Zawody do otwarcia

Bartosz Sendrowicz
25.03.2013 , aktualizacja: 25.03.2013 17:34
A A A

Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Rząd już ponad półtora roku pracuje nad ułatwieniem dostępu do wielu zawodów. Jako pierwszy otwarty będzie zawód notariusza
O rządowych planach liberalizacji dostępu do różnych zawodów po raz pierwszy powiedział w listopadzie 2011 r. w swoim expose premier Donald Tusk. Deregulatorem uczynił ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Argumentował, że to właściwy człowiek do tego zadania, bo ma "pozytywną szajbę". Poza tym Polska ma najwięcej zawodów regulowanych w całej Unii, bo aż 380. A deregulacja - przekonywali obaj politycy - ma dać ponad 100 tys. nowych miejsc pracy.

Taksówkarze, przewodnicy

Pierwszą listę 49 zawodów, do których ma być ułatwiony dostęp, minister Gowin przedstawił w marcu 2012 r. Wpisano tam m.in. notariuszy, taksówkarzy, trenerów sportu czy przewodników turystycznych. Prace nad nią miały się szybko skończyć.

Zapowiadano, że nowe przepisy będą obowiązywały jeszcze w 2012 r. Ale jak usłyszeliśmy w Ministerstwie Sprawiedliwości wejdą w życie w drugim półroczu 2013 r.

Skąd to opóźnienie? Projekt zmian został mocno oprotestowany przez prawie każdą z profesji. Minister Gowin po raz pierwszy spotkał się z przedstawicielami zawodów w kwietniu zeszłego roku w redakcji "Gazety Wyborczej", w której zorganizowaliśmy debatę na ten temat. Po uwzględnieniu wszystkich uwag projekt ustawy (ostatecznie znalazło się w nim 50 zawodów) Sejm otrzymał w październiku, a pierwsze czytanie odbyło się w listopadzie.

Posłowie powołali komisję nadzwyczajną ds. deregulacji i tam skierowali projekt. Dlaczego? - Ustawa jest skomplikowana i przekazanie jej do komisji zajmujących poszczególnymi branżami wydłużyłoby nad nią prace - mówi Grzegorz Płatek z departamentu strategii i deregulacji Ministerstwa Sprawiedliwości.

Komisja zdecydowała o zorganizowaniu wysłuchania publicznego, czyli dogrywki konsultacji społecznych. Członkowie komisji słuchali w Sejmie przedstawicieli zawodów przez dwa dni (zwykle wysłuchanie trwa dzień). Na początku marca br. projekt skierowano do drugiego czytania. Sejm ma się nim zająć na najbliższym posiedzeniu, które zacznie się 3 kwietnia. Ministerstwo liczy, że przepisy zaczną obowiązywać w drugim półroczu 2013 r.

Urbaniści, architekci

Mimo wydłużających się prac nad pierwszą listą otwieranych zawodów, resort jednocześnie pracuje nad drugą. Ogłosił ją w październiku ubiegłego roku. Wpisano na nią 90 profesji, m.in. urbanistów, architektów, agentów celnych i ubezpieczeniowych oraz księgowych, usługowo prowadzących księgi rachunkowe. Projekt jest już po konsultacjach społecznych i międzyresortowych.

Nowością przy pracach nad nim było uruchomienie elektronicznych konsultacji społecznych. Wyrazić opinię można było na specjalnym formularzu na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości.

Gdy projekt zmian w dostępie do zawodów z drugiej transzy przyjmie rząd, zostanie skierowany do Sejmu, do komisji nadzwyczajnej. Kiedy przepisy będą mogły wejść w życie?

Resort sprawiedliwości ma nadzieję, że prace będą przebiegały sprawniej niż nad pierwszą transzą. Bo choć druga dotyczy większej liczby zawodów, to podlegają one tylko trzem ministerstwom: finansów; transportu, budownictwa i gospodarki morskiej oraz nauki i szkolnictwa wyższego. Przepisy z tej transzy zaczną obowiązywać raczej w przyszłym roku.

Pierwotnie w drugiej rundzie miał być też zliberalizowany dostęp do zawodu maklera papierów wartościowych Rząd chciał m.in. zniesienia licencji i egzaminów dla tych maklerów. Zdania nie zmienia, ale zawód przesunął do trzeciej transzy.

Dlaczego? Bo obejmie ona też inne zawody podległe resortowi finansów, w tym zawód agenta firm inwestycyjnych. Jego działalność reguluje ta sama ustawa, co brokerów (ustawa o obrocie instrumentami finansowymi). Inaczej deregulatorzy musieliby dwa razy zmieniać tę samą ustawę w krótkim czasie.

Maklerzy, muzealnicy

Kolejną listę zawodów Ministerstwo Sprawiedliwości chciało ogłosić w pierwszym kwartale 2013 r.

- Po doświadczeniach z pierwszą transzą nie wyznaczamy sobie sztywnych terminów, nie mamy wpływu na to, ile propozycji otrzymamy podczas konsultacji społecznych, a każda musi zostać rozpatrzona - wyjaśnia nam Grzegorz Płatek.

Projekt ustawy ma być gotowy w dwa miesiące, a mają się w nim zapisy ułatwiające dostęp do ok. 90, a może nawet 110 zawodów, z których większość podlega m.in. resortowi spraw wewnętrznych oraz finansów. Wśród deregulowanych profesji znajdą się np. maklerzy, czy muzealnicy.

Notariusz na pierwszy ogień

Zawodem, do którego dostęp zostanie zmieniony w pierwszej kolejności, jest notariusz. Przedstawiciele notariatu są jednymi z najbardziej zagorzałych krytyków planów ministra Gowina. Uważają, że deregulacja nie powinna ich w ogóle dotyczyć, bo są funkcjonariuszami publicznymi, którzy czuwają nad tym, żeby zawierane transakcje były zgodne z prawem. Mają też ustawowo ograniczone możliwości zarabiania w inny sposób niż wykonując swój zawód.

- Polski notariat jest jednym z najbardziej zderegulowanych w Europie. W wielu krajach, np. Niemczech czy Francji jest odgórnie ustalona liczba kancelarii, a taksa notarialna sztywna - wyjaśnia Tomasz Janik, prezes Krajowej Rady Notarialnej.

W Polsce taksę się uzgadnia, ustawa ustala tylko jej maksymalną wysokość. Co do ograniczenia liczby notariuszy - aby otworzyć kancelarię w tym samym budynku trzeba uzyskać zgodę notariusza, który ma już tam kancelarię. Ale to tylko opinia samorządu zawodowego, minister sprawiedliwości decydujący o powołaniu na notariusza nie musi brać jej pod uwagę.

Przed zmianami, żeby zostać notariuszem, trzeba było ukończyć prawo, dostać się na trwającą 2,5 roku aplikację notarialną (zamiast tego można przez okres 3 lat terminować w kancelarii notarialnej), zdać egzamin notarialny i jeszcze odbyć asesurę (2 lata).

Resort sprawiedliwości najpierw postulował m.in. skrócenie aplikacji (o pół roku) i tzw. okresu stosowania prawa (praktykowania), po którym można przystąpić do egzaminu zawodowego bez aplikacji. Prostszy miał też być sam egzamin. Łatwiejszy dostęp do zawodu notariusza mieli też mieć adwokaci, radcy prawni, radcy Prokuratorii Generalnej czy komornicy.

Według ostatnich zmian - wprowadziła je komisja nadzwyczajna - ma zniknąć asesura. W jej miejsce posłowie zaproponowali wydłużenie aplikacji o rok (do 3,5 roku). Po jej ukończeniu i zdaniu egzaminu zawodowego kandydat zostanie zastępcą notarialnym. To znaczy, że będzie pracował w kancelarii notarialnej pod kierownictwem notariusza. W każdej chwili będzie mógł wystąpić do ministra sprawiedliwości o powołanie na stanowisko notariusza i samodzielnie prowadzić kancelarię.

Chodzi o to, aby ci, którzy odbędą aplikację, zdadzą egzamin, a z różnych powodów nie mogą otworzyć kancelarii, mogli wykonywać swoje obowiązki. Po 2,5 roku aplikacji będą mogli przystąpić do fakultatywnego egzaminu. Pozytywny wynik pozwoli aplikantowi wykonywać część czynności notarialnych samodzielnie. Ma to - zdaniem deregulatorów - polepszyć jakość kształcenia.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX