Umowy śmieciowe: studenci nie zapłacą od nich ZUS

bsn
11.10.2012 , aktualizacja: 11.10.2012 12:09
A A A
W studio rozmawiali minister Michał Boni, dr Jacek Męcina i dziennikarz GazetaPraca.pl Bartosz Sendrowicz

W studio rozmawiali minister Michał Boni, dr Jacek Męcina i dziennikarz GazetaPraca.pl Bartosz Sendrowicz

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji wyjaśnił dziś w radiu Zet, że rząd nie zamierza obejmować składką "zusowską" umów o dzieło i zlecenia, w przypadku studentów.
- Sytuacja zawodowa studentów polega na uzupełnianiu dochodów i to nie jest jeszcze realny start zawodowy. Dlatego myślę, że te umowy nie będą ozusowane - wyjaśniał minister.

Tłumaczył, że rządowe plany odnoszą się do "momentu realnego startu zawodowego", już po ukończeniu studiów. Jego zdaniem ozusowanie tzw. umów śmieciowych zwiększy poczucie bezpieczeństwa pracowników stawiających pierwsze kroki na rynku pracy. Co - jak przekonuje - ułatwi młodym decyzje dotyczące zakładania rodziny oraz zwiększy ich szansę na otrzymanie kredytu bankowego. - Intencją rządu jest wyrównanie szans na rynku pracy dla tych osób, które może zarabiają mniej więcej tyle samo, ale nie mają ubezpieczenia społecznego i ubezpieczenia zdrowotnego, które jest bardzo ważne dla startu zawodowego. To nie jest tylko polski, ale ogólnoeuropejski problem - wyjaśniał minister administracji i cyfryzacji.

Jak powiedział, problem polega na tym, że dzisiaj banki sprawdzają "czy ktoś ma stałe zatrudnienie, czy elastyczne, które traktuje się jak śmieciowe. Jeśli ktoś będzie miał zatrudnienie elastyczne, ale ze wszystkimi rygorami zatrudnienia pełnego związanymi z ubezpieczeniem, to myślę, że praktyka bankowa będzie tutaj trochę inna".

Propozycję ozusowania umów śmieciowych skrytykował wcześniej szef ludowców Waldemar Pawlak. Stwierdził, że taka zmiana będzie szkodliwa dla przedsiębiorców. Minister Boni odrzucił tę argumentację: - Chcemy zostawić elastyczność zatrudnienia, to wszystko co nie wiąże pracodawcy rąk wtedy, kiedy chce zmieniać pracowników, ale mówimy, że bezpieczeństwo pracownicze jest bardzo potrzebne z punktu widzenia życia i codzienności. Równocześnie zostaną zaproponowane rozwiązania, które wydłużają okres rozliczeniowy czasu pracy, czyli rozwiązania zwiększające elastyczność organizacji. To jest bardzo dobre dla pracodawców - argumentował minister Boni.

Korespondencyjnie propozycję rządu poparł szef SLD Leszek Miller. Dziś w programie "Graffiti", w Polsat News przyznał, że propozycja oskładkowania umów o dzieło "jest dobra kierunkowo". Zaznaczył jednak, że "diabeł tkwi w szczegółach". - My, być może, poprzemy to rozwiązanie, ale z dwoma wyjątkami - żeby to uzusowienie nie dotyczyło drobnych umów, które są poniżej 25 proc. najniższego wynagrodzenia. Uważamy, że to nie jest potrzebne. W drugim przypadku - umowy na prawa autorskie, dla twórców jednym słowem. Natomiast pozostałe, jeżeli rząd przedstawi sensowne propozycje, jesteśmy kierunkowo gotowi to poprzeć - wyjaśniał szef Sojuszu. Dodał też, że postulat ozusowania umów śmieciowych jest zresztą w programie jego partii. - Cieszymy się, że premier z niego czerpie - komentował Miller. Dodał też, że SLD chciałoby wprowadzić zasadę, w myśl której pracodawca zatrudniający absolwenta szkoły wyższej lub średniej - po raz pierwszy podejmującego pracę, byłby np. zwolniony przez rok ze składki na ZUS. To - zdaniem Millera - może zachęcić pracodawców do zatrudniania młodych.

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX