Pracownik w tarapatach. Co nas uratuje?

bsn
22.10.2012 , aktualizacja: 22.10.2012 18:30
A A A
Newsweek - w najnowszym wydaniu i serwisie internetowym, diagnozuje sytuację na krajowym rynku pracy. Jak można się spodziewać, jest to raczej gorzka diagnoza. Dziennikarze tygodnika przekonują m.in., że do końca roku pracę może stracić nawet ćwierć miliona Polaków.
Według dziennikarzy tygodnika największy problem na rynku pracy mają tzw. humaniści, jak potocznie określa się absolwentów takich kierunków jak np. dziennikarstwo, europeistyka, politologia, czy psychologia. Jednak, według informacji tygodnika, w przyszłości z pracą dla absolwentów tych kierunków nie powinno być tak źle, jak teraz. W serwisie newsweek.pl czytamy za to, że z danych GUS wynika, iż do 2015 roku aż o 22,5 proc. zwiększy się zatrudnienie w takich branżach jak "sport" albo "rekreacja". Już teraz - czytamy - poszukiwani są trenerzy "do prowadzenia szkoleń, warsztatów i treningów personalnych czy też osoby zajmujące się organizacją różnego rodzaju imprez i eventów". Wzrost zatrudnienia spodziewany jest też w branży IT (ma być o 27,2 proc. miejsc pracy więcej do 2015 r.). Wzrasta także zapotrzebowanie na innych absolwentów kierunków ścisłych - matematyków, statystyków. W ciągu 3 lat ich zatrudnienie wzrośnie o 22 proc.

Kłopotów do narzekań nie będą mieli też inżynierowie, architekci, urbaniści, czy absolwenci kierunków medycznych. Duże problemy, prognozują dziennikarze tygodnika, czekają za to bibliotekarzy. Problemy mogą mieć, też np. studenci dziennikarstwa. O złej sytuacji w mediach obszernie piszą w tekście "Koniec świata lemingów" Cezary Łazarewicz i Sebastian Stodolak. - Dwudziestu tysiącom studentów dziennikarstwa trzeba jasno powiedzieć: - pracy nie ma i nie będzie - czytamy. Autorzy przypominają, że w ogóle zwolnienia zaczynają dotykać branż, które przez ostatnie dwie dekady dynamicznie rosły, oprócz mediów, m.in. consultingu, bankowości, ubezpieczeń i reklamy.

Niezbędne zmiany w kształceniu

Newsweek.pl przypomina, że aby bezrobocie zaczęło się kurczyć, wzrost gospodarczy musi wynosić przynajmniej 4 proc. rocznie. Tymczasem w tym roku będzie to 2,5, a w następnym - nawet mniej. Do tego niezbędna jest zmiana systemu kształcenia. Z przytoczonych w tekście danych Narodowego Centrum Badań i Rozwoju wynika, że w ciągu dziesięciu lat w Polsce powstanie 144 tys. miejsc pracy dla specjalistów przy zaledwie 3,7 tys. dla pracowników biurowych i administracyjnych. To musi wywołać zmiany w kształceniu zawodowym i technicznym. - Wyjściem naprzeciw zmianom ma być wchodząca od tego roku reforma szkolnictwa średniego i wyższego. W programie nauczania techników i zawodówek

50-60 proc. czasu nauki stanowić będą zajęcia zawodowe, a egzaminy mają być praktyczne - czytamy w tekście "Praco, daj żyć" Aleksandry Pawlickiej.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX