylko w tej samej firmie, ale i stanowisku, które nie oferowało nam możliwości rozwoju. Może to zostać odebrane jako brak ambicji, przywiązanie do rutyny bądź trudności ze zmianą otoczenia.
W zupełnie innej sytuacji są młodzi, którzy dopiero weszli na
rynek pracy. W ich przypadku ciężko mówić o syndromie zasiedzenia, ale można sprawdzić, czy nie są "skoczkami" - osobami, które zbyt często zmieniają
pracę. Specjaliści rynku
HR tłumaczą, że w dynamicznie rozwijających się branżach doświadczenie zdobyte w wielu firmach może być nawet atutem. Krótkie okresy zatrudnienia są tam wytłumaczalne, a niekiedy świadczą wręcz o ponadprzeciętnych zdolnościach i ambicji kandydatów.
Czy w takim razie długość czasu pracy w jednym miejscu będzie się skracała w zależności od wymiany pokoleń?
- Zdecydowanie. Dzisiejsza młodzież jest już bardziej mobilna od swoich i kilka lat starszych kolegów, szybciej dostosowuje się do zmian. Dla nich
praca w jednym miejscu sama w sobie nie będzie najważniejsza. Zamiast stabilizacji będą wybierali rozwój, możliwość zarobienia większych pieniędzy czy awans - tłumaczy Rafał Glogier-Osiński, dyrektor ds. rozwoju GazetaPraca.pl.
A Krzysztof Zajkowski dodaje: - System pracy i sposób prowadzenia biznesu będzie dążył do większej elastyczności. Firmy będą dobierały pracowników pod bieżące zapotrzebowanie. Najszybciej te zmiany dotkną specjalistów.