Egipt: Mężczyzna podpalił się w proteście przeciw bezrobociu

PAP, AP, rys
27.08.2012 , aktualizacja: 23.02.2016 17:04
A A A
Tahrir: Plac Wyzwolenia pokazuje marcową rewolucję w Egipcie

Tahrir: Plac Wyzwolenia pokazuje marcową rewolucję w Egipcie (Fot. tahrir-liberationsquare.com/)

Egipcjanin, który od czterech lat pozostawał bezrobotny, w sobotę na znak protestu oblał się benzyną i podpalił przed pałacem prezydenckim w Kairze - poinformowali przedstawiciele egipskich sił bezpieczeństwa. Mężczyzna jest w stanie krytycznym.
Aby dotrzeć do Kairu, 41-letni Arafa Kamel Chalifa musiał pokonać 390 km z miasta Asjut w środkowej części kraju.

Jak pisze agencja Associated Press, Chalifa pracował w przedsiębiorstwie energetycznym, gdzie zarabiał równowartość 100 dolarów miesięcznie. Cztery lata temu został zwolniony z pracy i od tego czasu był bezrobotny. Na znak protestu wobec niemożności znalezienia pracy oraz utrzymania siebie i rodziny zdecydował się na desperacki krok.

Podobne formy protestu nieobce są też Europejczykom. Opisywaliśmy niedawno historię Brytyjczyka, który w proteście przed bezrobociem dokonał samospalenia przed urzędem pracy w Birmingham, w środkowej Anglii.

Warto przypomnieć, że podobny akt samopodpalenia przyczynił się do wybuchu społecznej rewolucji w Tunezji. 26-letni Mohamed Bouazizi podpalił się w grudniu 2010 roku na znak protestu przeciwko bezrobociu; policja skonfiskowała mu wózek z warzywami i owocami, który stanowił jego jedyne źródło utrzymania.

Jego śmierć kilka dni później wywołała masowe protesty, które doprowadziły do obalenia autokratycznego prezydenta Zina el-Abidina Ben Alego. Demonstracje, określane później wspólnym mianem arabskiej wiosny, rozlały się w 2011 roku na inne kraje w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie.

Tymczasem sytuację w Egipcie starają się naprawić nowe władze państwa. Obecni prezydent oraz premier Egiptu, Mohamed Mursi i Hiszam Kandil, zwrócili się do Międzynarodowego Funduszu Walutowego o pożyczkę w kwocie 4,8 mld dolarów na odbudowę kraju po tamtejszej rewolucji. Pieniądze z Funduszu miałby pomóc zażegnać kryzys bilansu płatniczego oraz odzyskać zaufanie inwestorów, którzy uciekli z kraju podczas trwającego 18 miesięcy politycznego chaosu. Rozmowy w tej sprawie toczyły się w zeszłym tygodniu w Kairze między przywódcami egipskiego państwa a szefową Funduszu Christine Lagarde.



Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX