Dam pracę, ale nie powiem za ile

Marta Piątkowska
08.04.2013 , aktualizacja: 09.04.2013 14:05
A A A
Jak poznać dobre ogłoszenie? Powinno zawierać: nazwę pracodawcy, miejsce pracy, wymagania wobec kandydatów, a także proponowaną pensję

Jak poznać dobre ogłoszenie? Powinno zawierać: nazwę pracodawcy, miejsce pracy, wymagania wobec kandydatów, a także proponowaną pensję (Fot. Wojciech Olkuśnik)

Szukający zatrudnienia narzekają, że pracodawcy w ogłoszeniach podają długą listę wymagań. Mniej chętnie piszą o tym, co oferują w zamian. Najbardziej brakuje im podawania kwoty zarobków
"Wysyłając CV w ciemno, mam wrażenie, że biorę udział w licytacji, którą wygrywa ten, kto zażąda najniższej pensji" - skarży się Agnieszka, bezrobotna od kilku miesięcy.

I pisze dalej: "Parę razy podczas pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej zostałam poproszona o zapisanie na odwrocie aplikacji najniższej kwoty, za którą zgodzę się pracować. Ale to jeszcze nie jest najgorsze. Ostatnio podczas trzeciego spotkania z pracodawcą, kiedy myślałam, że posadę mam już w kieszeni, usłyszałam, że zatrudnią mnie, ale za połowę kwoty, którą podałam zapytana o oczekiwania. Przeciągnęli mnie do samego końca, uważając chyba, że moja desperacja wzrośnie do poziomu, na którym zgodzę się na wszystko. Odmówiłam".

Agnieszka nie jest jedyną osobą, która uważa, że straciła czas i pieniądze (dojazdy na rekrutację do oddalonego o 30 km miasta kosztowały ją w sumie ponad 60 zł). Nie wzięłaby w niej udziału, gdyby firma na początku podała kwotę, jaką jest w stanie za pracę płacić.

Tajne przez poufne

Teorii wyjaśniających utrzymywanie wynagrodzenia w tajemnicy i niepodawanie nawet widełek w ogłoszeniach jest wiele. Kiedy zapytaliśmy o zdanie naszych czytelników w komentarzach na Facebooku, dlaczego zamiast kwot padają określenia typu "atrakcyjne wynagrodzenie", pisali: "dlatego że dla jednego atrakcyjne jest 1,2 tys. zł, a dla drugiego 2 tys. I jedni, i drudzy wyślą CV"; "bo nikt by nie odpowiedział, gdyby napisali, że oferują najniższą krajową", "bo wynagrodzenie jest przedmiotem negocjacji, to znaczy, że nie każdy zna swoją wartość, o czym pracodawcy dobrze wiedzą", "bo dotychczasowi pracownicy, którzy zarabiają mniej, przyjdą po podwyżkę".

Pracodawcy postrzegają ten temat inaczej i w przeciwieństwie do kandydatów nie uważają, że jest to element polityki umożliwiający szukanie najtańszych kandydatów.

- Najbardziej oczywisty powód braku wysokości zarobków w głoszeniach to brak takiego zwyczaju: "skoro nikt nie podaje, to i my nie będziemy". Trudno jest być tym pierwszym - komentuje Wojciech Kosiorek, konsultant w firmie doradczej Hay Group i ekspert w zakresie polityk wynagrodzeń. - Bardzo silnym argumentem przeciw jest również poufność wynagrodzeń, zarówno wewnętrzna, jak i zewnętrzna. Z perspektywy wewnętrznej podawanie takich informacji mogłoby powodować postawy roszczeniowe ze strony innych pracowników. Żeby je ujawniać na zewnątrz, najpierw trzeba poradzić sobie dobrze z komunikacją wynagrodzeń wewnątrz organizacji, a to w wielu firmach wciąż nierozwiązany problem.

Zdaniem eksperta podawanie takiej informacji na zewnątrz to również sygnał dla konkurencji, której właściwie na tacy podaje się siatkę płac i politykę wynagrodzeń, co może zostać wykorzystane chociażby na etapie wyciągania do siebie najlepszych pracowników.

Negocjacje czas zacząć

Nie bez znaczenia jest również dobra pozycja negocjacyjna, na jakiej znajduje się szukający pracowników, gdy zaczyna rozmowy o wynagrodzeniu. - Przekazanie kluczowej informacji drugiej stronie jest traktowane jako niepotrzebne osłabienie pozycji negocjacyjnej. Do negocjacji Polacy podchodzą raczej w duchu zrobienia jak najlepszego interesu, podczas gdy na Zachodzie często chodzi o win-win, bo tylko taki rezultat jest korzystny w dłuższym czasie - wyjaśnia Wojciech Kosiorek.

Mirosława Kowalczuk, dyrektorka działu Productized Services z Hay Group, dodaje, że owszem, są firmy, które korzystają z tego, że kandydat zaproponował niższą kwotę, niż miały przewidzianą na to stanowisko, ale zdarzają się przypadki odwrotne. - Kandydat otrzymuje kwotę wyższą niż oczekiwana, bo firma ceni sobie spójność wewnętrzną wynagrodzeń lub jest to kwestia obowiązującego taryfikatora. Ale są jeszcze inne sytuacje. Czasem pracodawcy, podając widełki na dane stanowisko, mogą nie wstrzelić się w oczekiwania najlepszych kandydatów, dla których owe widełki warto przekroczyć. Jeżeli znajdziemy prawdziwy diament, warto czasem zapłacić więcej - podsumowuje.

Eksperci zwracają również uwagę na to, że system wynagrodzeń się zmienia i coraz więcej firm odchodzi od wynagrodzenia stałego, oferując pracownikom warunki zmienne uzależnione od efektów ich pracy. Oznacza to, że najlepsi zarabiają więcej, a kwestia podwyżek przechodzi na dalszy plan, bo pracownik ma realny wpływ na wysokość pensji.

Część pracodawców jako wynagrodzenie traktuje również wszelkiego rodzaju benefity, szkolenia czy kosztowne możliwości rozwoju, które budują kapitał kandydata na rynku. Z tego punktu widzenia publikowanie niepełnej informacji (o widełkach wynagrodzenia zasadniczego) przynosi więcej szkody niż korzyści.

W małych firmach elastycznie

Opisane powyżej zasady dotyczą jednak dużych firm i korporacji, a polski rynek pracy opiera się głównie na małych i średnich przedsiębiorstwach. Tam niepodawanie kwoty lub przedziału wynagrodzenia podczas rekrutacji w ogłoszeniu może wynikać nie tyle z chęci zbijania ceny, co na przykład z posiadania elastycznego budżetu na dane stanowisko. Może on zostać dostosowany do kandydata i jego oczekiwań, bo być może poszukiwana osoba ze względu na unikalne umiejętności i kompetencje będzie zarabiała więcej niż długoletni pracownicy. A szef nie chce psuć tą informacją atmosfery w firmie.

Specjaliści od negocjacji wynagrodzeń podpowiadają, żeby nie uprzedzać się do potencjalnego pracodawcy i nie przypisywać mu negatywnych zamiarów. Ich zdaniem najważniejsze to przed rozmową odpowiedzieć samemu sobie, ile chcemy zarabiać i jaka jest najniższa kwota, za jaką będziemy gotowi podjąć się określonych zobowiązań. Zanim pozwolimy komuś ocenić naszą wartość, najpierw sami musimy ją poznać.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX