Organista kontra proboszcz - rozstrzygnie sąd pracy

bsn
05.12.2012 , aktualizacja: 05.12.2012 18:05
A A A
Kościelne organy

Kościelne organy (Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

Do bezprecedensowego sporu pracownika z szefem doszło na Podkarpaciu. Organista zarzuca proboszczowi, że ten zatrudniał go na czarno, i to przez pięć lat. Sprawę opisuje serwis nowiny24.pl
Przemysław Lis na organach w kościele w Lutoryżu grał przez 7 lat. Z dnia na dzień został jednak zwolniony, o czym ksiądz poinformował wszystkich - w tym Lisa - z ambony. Rzekomo dlatego, że kolportował po Lutoryżu i okolicach ulotki oczerniające niektórych parafian. Pozornie ksiądz postąpił słusznie, w rzeczywistości to jednak on okazał się prawdziwym chytrym lisem. Przeglądając swoje dokumenty organista ustalił, że przez pierwsze 5 lat grał bez umowy o pracę.

Lis przyznaje, że proboszcz płacił mu sumiennie - od 300 do 500 złotych miesięcznie, zaznacza jednak, że nie odprowadzał składek ubezpieczeniowych. - Wielokrotnie prosiłem proboszcza, by zawarł ze mną umowę o pracę. Dopiero przez dwa ostatnie lata na pół etatu pracowałem w parafii. Przez pięć lat "na czarno" - wyznał portalowi nowiny24.pl Lis.

Organista oczywiście poskarżył się Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, a ten - jak wynika z danych portalu - przeprowadził w lutoryskiej parafii kontrolę. O wynikach jednak nic nie wiadomo, bo ujawniania ich zakazuje prawo. Cytowany przez portal Lis powiedział, że usłyszał od ZUS-u, że to pierwszy przypadek w kraju, gdy organista skarży pracodawcę. Miał też usłyszeć sugestię, że w pierwszej kolejności powinien udać się do sądu pracy. Sąd miałby określić, czy granie w kościele miało charakter stosunku pracy. Portal zaznacza jednak, że urzędnicy z ZUS nie mieli żadnych wątpliwości, że praca Lisa miała charakter kodeksowy, a proboszcz musi zwrócić zaległe składki. Łącznie 18 tys. złotych.

Lis poskarżył się też na proboszcza do prokuratury. Zarzuca wielebnemu, że ten nie zgłosił go do ZUS, czym "uporczywie i złośliwie naruszał jego prawa pracownicze". Jak podają nowiny24.pl to przestępstwo karne, a doniesienie potwierdziła Prokurator Rejonowa Ewa Lenart. Podobno stosowne dokumenty z ZUS zostały już przekazane prokuraturze.

- Odniosłem wrażenie, że ZUS nie bardzo wie, co z moją skargą zrobić - mówi Lis. - Usłyszałem, że grono prawników konsultowało się w tej sprawie z centralą Zakładu w Warszawie, centrala odpowiadała, że nigdy nie mieli sprawy, w której organista skarżyłby proboszcza, że to precedens w skali kraju. Jeśli tak, to może będzie wskazówką dla innych organistów - kończy.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX