Kolejny atak zimy w Polsce: tym razem przejawia się nie mrozem, a zasypanymi chodnikami, korkami na drogach, opóźnieniami komunikacji publicznej i czasowymi postojami pociągów w tzw. polu. Synoptycy ostrzegają, że jeszcze dziś może spaść do kilkunastu centymetrów śniegu, a w Bieszczadach wieje bardzo silny wiatr przekraczający 115 km/h.
Jak bardzo śnieżyce mogą sparaliżować komunikację może świadczyć przykład z Czarnogóry. Kilka dni temu pociąg utknął tam na torach i pięćdziesięciu zziębniętych pasażerów aż dwa dni czekało na przybycie ratowników, którzy pomogli im wydostać się z pułapki.
Co jeśli mamy pecha i jednym z opóźnionych lub czasowo wstrzymanych składów jedziemy do
pracy? Albo zamieć uniemożliwia nam dojazd do pracy autobusem czy
samochodem? Nie załamujmy rąk. Jak przekonuje Lidia Szczesna,
radca prawny, ekspert prawa pracy z kancelarii prawnej LSJ warunki atmosferyczne mogą być czynnikiem usprawiedliwiającym nieobecność w pracy. - Szczególne okoliczności stanowią usprawiedliwienie nieobecności pracownika, a za takie może być uznana np. zamieć śnieżna - wyjaśnia prawniczka. Pracownik, który wie, że nie uda mu się dotrzeć do pracy powinien niezwłocznie poinformować o tym swojego szefa. Dokładne regulacje, co do terminu powiadamiania przełożonych zawiera regulamin wewnętrzny zakładu pracy(lub układ zbiorowy), który może stanowić, np. że pracodawca powinien zostać poinformowany o nieobecności do południa dnia, którego nieobecność dotyczy.
O absencji, o ile nie zostało to jasno określone w regulaminie pracy, pracownik może powiadomić zwierzchnika w dowolny sposób, czyli mailem, telefonicznie lub faksem. Zaleca się jednak, aby wybrał sposób, który w razie konfliktu z pracodawcą pozwoli potwierdzić, że nieobecność została faktycznie zgłoszona. Czyli np. oprócz informacji telefonicznej wysłał też powiadomienie pocztą elektroniczną. Co ważne, jeśli nieobecność zostanie uznana za usprawiedliwioną, zatrudnionemu nie zostanie zmniejszony wymiar urlopowy, ale też nie otrzyma on za ten okres
wynagrodzenia.
Warto też, o ile to możliwe, mieć twarde dowody na to, że korzystało się z pomocy. - W przypadku indywidualnych zdarzeń, takich jak zakopanie się samochodem w zaspie, jeśli została wykorzystana pomoc policji lub straży pożarnej, należy postarać się o stosowne zaświadczenie o udzielonej pomocy - wyjaśnia "Dziennikowi Gazecie Prawnej" adwokat Paweł Sulowski.
Jednak to nie formalne uregulowania mają najczęściej zastosowanie w sytuacji, w której dotarcie do pracy jest niemożliwe ze względu na złe warunki pogodowe. Warto wtedy po prostu umówić się z szefem, że część pracy wykonamy z domu, a część odpracujemy w nadgodzinach. - Jazda samochodem dzisiejszego ranka była bardzo trudna, wolałem więc nie ryzykować. Do tego, z powodu silnych opadów śniegu nieregularnie jeździła także komunikacja szynowa. Postanowiłem zadzwonić i uczciwie przedstawić sprawę przełożonemu. Okazał zrozumienie - umówiliśmy się, że tego dnia będę pracował zdalnie - mówi nam Paweł, pracownik jednego ze stołecznych wydawnictw, jeden z wielu kierowców, których dziś rano zaskoczyła zima. Taki układ jest obustronnie korzystny - pracownik nie traci urlopu, a firma nie ma tzw. przestojów - i przy tak silnych opadach śniegu często nieunikniony.