Szef nie może zwolnić za krytykę na Facebooku

bsn
22.01.2013 , aktualizacja: 22.01.2013 18:42
A A A
Mark Zuckerberg rozpoczyna notowania Facebooka na giełdzie

Mark Zuckerberg rozpoczyna notowania Facebooka na giełdzie (Fot. FACEBOOK REUTERS)

Czy pracodawca może zabronić pracownikom swobodnych wypowiedzi na temat warunków pracy, wynagrodzenia i relacji w firmie na portalach społecznościowych? Wielu by chciało, ale nie mogą tego zrobić, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych.
Jak podaje "The New York Times", Narodowa Rada ds. Stosunków Pracy (National Labor Relations Board) uznała, że część stosowanych przez pracodawców zakazów może być niezgodna z prawem. Nie jest zaskoczeniem, że firmy tworzą wewnętrzne regulaminy dotyczące zasad korzystania z mediów społecznościowych. Zwłaszcza, że np. twitter, czy facebook stały się bardzo ważnymi kanałami komunikacji między pracownikami. Wiele przedsiębiorstw zabrania swoim pracownikom wypowiadania nieprzychylnych opinii o nich, publicznego rozmawiania o warunkach zatrudnienia, w tym wysokości pensji, benefitach, czy warunkach pracy. Nie można też mówić źle o firmie, krytykować przełożonych, lub ich metody działania, bo to wszystko szkodzi wizerunkowi przedsiębiorstwa. Jeśli wymogi te nie są spełnione, niesubordynowany pracownik może się pożegnać z posadą.

Jednak zdaniem Narodowej Rady ds. Stosunków Pracy pracodawcy muszą przynajmniej część z tych zasad zweryfikować, nie wszystkie są bowiem zgodne z prawem. - Pracownicy zawsze mieli prawo rozmawiać między sobą o pracy. Ta wymiana informacji prowadziła do podniesienia płacy, czy też warunków pracy - mówił cytowany przez NYT Mark Pearce, szef Narodowej Rady ds. Stosunków Pracy. Dodał, że jedyne, co robi rząd, to "wprowadzenie tradycyjnych zasad, do nowych technologii".

NYT przytacza historię pracowników jednej z firm świadczących usługi komunalne. Jeden z zatrudnionych zapytał innych: "Koledzy, jak się czujecie?". Zapytanie uruchomiło lawinę narzekań innych pracowników. Skarżyli się na to, ze są przepracowani i krytykowali warunki pracy. Szef postanowił zwolnić pięciu spośród narzekających. Jednak Rada uznała, że zwolnienia były niezgodne z prawem, bo wymiana zdań na portalu społecznościowym była "wspólnym wysiłkiem" mającym poprawić warunki pracy. W innym opisanym przez gazetę przypadku Rada odniosła się do zachowania barmana, który po pracy lżył klientów baru, w którym był zatrdniony. Za pośrednictwem "społecznościówki" wyzywał ich od "wieśniaków". Oczywiście został za to zwolniony. Tym razem jednak - zdaniem Rady - było to zgodne z prawem, bo zachowanie pracownika było zwykłym wyżywaniem się.

A zatem, spokojni mogą być tylko ci pracownicy, którzy traktują media społecznościowe jako przestrzeń do rzeczowej wymiany argumentów, czy też rozsądnej krytyki działań firmy. Oni nie powinni obawiać się konsekwencji na gruncie prawnym. Niewykluczone jednak, że szefowie i tak znajdą sposób na ukaranie takich niepokornych komentatorów.

Czy pracownicy powinni mieć prawo krytykować swoich pracodawców w sieci? To konstruktywna wymiana opinii, czy może złośliwe obmawianie, którego najczęściej dopuszczają się ci, którzy nie maja odwagi wypowiedzieć swojego zdania na żywo? Czekamy na Wasze maile: gazeta.praca@gazeta.pl

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX