Rząd uelastyczni czas pracy. Co się zmieni?

bsn
07.02.2013 , aktualizacja: 08.02.2013 11:38
A A A
Łódź. Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz symbolicznie zalogował swój profil do Platformy Usług Elektronicznych ZUS

Łódź. Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz symbolicznie zalogował swój profil do Platformy Usług Elektronicznych ZUS (Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

Rząd przyjął nowelizację Kodeksu pracy. Zgodnie z proponowanymi zmianami, okres rozliczeniowy czasu pracy zostanie wydłużony z 4 miesięcy do nawet 12 miesięcy. O wszystkim poinformował minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz na swoim blogu
- Dzięki temu pracodawca, mając mniej zleceń ograniczy czas pracy np. do 7 godzin dziennie i wcześniej puści pracowników do domu. Kiedy pojawi się więcej zamówień, załoga zostanie w pracy odpowiednio dłużej - czytamy na blogu. Zmiany w czasie pracy muszą się jednak sumować w 12-miesięcznym okresie rozliczeniowym.

To jednak nie wszystko. Nowe przepisy wprowadzają także ruchomy czas pracy. Co to oznacza dla pracowników? Że będą mogli zaczynać pracę jednego dnia o 8 rano, a innego przyjść np. o 11.

Zaproponowane zmiany nie są nowością. Takie przepisy już funkcjonowały w ramach ustawy antykryzysowej, która obowiązywała do końca 2011 r. - Zamiast przedłużać jej działanie, zdecydowaliśmy wtedy wspólnie z partnerami społecznymi, że najlepsze rozwiązania chcemy na stałe wprowadzić do Kodeksu Pracy. Tak właśnie się dzieje - pisze Kosiniak-Kamysz. Przypomina, że z zapisów ustawy antykryzysowej skorzystało 1075 firm, głównie z branży przetwórczej, budownictwa i handlu. Większość - aż 741 - wybrała wydłużenie okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy. Najbardziej zainteresowani tym rozwiązaniem byli pracodawcy ze Śląska, Wielkopolski i Dolnego Śląska.

Bez poparcia "Solidarności"

Choć minister przekonuje, że proponowane zmiany są potrzebne i pomogą polskiej gospodarce, jego entuzjazmu nie podzielają związkowcy z "Solidarności". Ich zdaniem projekt budzi poważne wątpliwości prawne. O zaopiniowanie go poprosili prawnika. Ten przyznał, że zapisy dotyczące wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy są niezgodne z prawem unijnym. - Mam wątpliwości, czy projekt ustawy nowelizacyjnej w kształcie przedstawionym do zaopiniowania partnerom społecznym jest zgodny z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 4 listopada 2003 r. dotyczącą niektórych aspektów organizacji czasu pracy. Dyrektywa jako zasadę przyjmuje, że okres rozliczeniowy czasu pracy nie może przekraczać 4 miesięcy, dopuszczając wyjątki od tej zasady. Są one możliwe jedynie w przypadkach wyraźnie wskazanych w dyrektywie - czytamy w analizie przygotowanej przez głównego specjalistę w Biurze Eksperckim Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność", dr. hab. Marcina Zielenieckiego.

Minister Kosiniak-Kamysz uważa, że zarzuty te są chybione. - W projekcie ustawy jasno zapisaliśmy, że pracodawca będzie mógł wprowadzić jakiekolwiek zmiany dotyczące czasu pracy jedynie w porozumieniu z przedstawicielami załogi - pisze na blogu.

Związkowcy zwracają też uwagę, że projekt może być złym rozwiązaniem z punktu widzenia niektórych kategorii pracowników - m.in. zatrudnionych w uciążliwych i szkodliwych dla zdrowia warunkach, kobiet w ciąży czy pracowników opiekujących się małymi dziećmi. Przypominają, że zastosowanie 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego czasu pracy oznacza możliwość intensyfikacji pracy przez większość roku kalendarzowego w zamian za skrócenie czasu pracy w pozostałej części roku. Taka zmiana może być niekorzystna dla wymienionych grup.

Minister pracy przekonuje jednak, że nowe przepisy muszą zostać wprowadzone w życie szybko. Dlatego projekt ustawy zostanie skierowany do Sejmu, mimo braku pełnego poparcia ze strony związkowców. Minister chce, aby przepisy zaczęły obowiązywać już w drugim kwartale tego roku.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX