Łukaszenka chce zwolnić 25 proc. urzędników państwowych

PAP, bsn
14.01.2013 , aktualizacja: 14.01.2013 14:39
A A A
Aleksander Łukaszenka

Aleksander Łukaszenka (Fot. AP/Sergei Grits)

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka oświadczył w piątek, z należy zwolnić 25 proc. urzędników państwowych. Jego zdaniem jest to nieuniknione. Ma to sprawić, że więcej zaczną zarabiać ci, którzy utrzymają posady.
Według prezydenta w aparacie państwowym jest miejsce tylko dla tych, którzy się starają i dobrze pracują. - Ten, kto wiarą i prawdą służy państwu i narodowi, powinien pracować w aparacie państwowym. Tam powinni pracować tylko tacy ludzie - oświadczył Łukaszenka.

Prezydent zapowiedział, że zwalniani nie będą mogli liczyć na żadne rekompensaty w tego tytułu. - Żadnych ulg, przywilejów ani wypłat dla zwolnionych pracowników państwowych nie będzie. Jakie tu można dawać wypłaty? Skąd wziąć na nie pieniądze? - oznajmił.

Przyznał przy tym, że zarobki urzędników państwowych są "niedopuszczalnie niskie, po prostu żadne". Jego zdaniem podnieść je można tylko optymalizując liczbę zatrudnionych.

Białoruscy eksperci od dłuższego czasu ostrzegają, że jeśli pensje urzędników nie zostaną podniesione, zacznie się masowy odpływ specjalistów za granicę lub do sektora prywatnego. Jak podkreśla dziennik "Biełorusskije Nowosti", obecne zarobki białoruskich urzędników państwowych są znacznie niższe niż w Rosji czy Kazachstanie, z którymi Białoruś od 1 stycznia 2012 r. tworzy Wspólną Przestrzeń Gospodarczą.

Według danych gazety pensja dyrektora departamentu w kazachskim ministerstwie wynosi równowartość 1,5 tys. USD, a w Rosji jeszcze więcej. Tymczasem na Białorusi pod koniec 2011 roku było to 3,8-4 mln rubli, czyli ok. 450 USD.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX