Wipler krytykuje rząd: zwolnienia grupowe to dopiero początek, tylko pracownicy administracji rządowej mogą spać spokojnie

bsn
04.09.2012 , aktualizacja: 04.09.2012 18:29
A A A
Przemysław Wipler

Przemysław Wipler (Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta)

- Tylko pracownicy administracji rządowej i powiązanej z rządem mogą nie bać się o to, że stracą pracę - powiedział w rozmowie z portalem Stefczyk.info poseł PiS Przemysław Wipler.
Przemysław Wipler w poniedziałek opublikował na swojej stronie internetowej odpowiedź na interpelację grupy posłów PIS (w tym jego) w sprawie Amber Gold. Wynika z niej, że premier Donald Tusk wiedział o nieprawidłowościach w spółce już 24 maja. Nic jednak z tym nie zrobił. Także w poniedziałek poseł udzielił wywiadu, w którym surowo rozprawia się m.in. z polityką gospodarczą rządu. Poseł w trakcie rozmowy przypomniał, że w ubiegłym roku min. finansów Jacek Rostowski mówił o obniżeniu kosztów pracy, ale ostatecznie nie wprowadził żadnych zmian, które wspierałyby pracodawców. - Rząd zamiast stymulować przedsiębiorstwa, dokładał im obciążeń i podnosił konsekwentnie koszty pracy. I przegapił taki moment, kiedy trzeba było firmom dać oddech. Teraz są tego efekty, wiele biznesów musi się zwijać, bo przedsiębiorców nie stać na zatrudnianie - powiedział.

Wipler przyznał też, że 14-procentowe bezrobocie i zapowiadane na szeroką skalę zwolnienia grupowe to dopiero początek kłopotów. - Prawdziwe kłopoty dopiero nadchodzą - mówił. Według Wiplera pracodawcy będą musieli sobie radzić ze skutkami wzrostu cen energii spowodowanego wejściem w życie, z początkiem przyszłego roku, pakietu energetyczno-klimatycznego.

Bezpiecznie może się czuć tylko administracja

- Poza tym pożera nas obsługa długu publicznego, który rośnie w zastraszającym tempie. Na spłatę samych odsetek wydamy w tym roku rekordowo dużo. To oznacza koniec inwestycyjnego eldorado, kończy się budowa firm na kredyt. Ale to było wiadomo od dawna, rząd jakby tego nie chciał widzieć - komentował Wipler. Jego zdaniem Polska nie jest "zieloną wyspą na mapie Europy". Prawdziwe przywileje ma, przekonuje poseł, wyłącznie wąska grupa współpracowników dzisiejszej władzy. - W obliczu rozwijającej się - choć miało być odwrotnie - administracji i biurokracji, to właśnie te sektory mogą być bezpieczne. Tylko pracownicy administracji rządowej i powiązanej z rządem mogą nie bać się o to, że stracą pracę. Wszyscy inny nie mogą spać spokojnie - zakończył.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX