Woźny z dyplomem? Coraz więcej pracowników ma za wysokie kwalifikacje

bsn
07.09.2012 , aktualizacja: 07.09.2012 15:33
A A A
Sprzątanie

Sprzątanie (Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta)

W Stanach Zjednoczonych ponad 100 tys. woźnych ma dyplom ukończenia wyższej uczelni, około 16 tys. absolwentów pracuje jako parkingowi - pisze "Bloomberg Businessweek". Czy powinno to zaskakiwać kogokolwiek nad Wisłą, gdzie co dziewiąty bezrobotny ma wyższe wykształcenie?
Dokładnie 11,5 proc. bezrobotnych ma "papiery" wyższej uczelni. Są bezrobotni, bo sposób kształcenia na większości kierunków studiów i dyplomy z nich wyniesione są po prostu niewiele warte. A posiadanie dyplomu popularnych studiów, zdaniem wielu ekspertów, jest w zasadzie żadną rekomendacją.

- To, co dzieje się na świecie, i Polska nie jest tu żadnym wyjątkiem, to niedopasowanie systemów edukacji do oczekiwań i możliwości pracodawców - wyjaśnia Paweł Wierzbicki z firmy doradztwa personalnego Michael Page. - Spójrzmy na niedawny przykład naszego kraju, gdzie na rynek trafiło bardzo wielu specjalistów ds. marketingu. To naturalne, że część była zmuszona do wykonywania pracy poniżej swoich kwalifikacji, bo firmy nie potrzebowały tylu marketingowców - dodaje. To wciąż pokutujące przekonanie, że drzwi do kariery są otwarte tylko dla tych, którzy mają wyższe wykształcenie. Tymczasem to nie do końca prawda.

Wszystkiemu winny brak doświadczenia

Jak mówi Wierzbicki, dla pracodawców kluczowe jest doświadczenie. I to jego brak jest głównym powodem, dla którego absolwenci studiów muszą wykonywać pracę poniżej swoich możliwości czy ambicji. - Pamiętajmy, że kwalifikacje to wiedza, także akademicka, plus doświadczenie. Jeśli więc komuś brakuje tego drugiego, to musi wykonywać pracę poniżej oczekiwań - wyjaśnia.

Niskie kwalifikacje, duża szansa

Praca na stanowisku poniżej kwalifikacji nie musi wcale oznaczać zawodowej katastrofy. Eksperci, co prawda, przestrzegają, że długotrwałe wykonywanie obowiązków poniżej oczekiwań i możliwości pracownika wydatnie przyspiesza proces wypalenia zawodowego. Nie brak jednak głosów, że takie epizody mogą być trampoliną do kariery. - Na ostatnim roku studiów pracowałem jako magazynier w jednym z hipermarketów, kiedyś zupełnie przez przypadek pomogłem kierownikowi sklepu sformułować maila po niemiecku, a potem jeszcze miałem okazję rozmawiać z jednym z kontrahentów w tym języku. To wystarczyło, kierownik zaproponował, że da mi pracę w biurze, w zespole, który odpowiadał za kontakty z zagranicznymi partnerami - mówi nam Michał, absolwent politologii na UW. Oferty nie przyjął, bo dostał pracę w szkole językowej, ale jego przykład pokazuje, że praca na stanowisku poniżej kwalifikacji faktycznie może pomóc w karierze. Wiedzą też o tym pracodawcy, dlatego często oferują osobom, które wykazały się na niższych stanowiskach, lepsze warunki pracy - inne stanowisko, wyższą pensję.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX