Sposób na rozmowę kwalifikacyjną

Bartosz Sendrowicz
12.12.2012 , aktualizacja: 12.12.2012 12:25
A A A
Ile chce pan/pani zarabiać? Gdzie widzi się pan/pani za pięć lat? Dlaczego odszedł pan/odeszła pani z poprzedniej firmy? Te pytania słyszymy na rozmowie kwalifikacyjnej. Jak na nie dobrze odpowiedzieć?
Ile zarabiają inni na twoim stanowisku? Weź udział w badaniu wynagrodzeń i sprawdź, czy w nowym roku czas na podwyżkę.

Adam ma 30 lat, dziś pracuje w dużej firmie z branży ubezpieczeniowej. Dobrze jednak pamięta czasy, gdy szukał pracy. W trakcie jednej z rozmów kwalifikacyjnych padło pytanie: Ile chciałby pan zarabiać? - Bez cienia zażenowania powiedziałem, że około 10 tys. zł - mówi Adam.

Jego deklaracja wywołała uśmiech na twarzy rekrutera. Pracy nie dostał. Z pozoru powód wydaje się jasny - zbyt wysokie wymagania finansowe. Czy faktycznie popełnił błąd? - Nie - uważa Paweł Wierzbicki - menedżer ds. rekrutacji z Michael Page Polska. Wyjaśnia, że nie ma nic złego w przedstawieniu swoich ambicji finansowych. Rolą firmy jest natomiast określenie, jakie obowiązki powinien wykonywać pracownik, aby osiągnąć określony pułap finansowy. - Jeśli kandydat jest odrzucany dlatego, bo podał zbyt wysoką kwotę, to jasny sygnał, że w tej firmie nie da się tyle zarobić - komentuje.

To jednak wariant dla ambitnych, doświadczonych pracowników. Początkujący, zanim odpowiedzą na pytanie o zarobki, powinni sprawdzić, ile wynoszą stawki rynkowe dla stanowisk podobnych do tego, na które aplikują. Na formułowanie wyższych oczekiwań powinni pozwolić sobie wtedy, gdy mają do zaoferowania pracodawcy coś szczególnego, np. znajomość niszowego języka obcego. Oto kilka porad jak radzić sobie z innymi trudnymi pytaniami rekrutacyjnymi.

Gdzie widzi się pan/pani za pięć lat? To pytanie, na którym łatwo "wpaść". Zdaniem Wierzbickiego jednym z głównych grzechów osób szukających pracy jest nieumiejętne planowanie kariery, a w zasadzie brak jakiegokolwiek planowania.

- Z mojego doświadczenia wynika, że 80 proc. kandydatów nie ma pojęcia co chce robić w życiu - komentuje ekspert. A dla firmy odpowiedź na takie pytanie to sygnał, czy kandydat chce się z nią wiązać na dłużej. Eksperci z portalu rekrutacyjnego glassdoor.com podkreślają, że udzielając odpowiedzi należy dać prowadzącym rozmowę do zrozumienia, że panujemy nad swoją karierą i zawodowymi decyzjami. Dobrze jest wykazać się konsekwencją - wskazać czego chcemy się nauczyć, i które umiejętności rozwinąć, aby zająć określone stanowisko. Paweł Wierzbicki dodaje, że nie powinno się też udawać kogoś przesadnie ambitnego, jeśli rzeczywistość jest inna: - Nie każdy chce być menedżerem, niektórym wystarczy wiedza ekspercka i spokojna praca.

Dlaczego odszedł pan/odeszła pani z poprzedniej pracy? Eksperci są zgodni: trzeba uczciwie omówić powody odejścia. Jeśli mieliśmy problem z szefem - powiedzmy o tym. Jeśli pensja była niewystarczająca - wymieńmy to. - Badania pokazują, że osobowość szefa to jeden z najczęstszych powodów odejścia z pracy. Drugim są pieniądze - mówi Paweł Wierzbicki. Stanowczo zaznacza jednak: - Nie ma mowy o obrażaniu poprzedniej firmy i szefa. Dokładnie tego samego zdania są eksperci z glassdoor.com. Personalne ataki na byłego szefa ostatecznie źle świadczą tylko o kandydacie. Zamiast odnosić się do tego jaki charakter miał szef, warto skupić się na nieodpowiednim stylu zarządzania.

Jakie są pana/pani słabe strony? Wielu kandydatów nie umie mówić o swoich słabych stronach, bo prostu nigdy się nad tym nie zastanawiała. Natomiast winą za ewentualne niepowodzenia obarczają w pierwszej kolejności firmę. - Nierozsądne jest też przekonywanie rekrutera, że naszą jedyną wadą jest to, że jesteśmy zbyt drobiazgowi albo pracujemy za długo - uprzedzają eksperci z glassdoor.com. Warto natomiast uczciwie wskazać obszary, w których nie mieliśmy okazji rozwijać się w poprzedniej firmie, choć chcieliśmy.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX