Deregulacja. Posłowie słuchają uwag przedstawicieli zawodów

Bartosz Sendrowicz
10.12.2012 , aktualizacja: 10.12.2012 18:56
A A A
Jarosław Gowin

Jarosław Gowin (Fot. Mateusz Skwarczek / AG)

W sejmowej komisji zajmującej się deregulacją zawodów rozpoczęło się w poniedziałek wysłuchanie publiczne. Zostało zaplanowane na dwa dni. Pierwszego posłowie przez ponad 4 godziny słuchali argumentów przedstawicieli profesji, których mają dotyczyć zmiany
Do udziału w wysłuchaniu zgłosiła się setka organizacji zawodowych, pozarządowych i osób fizycznych. W rzeczywistości przed sejmową komisją wystąpień było mniej, bo głos zabrać mógł tylko jeden przedstawiciel każdego gremium.

Najliczniejszą reprezentację przygotowali notariusze, osoby zawodowo związane z rynkiem nieruchomości (pośrednicy w obrocie i zarządcy) oraz przewodnicy turystyczni i miejscy.

Zdecydowana większość, występując przed posłami, krytykowała deregulacyjne plany rządu. Rejenci sprzeciwiali się planowanemu powołaniu "notariusza na czas oznaczony", czyli osoby, która mogłaby - podlegając okresowej kontroli - sporządzać akty notarialne bez odbycia asesury. - Powołajmy instytucję chirurga na próbę albo pilota samolotu na próbę. Jak to oceniać? Będziemy zwalniać tych, którym więcej osób umrze? - ironizował Adam Wasak, prezes Izby Notarialnej w Gdańsku. Innego zdania byli aplikanci notarialni, którzy popierają tę propozycję rządu.

Źle zmiany w dostępie do zawodów ocenili też - w większości - przedstawiciele profesji związanych z rynkiem nieruchomości i przewodnicy.

Wśród niewielu zwolenników reform jest Marcin Chudziński, prezes Fundacji Republikańskiej, która we wrześniu 2011 przygotowała raport "Zawody regulowane. Aktualny stan prawny. Propozycja zmian". - Nie ma nas tutaj wielu, bo zainteresowani deregulacją zarabiają na te wszystkie egzaminy, odbywają staże, uczą się do kolokwiów - usiłują przebrnąć przez bariery, jakie im ustawiono - mówił. Deregulacyjne plany popierał też Bartłomiej Banaszak, Rzecznik Praw Absolwenta. - Czemu państwo ma tolerować sytuację, w której dyplom uczelni nie wystarczy i trzeba jeszcze ukończyć studia podyplomowe będące ukrytą formą szkolenia? - pytał z mównicy.

Prace związane z pierwszą grupą zawodów przeznaczonych do deregulacji rozpoczęły się w marcu - wówczas minister sprawiedliwości Jarosław Gowin ogłosił listę 49 profesji, do których dostęp miał zostać zliberalizowany. Wzbudziło to ogromne emocje. Przeciwko rządowym planom protestowali m.in. taksówkarze i pośrednicy w obrocie nieruchomości wraz z zarządcami. Dlatego też, oprócz zwykłego trybu konsultacji społecznych, zorganizowano wysłuchanie publiczne. We wtorek Sejmie - jego druga część.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX