Zawody deregulowane: doradca będzie bez doświadczenia?

Bartosz Sendrowicz
29.03.2012 , aktualizacja: 29.03.2012 11:41
A A A Drukuj
Na liście zawodów, do których dostęp ma być łatwiejszy, jest siedem profesji bezpośrednio związanych z rynkiem pracy
Te zawody to: doradca zawodowy, specjalista ds. rozwoju zawodowego, pośrednik pracy, lider klubów pracy, specjalista ds. programów (osoba, która realizuje lub ocenia programy zatrudnienia) oraz specjaliści od międzynarodowego pośrednictwa pracy - asystent i doradca Eures.

Przepisy zamykające te profesje są w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy z 2004 r. Dotyczą osób z publicznych służb zatrudnienia, czyli powiatowych i wojewódzkich urzędów pracy, ochotniczych hufców pracy, agencji zatrudnienia i instytucji szkoleniowych. Jak informuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, wymieniona siódemka to zawody "szczególnie istotne dla obsługi i aktywizacji osób bezrobotnych". Stąd wiele wymagań, które muszą spełnić kandydaci. Na ogół dotyczą określonego poziomu wiedzy i stażu pracy. Jednak w przypadku dwóch zawodów - pośrednika pracy i doradcy zawodowego - ustawodawca nałożył dodatkowy wymóg: posiadanie licencji. I dlatego są one "najbardziej regulowane" z całej grupy zawodów związanych z rynkiem pracy.

Doradca zawodowy prowadzi poradnictwo w zakresie budowania kariery, udziela informacji o rynku pracy czy pomaga w przygotowaniu dokumentów aplikacyjnych. To na jego barkach spoczywa opracowanie indywidualnego planu zdobycia pracy dla bezrobotnych z określonych grup, m.in. osób przed 25. i po 50. roku życia. O pracę na tym stanowisku może się ubiegać tylko ktoś z wyższym wykształceniem zawodowym (licencjat) mający rok doświadczenia w publicznych służbach zatrudnienia lub agencjach zatrudnienia. Jednak aby ubiegać się o licencję I stopnia, trzeba mieć dyplom magistra i dwuletni staż. Licencja II stopnia to już trzyletnie doświadczenie i obowiązek ukończenia studiów podyplomowych w zakresie poradnictwa zawodowego.

Łatwiej mają pośrednicy pracy. Zajmują się, mówiąc najprościej, delegowaniem "klientów" urzędów pracy na odpowiednie szkolenia i warsztaty, "kojarzeniem" bezrobotnych z konkretnymi ofertami pracy oraz współpracą z lokalnymi pracodawcami. Ten zawód mogą wykonywać osoby ze średnim wykształceniem. Ale żeby dostać licencję I stopnia, trzeba mieć dyplom magistra i dwa lata doświadczenia. Uzyskanie licencji II stopnia jest możliwe dopiero po ukończeniu studiów podyplomowych i zdobyciu trzyletniego doświadczenia.

Po zmianach w obu zawodach będą spore ułatwienia. Znikną wymogi dotyczące wykształcenia wyższego i stażu. Nie będzie też licencji.

Koniec z wymogiem odpowiedniego wykształcenia deregulatorzy przewidują też w odniesieniu do pozostałych pięciu zawodów. Dotychczas wyższe musieli mieć specjaliści ds. programów i rozwoju zawodowego oraz doradcy Eures, średnie asystenci Eures i liderzy klubów pracy. Po reformie pośrednictwem pracy i poradnictwem zawodowym będą mogły zajmować się nawet osoby z wykształceniem podstawowym i bez żadnego doświadczenia zawodowego.

Czy to gorzej dla ich klientów - bezrobotnych? Dziś w urzędach pracy jest niespełna 3,6 tys. pośredników i tylko 1,7 tys. doradców zawodowych. Jeden pośrednik przypada na 500 osób bez pracy, w przypadku doradców jeszcze więcej.

- To zdecydowanie za mało, aby skutecznie aktywizować bezrobotnych - uważa Małgorzata Rusewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

Ale urzędy nie zamierzają zatrudniać osób bez kwalifikacji. - Nasze wymagania nie ulegną zmianie, a ścieżka kariery i tak zacznie się od nauki zawodu na określonym stanowisku - mówi Katarzyna Żach z Urzędu Pracy m.st. Warszawy. Potwierdza to resort pracy i polityki społecznej. - W stosunku do zatrudnionych w urzędach pracy nadal będą obowiązywać wymagania wynikające z zasad zatrudniania pracowników w jednostkach samorządu terytorialnego - mówi Janusz Sejmej, rzecznik resortu. Nie wyklucza, że w celu zapewnienia odpowiedniego poziomu obsługi w urzędach ministerstwo sformułuje dodatkowe wymogi dla pracowników.

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

  • do czego służą Urzędy Pracy? babariba-babariba 02.04.12, 07:43

    ...ano do tego, coby zatrudnieni tam urzędnicy mieli pracę»

  • To się nadaje do kabaretu myslacyszaryczlowiek1 02.04.12, 15:12

    Te tytuły to się nadają do kabaretu lub filmu Barei. Czy ktoś nie może zrozumieć, że jak pracy nie ma, to żadne zaklinanie rzeczywistości nie pomoże. Ktoś musi być na bezrobociu.»

  • kumpel jest elektrykiem bez_alternatywy 02.04.12, 17:07

    po jaka cholere co 5 lat musi zapłacić za dzień szkolenia i egzamin?jakie zmiany następują w tym czasie w prądzie?»

Języki obce

Języki obce

Pokaż pracodawcy swoje kompetencje językowe