IO Londyn: Premie za medale niższe niż w Pekinie. Bo kryzys

Bartosz Sendrowicz
18.07.2012 , aktualizacja: 19.07.2012 14:20
A A A
Londyn 2012

Londyn 2012 (Fot. ANDREW WINNING REUTERS)

Polski Komitet Olimpijski podał wysokość nagród, które otrzymają sportowcy za zdobycie medalu. Jest znacznie gorzej niż na poprzednich igrzyskach. Na szczęście to nie jedyne pieniądze, które przysługują medalistom. Dostaną także nagrodę od resortu sportu i turystki oraz tzw. emeryturę olimpijską.
Zdobywca złotego medalu w konkurencji indywidualnej dostanie 120 tys. zł, srebrnego - 80 tys. zł, brązowego - 50 tys. zł. Inaczej będą nagradzani reprezentanci sportów drużynowych - czyli m.in. osady wioślarskie, sztafety biegowe i pływackie, deble i miksty tenisowe. Zawodnicy ekipy, która stanie na najwyższym stopniu podium otrzymają po 90 tys. zł. Srebrni medaliści po 60 tys. zł, brązowi po 37,5 tys. zł. Wyjątkiem są wioślarze z "ósemki" i siatkarze - halowi i plażowi. Wioślarze z tej osady otrzymają: za złoty medal 60 tys. zł każdy, za srebrny po 40 i po 25 za najniższy stopień olimpijskiego podium. Siatkarze plażowi wzbogacą się o 90 tys. zł każdy, jeśli zwyciężą w turnieju. Za srebro otrzymają po 60 tys. zł, a w przypadku brązowego medalu po 37,5 tys. zł.

Zupełnie inaczej wygląda struktura nagradzania siatkarzy halowych. Za zdobycie krążków z najcenniejszego kruszcu, drużynie przypadnie do podziału 720 tys. zł. Za drugi stopień podium - 480 tys. zł, a za "brąz" - 300 tys. zł. O tym, jaka część tortu przypadnie konkretnym zawodnikom zadecyduje Polski Związek Piłki Siatkowej.

Resortowe "trzy grosze"

Premie od PKOL, to nie jedyne pieniądze, jakie otrzymają sportowcy. Nagrody dla medalistów przewidziało także Ministerstwo Sportu i Turystyki. O ich wysokości decyduje rozporządzenie Ministra Sportu z dnia 22 września 2006 roku w sprawie wyróżnień i nagród dla zawodników, w dyscyplinach sportu i konkurencjach sportowych objętych programem olimpijskich. Zgodnie z jego zapisami nagroda za zajęcie pierwszego miejsca na igrzyskach olimpijskich lub mistrzostwach świata może wynosić do 14-krotności podstawy, wynoszącej 2300 zł - czyli nawet 32,2 tys. zł. Za zajęcie drugiego miejsca - do 11-krotności podstawy (25,3 tys. zł), a za najniższy stopień podium do 8-krotności podstawy (18,4 tys. zł). Resort przypomina jednak, że to nie są jedyne pieniądze, które inwestuje w polskich olimpijczyków. - Ministerstwo zapewnia także finansowanie przygotowań sportowców do igrzysk oraz dofinansowuje wyjazd sportowców na olimpiadę kwotą 600 tys. złotych - mówi nam rzecznik resortu, Katarzyna Kochaniak.

Olimpijska emerytura

Poza nagrodami, medalistom olimpijskim, od 2000 roku, przysługuje też tzw. emerytura olimpijska, czyli comiesięczne świadczenie z budżetu państwa. Prawo do niego mają : medaliści (przynajmniej jeden krążek) igrzysk olimpijskich, paraolimpijskich i igrzysk głuchych. Co ciekawe, uprawnieni do niej są także medaliści zawodów "Przyjaźń 84" - imprezy konkurencyjnej dla olimpiady w Los Angeles (1984), na której, w rewanżu za zbojkotowanie przez "zachód" igrzysk w Moskwie (1980), nie pojawili się zawodnicy z krajów socjalistycznych. Polacy, w trakcie zawodów "Przyjaźń 84" zdobyli aż 58 medali, z czego siedem złotych.

Emeryturę dostaną są sportowcy, którzy m.in. ukończyli 40. rok życia, nie biorą już udziału w żadnych zawodach, mają obywatelstwo polskie i nie byli skazani prawomocnym wyrokiem sądu. Spełnienie tych warunków oznacza, że co miesiąc na ich konto wpływać będzie niecałe 2,5 tys. zł.

Rekordowy Pekin

Tegoroczne igrzyska są odejściem od zasady, z która mieliśmy do czynienia od olimpiady w Barcelonie (1992). Z każdym kolejnym startem olimpijskim rosła wysokość nagród za medale. Rekordowa pod tym względem była ostatnia olimpiada w Pekinie (2008). Wówczas medaliści indywidualni zarobili: za "złoto" 200 tys. zł plus samochód klasy średniej, 150 tys. zł za "srebro" i 100 tys. zł za "brąz". W sportach zespołowych do podziału było odpowiednio: 800 tys. zł dla mistrzów, 650 dla wicemistrzów i 500 dla brązowych medalistów. Dlaczego teraz tort jest znacznie mniejszy? - To przez kryzys - słyszymy w PKOL - Pieniądze na nagrody dla sportowców pochodzą od sponsorów, a ci odczuli recesję.

W zasadzie, tegoroczne nagrody indywidualne nie są wyższe nawet od tych sprzed ośmiu lat - z IO w Grecji(2004). Za mistrzostwo olimpijskie sportowcy dostawali pod Akropolem też 120 tys. złotych, ale do tego samochód marki fiat. Wicemistrzowie zarabiali dokładnie tyle samo - 80 tys. zł jednak brązowi medaliści mogli liczyć na premie o 10 tys. zł wyższą - 60 tys. zł. Dla drużyn przewidziano wówczas nagrody skromniejsze niż dziś - 600 tys. zł za pierwsze miejsce, 400 za drugie i ćwierć miliona za trzecie. Warto też dodać, że na olimpiadzie w Grecji premie dostawali również sportowcy z miejsc od 4 do 8. Było to kolejno - 20, 15, 10, 8 i 6 tys. zł. To ostatnia olimpiada, na której premiowani byli sportowcy, którzy uplasowali się na wszystkich miejscach punktowanych (od 1 do 8). PKOL podjął decyzję o nagradzaniu wyłącznie medalistów po kiepskim występie naszej reprezentacji właśnie w Atenach (tylko 10 medali). Statystycy natychmiast obliczyli, że to najgorsze igrzyska Polaków od 1956 roku (Melbourne). Zmiany miały zmotywować zawodników do cięższej pracy i - oczywiście - lepszych efektów. Chyba jednak nie odniosły zamierzonego skutku, bo w Pekinie reprezentanci Polski zdobyli też 10 medali. Do tego, jak pokazuje historia wysokość nagród nie ma związku z ilością zdobytych przez reprezentację medali. - (...)premia za złoty medal olimpijski wynosiła w Tokio 30 dol., w Meksyku - 70 dol. Czyli w sumie zarobiłem stówę. Pamiętam, że butelka wódki w Peweksie kosztowała wtedy 90 centów - tak o nagrodach opowiadał "Gazecie" zmarły w ubiegłym tygodniu dwukrotny mistrz olimpijski w boksie (1964 i 1968), Jerzy Kulej. W dwóch olimpiadach, w których startował Polacy zdobyli łącznie 41 medali, z czego 12 złotych.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX