Czy opłaca się kończyć MBA

Marta Piątkowska
31.08.2012 , aktualizacja: 31.08.2012 18:03
A A A
Studia MBA wybiera się często z myślą o zarobkach. Słusznie? Rozmowa z prof. Witoldem Bieleckim, rektorem Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie
Marta Piątkowska: Jedno z najczęściej padających pytań dotyczących studiów MBA brzmi - czy opłaca się je robić? Chodzi o finansowy aspekt. Tytuł MBA to gwarancja wysokich zarobków?

Witold Bielecki: W Polsce z programem MBA mamy do czynienia od kilkunastu lat i trudno podać mierzalne efekty. Za to w USA, gdzie powstał i ma ponadstuletnią tradycję, prowadzone są stosowne badania. Wynika z nich, że przeciętnie zwrot poniesionych nakładów na studiowanie programu MBA następuje po trzech latach i kilku miesiącach. Ten okres jest nieco krótszy w przypadku programów prowadzonych przez uczelnie prywatne, co w kontekście wyższego czesnego na tego typu uczelniach świadczy o tym, że wyżej cenione na rynku są dyplomy uczelni prywatnych, ale to chyba jest charakterystyczne dla całego szkolnictwa Stanów Zjednoczonych.

Czyli na temat polskich realiów na razie nic nie wiadomo?

- Statystyk dotyczących wzrostu wynagrodzeń nie ma, natomiast od lat śledzimy losy absolwentów i obserwujemy rozwój ich karier. Praktycznie w każdym tygodniu dowiadujemy się, że ktoś z tytułem MBA wspiął się na kolejny szczebel kariery. W tej chwili ludzie podkreślają w CV, że mają dyplom MBA. W Polsce efekty programu są mało widoczne, bo korzysta z niego stosunkowo niewiele osób. Wciąż kojarzony jest jako szkolenie skierowane do najwyższej kadry zarządzającej. Tymczasem w USA kończy go co roku kilkadziesiąt tysięcy osób (były lata, że nawet powyżej stu tysięcy), bo korzysta z niego również kadra menedżerska średniego szczebla. Oznacza to, że firmy amerykańskie szybciej się rozwijają i są bardziej efektywne, co przekłada się na całą amerykańską gospodarkę. W Polsce przybywa zaledwie 5-6 tys. absolwentów rocznie. Gdyby udało nam się go upowszechnić w stopniu zbliżonym do USA, to nasze firmy zarządzane przez lepiej wykształconych menedżerów byłyby zapewne również bardziej wydajne.

Menedżer bez MBA jest mniej efektywny?

- Tego nie powiedziałem, ale jest coś na rzeczy. Specyfika programu MBA nie polega na tym, żeby po jego ukończeniu być specjalistą od "wszystkiego", ale żeby w trakcie studiów poznać całą gamę różnych metod zarządzania - od twardych po miękkie. W efekcie nabiera się umiejętność wspólnego języka - lingua franca -co pozwala na swobodne i wzajemnie zrozumiałe komunikowanie się z pracownikami wszystkich działów w firmie. Jestem u finansistów i rozumiem, co do mnie mówią. Potem idę do działu zarządzania zasobami ludzkimi czy marketingu i tak samo. Żeby dobrze zarządzać ludźmi, trzeba rozumieć, o czym do nas mówią.

Żeby się tego nauczyć, potrzeba czasu. Za oceanem ludzie przerywają pracę i poświęcają się regularnemu, codziennemu zdobywaniu wiedzy w programie MBA. W Polsce jest inne podejście. Tak bardzo boimy się utraty pracy, że studiujemy w trybie zaocznym, czyli poświęcamy weekendy. W efekcie takiej osobie zaczyna brakować czasu, zaniedbuje rodzinę itd. Pytała mnie pani o koszty, osobiście uważam, że ten finansowy nie jest największym problemem, trzeba być naprawdę zdeterminowanym, żeby skutecznie studiować program MBA, mimo permanentnego braku czasu.

A jak już go wygospodarujemy, to jak wybrać odpowiedni program, żeby dobrze w siebie zainwestować?

- Paradoksalnie proponowałbym nie kierować się ceną, bo wysoka wcale nie musi oznaczać wysokiej jakości. Wysokie czesne wynika zazwyczaj ze współpracy z uczelnią zagraniczną. Zagraniczni wykładowcy są bardzo drodzy (wynagrodzenie plus koszty przyjazdu i zakwaterowania). Do tego dochodzi wysoka opłata dla zagranicznego partnera. Czyni to takie programy bardzo drogimi. A prawda jest taka, że większość polskich wykładowców zaakceptowanych do prowadzenia zajęć w programach MBA odbyła staże lub wykładała za granicą (głównie w Stanach), więc posiadają takie samo know how jak ich zagraniczni koledzy. Ponadto należy pamiętać, że najefektywniej uczymy się w języku ojczystym.

Bardzo dobrym kryterium są prestiżowe akredytacje międzynarodowe - AACSB, EQUIS czy AMBA. Ważniejsze od partnera zagranicznego jest notowanie programu w rankingu "Financial Times".

Zalecałbym też zasięgnięcie różnych opinii, w tym również w internecie.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX