Znana inwestorka sfabrykowała zdjęcie z Justinem Timberlake'em. Chciała być bardziej wiarygodna

bsn
11.02.2013 , aktualizacja: 12.02.2013 16:22
A A A
Odtwórcy głównych ról: Jesse Eisenberg, Andrew Garfield i Justin Timberlake na pokazie

Odtwórcy głównych ról: Jesse Eisenberg, Andrew Garfield i Justin Timberlake na pokazie "Social Network" (Fot. Thibault Camus AP)

To, z kim się pokazujesz, ma wpływ na to, jak postrzegają cię biznesowi partnerzy. Wiele na ten temat może powiedzieć Shirley Hornstein - inwestorka z Kalifornii, która fałszowała swoje zdjęcia, aby sprawić wrażenie osoby o szerokich koneksjach.
Shirley Hornstein mieszka w okolicach Krzemowej Doliny, nie dziwne więc, że działa w branży nowoczesnych technologii. Jest aniołem biznesu, to znaczy osobą, która wspiera początkujące firmy swoim kapitałem. Najczęściej inwestuje w małe, raczkujące przedsiębiorstwa internetowe (tzw. start-upy). Stosowne koneksje są w tej branży bardzo ważne i pozwalają wzbudzić zaufanie inwestorów, a Hornstein opanowała do perfekcji udawanie, że je faktycznie posiada. Stosowała bardzo przemyślaną strategię budowania własnego wizerunku. Bywa na różnych imprezach, na których spotykali się inwestorzy z Krzemowej Doliny. Obracała się między ciekawymi ludźmi - założycielami popularnych internetowych serwisów, reżyserami, celebrytami. Jak dotąd nie ma w tym nic podejrzanego.

Jednak to nie wszystko, bo pani Hornstein w trosce o swój wizerunek fabrykowała zdjęcia "doklejając" siebie obok sławnych i wpływowych ludzi. Później zdjęcia te umieszczała np. na swoim profilu na Facebooku. Używając znanego programu do obróbki graficznej, stworzyła fotografię, na której pozuje z uśmiechniętym piosenkarzem i aktorem - Justinem Timberlake'em. W podobny sposób sfabrykowała zdjęcie z Seanem Parkerem - jednym ze współzałożycieli m.in. Facebooka, współtwórcą portalu umożliwiającego wymianę plików Napster. Co więcej, Pani Hornstein przekonywała, że pracowała dla funduszu Parkera "Founders Fund", inwestującego w start-upy. Ta mistyfikacja nie uszła jej jednak płazem. Przedstawiciele funduszu złożyli przeciwko niej pozew w sądzie. Zaznaczają w nim, że od lipca 2011 roku pani Hornstein oszukiwała swoich partnerów biznesowych przekonując ich, że współpracowała z "Founders Fund". "Pani Hornstein nie jest, ani nie była nigdy wcześniej współpracownikiem naszego funduszu" - czytamy w pozwie.

O sprawie piszą zagraniczne media branżowe, np. serwis TechCrunch.com. Dotarł on do kilku osób, które miały okazję robić interesy z panią Hornstein. Serwis stanowczo zaznacza, że nie ma nic przeciwko obrotnej bizneswoman, nie neguje też, że posiada ona rozległą sieć znajomości w branży. Ale osoby, z którymi rozmawiali dziennikarze TechCrunch.com, dziwnym zbiegiem okoliczności powtarzały, że spotkania z Hornstein wyglądały podobnie: zawsze ambitnie przekonywała o swoich układach w branży i powołując się na nie gwarantowała rozwój biznesu. Wizerunek zaradnej inwestorki był tak solidny, że Hornstein została umieszczona na liście "105 kobiet inwestorów", które powinno się znać w branży nowych technologii. Listę opublikował m.in. prestiżowy magazyn "Forbes".

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX