Wolność w sieci? 35 proc. firm mówi pracownikom, co mogą robić w internecie po godzinach pracy

rys
28.08.2012 , aktualizacja: 28.08.2012 18:56
A A A
zakupy w sieci

zakupy w sieci (Wyborcza.biz)

35 proc. największych polskich firm posiada wytyczne dla pracowników dotyczące korzystania z social media (Facebook, Twitter, blogi) - wynika z badań biura Crisis Shield.
W ostatnich dniach zawrzało w mediach po ujawnieniu, że dyrektor TVN24, Adam Pieczyński, przesłał dziennikarzom informacyjnym TVN24 i TVN zestaw dziesięciu zasad dotyczących ich aktywności w serwisach społecznościowych. Podstawowa reguła to: na Facebooku czy na Twitterze nie przestajesz reprezentować firmy! Szczegółowe zalecenia mówią, że dziennikarze TVN publikujący treści na swoich prywatnych kontach na serwisach społecznościowych powinni przestrzegać zasady bezstronności, rozważnie dodawać posty, linki i akceptować nowe znajomości, a w razie wątpliwości powinni zwrócić się do przełożonych.

Pracownicy pod lupą?

Jak podają Wirtualne Media, inni potentaci medialni jak dotąd nie stosują podobnych regulacji . Polsat i RMF FM deklarują, że nie widzą potrzeby tworzenia szczegółowych regulacji - ufają w doświadczenie i rozsądek swoich pracowników. Z kolei Telewizja Polska i Polskie Radio zapewniają, że kwestię aktywności w social media regulują ogólne kodeksy zawodowe i etyczne. Natomiast Axel Springer, właściciel m. in. Faktu i Newsweek Polska, przyznaje, że dopiero przygotowuje kodeks, który określi zasady postępowania i odpowiedzialności dziennikarzy.

Okazuje się, że podobne regulacje posiadają także firmy z innych sektorów, m. in. finansowego, przemysłowego, budowlanego i medyczno-farmaceutycznego. Z badań przeprowadzonych przez Crisis Shield wynika, że 35 proc. największych firm z tych branż stosuje specjalne wytyczne, które regulują zachowania pracowników w mediach społecznościowych. 59 proc. uczestników badania nie spotkało się z tego typu działaniami ze strony przełożonych, a 6 proc. niema na ten temat zdania.

Dbanie o wizerunek firmy czy inwigilacja?

Zdaniem Norberta Kilena z agencji interaktywnej Think Kong, partnera Crisis Shield, nie ma nic złego we wprowadzaniu przez zarząd wytycznych dotyczących aktywności w internecie.

- Nie chodzi o zakaz krytyki i cenzurę wypowiedzi. Ale trzeba zrozumieć, że krytyczny wpis na temat zarządu czy polityki firmy publikowany przez pracownika na publicznie dostępnym profilu uderza w wizerunek firmy. Dlatego uważam, że nie ma niczego złego w tym, że manager wysyła do współpracowników sugestie, jak zachowywać się, żeby nie szkodzić firmie - komentuje wyniki badań Kilen. I dodaje, że takie regulacje powinny istnieć w każdej firmie.

Użytkownicy Facebooka, którzy wypowiedzieli się w tej sprawie na fanpage'u Gazety Wyborczej, są w większości innego zdania. - Praca to praca, a czas wolny to czas wolny - napisał Kuba. - Jeśli pracodawca uważa, że w czasie wolnym od pracy nadal go reprezentuję, niech płaci mi za nadgodziny- dodaje Jacek. Inni są zdania, że w internecie trudno określić, gdzie przebiega linia podziału między prywatnym a publicznym. - Uważam, że pracodawcy nie powinni ingerować w internetowe życie pracowników, co nie zmienia faktu, że "prywatność" w sieci jest mrzonką i trzeba się z tym liczyć na FB - pisze Anna.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX