Pracodawcy są winni pracownikom dziesiątki milionów złotych

bsn, PAP
21.02.2013 , aktualizacja: 21.02.2013 15:14
A A A
Pieniądze

Pieniądze (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Blisko 31 mln zł wyniosły na koniec ub. roku zaległości z tytułu niewypłacenia pracownikom wynagrodzeń, w samym tylko woj. mazowieckim. W woj. śląskim zaległości są jeszcze większe - 50 mln złotych. Informacje o zadłużeniu pochodzą z Okręgowych Inspektoratów Pracy.
Z danych Okręgowego Inspektoratu Pracy (OIP) w Warszawie wynika, że w 2012 roku wynagrodzeń nie otrzymało blisko 8 tys. pracowników, a 2011 r. - 6,2 tys. osób. Zaległości w stosunku do 2011 roku zwiększyły się o blisko 13 mln złotych.

Jako przykład rzeczniczka OIP - Maria Kacprzak - Rawa - podaje m.in. zakład z siedzibą w Winnicy, który nie wypłacił wynagrodzenia za pracę 177 pracowników na łączną kwotę ponad 1 mln zł. Zaległości w wypłaceniu w sumie ponad 1,1 mln zł dla 142 pracowników inspektorzy pracy stwierdzili także m.in. zakładzie w Pionkach. Chodziło o niewypłacenie jednorazowych rekompensat wynikających z porozumienia zawartego pomiędzy związkami zawodowymi a pracodawcą w związku z rozwiązaniem umów o pracę.

Największe zaległości w wypłacie wynagrodzeń odnotowano w przetwórstwie przemysłowym - 20 proc. ogólnej kwoty, w budownictwie - 12 proc. oraz transporcie i gospodarce magazynowej - 7 proc. ogólnej kwoty.

Pracodawcy tłumaczyli inspektorom, że nie płacą pensji, bo przez kryzys nie mają na to pieniędzy. Inspektorzy zauważają jednak, że często firmy nie wiedzą, co należy się pracownikowi. Np. niewłaściwie obliczają świadczenia inne niż pensja, np. ekwiwalent za niewykorzystany urlop. Część szefów - tłumaczy się inspektorom, że nie wiedziało, że określone świadczenie przysługuje pracownikowi. Dotyczy to przede wszystkim dodatku za pracę w nocy oraz właśnie ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wypoczynkowy. Przypadki świadomej odmowy wypłaty takiego świadczenia są zdaniem Kacprzak - Rawy raczej nieliczne.

Prezes Związku Pracodawców Warszawy i Mazowsza Jacek Całus rozumie argumenty pracodawców. Przyczyn wzrostu zadłużenia wobec pracowników dopatruje się w pogarszającej się sytuacji ekonomicznej. Według niego wielu przedsiębiorców, w obawie przed kryzysem, na wszelki wypadek oszczędza i rezygnuje np. z reklamy. Skutkuje to mniejszą liczbą zamówień i kłopotami finansowymi podwykonawców, a w konsekwencji m.in. zaległościami w wypłacaniu wynagrodzeń.

Duże zaległości płacowe wobec pracowników pojawiają się - zdaniem Całusa, wtedy - gdy firma nie dostaje zapłaty za wystawione faktury, a proces dochodzenia roszczeń na drodze sądowej - jak podkreśla - jest długotrwały. Całus zaznacza też, że coraz więcej przedsiębiorstw na Mazowszu upada. Z danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie wynika, że w 2012 roku mazowieckie sądy ogłosiły upadłość 186 firm; o jedną czwartą więcej niż rok wcześniej.

Na Pomorzu zaległości też rosną

W 2012 r. liczba niewypłaconych pensji wzrosła tu ponad trzykrotnie. Choć zaległości były znacznie mniejsze niż na Mazowszu. W woj. zachodniopomorskim pracodawcy nie wypłacili w terminie wynagrodzeń 3218 osobom. Łączna kwota długu to ok. 5 mln zł.

Choć znaczący wzrost może wynikać z faktu, że w 2011 OIP skontrolował 71 pracodawców, a w 2012 aż 432. Zdaniem wicedyrektor Okręgowego Inspektoratu Pracy w Szczecinie Grażyny Karolskiej pensje są niewypłacane przez miesiąc lub nawet kilka miesięcy. Nieprawidłowości występują w różnych firmach, ale zazwyczaj są to przedsiębiorstwa niewielkie. - To firmy budowlane,transportowe czy zajmujące się handlem - podkreśliła wicedyrektor.

Na skutek wydanych decyzji płatniczych, inspektoratowi udało się odzyskać 1,4 mln zł dla blisko 1,5 tys. pracowników. Romuald Sobieralski, prezydent Koszalińskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, współwłaściciel rodzinnej firmy produkującej szyby podkreślił, że jego zdaniem problemy z terminowym wypłacaniem pensji "świadczą o tym, że w Polsce zaczynają narastać bardzo duże zatory płatnicze. - Każdy przedsiębiorca jest osobą, która stara się swoje przedsiębiorstwo utrzymać na powierzchni, w stadium rozwoju. Ten rozwój nie jest możliwy, jeżeli na czas nie wypłaca się pensji pracownikom. Na pewno nie jest to objaw złej woli przedsiębiorcy, tylko patologii naszego życia gospodarczego - powiedział w rozmowie z PAP Sobieralski. Przyznał, że zatory płatnicze są po części spowodowane działaniem ustawy o zamówieniach publicznych. - Ta ustawa powoduje, że przedsiębiorcy wygrywają kontrakty po bardzo niskich cenach, bo to jest jedyne kryterium wybrania wykonawcy, i nie ma już miejsca na godziwy zysk, który później generuje rozwój firmy. W razie jakichś niespodziewanych wzrostów cen surowców, czy zawirowań dotyczących rytmicznego spływu pieniędzy z kontraktów dochodzi do niepłacenia pensji pracownikom, poddostawcom czy budżetowi państwa - powiedział.

Niechlubny rekord na Śląsku

W woj. śląskim kwota zaległości płatniczych wobec pracowników przekroczyła w 2012 r. 50 mln zł przekroczyła w 2012 r. stwierdzona przez inspektorów pracy w woj. śląskim. Rok wcześniej było to nieco ponad 22,7 mln zł. Jak wynika z informacji przekazanych przez rzecznika katowickiego inspektoratu Michała Olesiaka, zaległości wobec pracowników stwierdzono w 2012 r. w regionie u 424 pracodawców. Podczas kontroli inspektorzy nakazali im wypłatę pracownikom należnych pieniędzy - łącznie 50,01 mln zł.

- Ponad 10 mln zł z tej wartości przypadło na zaległe odprawy z tytułu zwolnień. Pozostała część zaległości to przede wszystkim niewypłacone wynagrodzenie - zarówno pensje zasadnicze, jak i nadgodziny - wyjaśnia Olesiak.

Związki zawodowe akcentują, że przyczyną zaległości nie zawsze jest zła sytuacja pracodawców. - Część przedsiębiorców pod pretekstem kryzysu nie płaci pracownikom na czas, aby zwiększyć swoje zyski. Zdecydowana większość przypadków zalegania z wypłatami dla pracowników dotyczy tych przedsiębiorstw, w których nie działają organizacje związkowe. Tam, gdzie są związki zawodowe, tam pracodawcy pamiętają, że ich podstawowym obowiązkiem wobec pracowników jest zapłata za wykonana pracę - mówił szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz.

Według danych Głównego Inspektoratu Pracy w całym kraju liczba przypadków niewypłacenia pensji wzrosła średnio o 50 proc., z 71,5 tys. do 107,6 tys. przypadków. O 8,6 proc. zwiększyła się liczba pracodawców, których ten problem dotyczył (w 2011 r. - 2,7 tys. pracodawców, w 2012 r. - 2,9 tys.). Zwiększyła się - o 66 proc. - także kwota niewypłaconych należności z tytułu wynagrodzeń i innych świadczeń wskazanych w decyzjach inspektorów pracy: ze 138,8 mln zł do 229,8 mln zł.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX