Za 20 lat w Chinach będzie najwięcej wykwalifikowanych pracowników

rys, PAP
03.08.2012 , aktualizacja: 03.08.2012 16:46
A A A
Chiny - Pekin

Chiny - Pekin (Chiny - Pekin/fot. Shutterstock)

Chiny to już nie tylko źródło taniej siły roboczej. Za 20 lat mieszkańcy tego kraju stworzą największą na świecie klasę najlepiej wykwalifikowanych pracowników - prognozuje w najnowszej analizie firma doradcza McKinsey&Company.
Państwo Środka jak dotąd było kojarzone głównie z ogromną rzeszą nisko opłacanych robotników, zatrudnionych przy wykonywaniu prac niewymagających specjalistycznej wiedzy. Mieszkańcy Chin stanowią obecnie 30 proc. światowego rynku pracy w sektorze przemysłu i usług.

Jednak taka sytuacja powoli odchodzi w przeszłość. Jak przekonują autorzy raportu o stanie światowego rynku, na chińskim rynku pracy dokonała się wielka przemiana jakościowa. W 2010 r. ponad 60 proc. pracowników skończyło naukę na etapie wykształcenia średniego i zarówno w środowisku miejskim, jak i wiejskim poziom edukacji rośnie. Autorzy raportu prognozują, że za kolejne dwie dekady Chińska Republika Ludowa będzie dysponowała największą ilością świetnie wykwalifikowanych pracowników na świecie.

Takie zapowiedzi nie powinny dziwić, jeśli uświadomimy sobie, że przynajmniej od połowy lat 90. ubiegłego wieku Chiny inwestują ogromne sumy w rozwój szkolnictwa wyższego. Do najważniejszych przedsięwzięć w tym zakresie należy tzw. "Project 211", w ramach którego wsparto ponad 100 uniwersytetów. Tylko w pierwszej fazie programu (lata 1996-2000) na badania naukowe i ogólna poprawę jakości nauki przeznaczono 2,2 mld dolarów. A to dopiero początek. W 1998 roku prezydent Chińskiej Republiki Ludowej ogłosił kolejny program rozwoju szkolnictwa wyższego - "Project 985". Do dzisiaj przystąpiło do niego 39 uczelni, które dostały od rządu bądź lokalnej administracji od 360 mln do nawet 1,8 mld dolarów na budowę nowych centrów badawczych, zakup specjalistycznego sprzętu i organizację międzynarodowych konferencji. Uczelnie, które jako pierwsze uzyskały wsparcie w ramach "Project 985", tworzą grupę 9 najbardziej prestiżowych uniwersytetów Państwa Środka, nazywanych "Ligą C9", w nawiązaniu do zrzeszającej najlepsze amerykańskie uczelnie "Ligi Bluszczowej". Obecnie w Chinach istnieje ponad 2000 szkół wyższych, z których 7 znajduje się w gronie 200 najlepszych uniwersytetów na świecie. Najbardziej elitarny z nich - Uniwersytet w Pekinie - plasuje się na tej liście na 46. miejscu .

Wielu bogatych bądź należących do politycznej elity Chińczyków wysyła dzieci na zachodnie uczelnie, także te najbardziej prestiżowe. Krzysztof, absolwent kierunków ścisłych na Oxfordzie, przyznaje, że w trakcie nauki poznał sporą grupę studentów z Chin. - Na ogół studiują kierunki, które dają największe szanse na zrobienie kariery. Często decyzję o wyborze programu studiów podejmują pod wpływem rodziców. Uczą się przyzwoicie, ale w gronie najlepszych stanowią mniejszość.

- Jeśli chodzi o ich plany zawodowe - kontynuuje Krzysztof - to trudno mówić o jakiejś regule: jedni podejmują pracę w Londynie, inni jadą robić karierę w Pekinie bądź w Szanghaju. Ale w porównaniu z Polakami więcej Chińczyków po studiach w Oxfordzie wraca do ojczyzny.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX