Jakich języków warto się uczyć, żeby więcej zarabiać

Marta Piątkowska
21.01.2013 , aktualizacja: 22.01.2013 17:37
A A A
Znajomość angielskiego jest dzisiaj standardem na rynku pracy

Znajomość angielskiego jest dzisiaj standardem na rynku pracy (Fot. Maciej Jarzebinski / AG)

Czy znajomość języków obcych gwarantuje dobrą pensję? Lepiej znać jeden język biegle czy kilka w stopniu komunikatywnym? Czy nauka fińskiego lub chińskiego kiedykolwiek się zwróci?
"Znajomość języka angielskiego" - to praktycznie stały punkt większości ogłoszeń o pracę, gdy szuka się pracy w biurze. Jeżeli przyszły pracodawca jest bardziej wymagający, to w polu "mile widziane" dopisze, że drugi język, na przykład rosyjski, niemiecki czy francuski, będzie dodatkowym atutem. To jeden z najczęstszych powodów, dla których pytanie - "jakie języki gwarantują pracę?" - nigdy nie przestanie padać.

Większość pracodawców mówi wprost - deklarowana przez kandydatów znajomość języków obcych odbiega od ich faktycznych umiejętności. Niby rozumieją przekazywane informacje, ale nie potrafią odpowiedzieć i w dodatku robią błędy w pisowni. Zamiast więc wymieniać wszystkie języki, z jakimi miało się kontakt w życiu, lepiej podać ten, którym faktycznie biegle się porozumiewa.

Z danych* dotyczących zarobków zebranych przez firmę Sedlak & Sedlak w "Ogólnopolskim Badaniu Wynagrodzeń" z 2012 roku wynika, że rozpiętość pensji osób, które deklarują słabą i bardzo dobrą znajomość danego języka, jest znacząca. Osoby ledwo posługujące się angielskim zarabiały średnio 3,6 tys. zł brutto, a z biegłą znajomością już 5,5 tys. zł brutto. W przypadku niemieckiego płacono od 4 tys. do 5,4 tys. zł; francuskiego - od 4 do 5,2 tys. zł; rosyjskiego - od 4 do 4,4 tys. zł, włoskiego - od 4 do 5 tys. zł, a hiszpańskiego - od 4 do 4,8 tys. zł.

Kolejny argument, który przemawia za podejściem "jakość nie ilość", to fakt, że większość międzynarodowych korporacji ma ustalony odgórnie język, którym się porozumiewają pracownicy. Zwykle jest to angielski. Brak perfekcyjnego opanowania nie musi jednak od razu skreślać kandydata.

- Firmy przeważnie inwestują w obiecujących i wartościowych pracowników. Najczęściej znają oni angielski, ale nie w wystarczającym stopniu. Podczas nauki skupiamy się więc na poszerzeniu słownictwa w obszarach związanych z ich pracą, ćwiczymy konwersacje. Takie osoby czasami po prostu straciły styczność z językiem obcym, dlatego praktyka i konwersacje przynoszą najszybsze efekty i zastosowanie w biznesie - wyjaśnia Piotr Witkowski, z warszawskiej szkoły językowej EnglishForYou.

Dopiero od wyższej kadry menedżerskiej lub specjalistów odpowiedzialnych za konkretny obszar rynku wymaga się biegłej znajomości drugiego języka obcego. Najpopularniejsze to niemiecki, rosyjski lub francuski.

Wiele osób jest również zdania, że egzotyczne i mało popularne języki oznaczają wyższe zarobki. Z punktu widzenia firmy istotniejsze jest to, czy dana umiejętność jest nam przydatna w pracy, a nie, czy ją posiadamy. Dlatego jeżeli decydujemy się na naukę nietypowego języka lub już go znamy, szukajmy pracy tam, gdzie będzie on głównym narzędziem pracy. To jedyna gwarancja, że jego nauka kiedykolwiek się zwróci. Dlatego zanim zapiszemy się np. na kurs mandaryńskiego (traktując go jako inwestycję, a nie własny rozwój), sprawdźmy rynek pracy i atrakcyjność ofert.

Chcesz wiedzieć, jak znajomość języków obcych wpływa na wzrost wynagrodzeń? Weź udział w Ogólnopolskim Badaniu Wynagrodzeń. Wypełniając ankietę zobaczysz, jak wyglądają Twoje zarobki na tle innych osób z takimi samymi kwalifikacjami i doświadczeniem.

* w tekście przedstawiona została mediana wynagrodzeń

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX