Zleceń i dzieł przybywa

Bartosz Sendrowicz
15.04.2013 , aktualizacja: 15.04.2013 16:01
A A A

Fot. Jacek Łagowski / AG

Czym różnią się umowy cywilnoprawne od umowy o pracę? Czy faktycznie nie gwarantują emerytury i żadnych praw?
Wiadomo, że wielu Polaków - i z roku na rok coraz więcej - pracuje albo w oparciu o umowę o dzieło bądź zlecenie. Ale wciąż nie wiadomo dokładnie ilu.

W marcu na posiedzeniu sejmowej komisji ds. kontroli państwowej Iwona Hickiewicz, główny inspektor pracy, podała kilka liczb. Minister Hickiewicz, powołując się na informacje GUS, powiedziała, że w Polsce ponad milion - dokładnie 1 mln 12,9 tys. - osób wykonuje swoje obowiązki wyłącznie w oparciu o umowy cywilnoprawne. To dane dotyczące 2011 roku - najnowsze, jakimi dysponuje GUS. Warto zaznaczyć, że w 2010 r. takich osób było nieco ponad 546 tys.

Z całą pewnością dziś osób pracujących wyłącznie w oparciu o umowę o dzieło lub zlecenie jest więcej.

Dlaczego? Po pierwsze dane, na które powoływała się min. Hickiewicz, nie obejmują trudnego na rynku pracy roku 2012. Pracodawcy, tłumacząc się kryzysem, ostro redukowali w minionym roku zatrudnienie. Widać to w statystykach bezrobocia. W 2012 r. było one wysokie i nawet takie wydarzenia, jak praca przy mistrzostwach Europy w piłce nożnej Euro 2012 nie obniżyły znacząco tego wskaźnika. A na początku 2013 r. przekroczyło ono barierę 14 proc.

Pracodawcy, szukając oszczędności, zastępowali też etaty umowami cywilnoprawnymi, mimo że nie zmieniał się charakter pracy pracowników. Potwierdzają to dane Państwowej Inspekcji Pracy, z których wynika, że co szósta osoba z umową cywilnoprawną powinna mieć etat. Bo wykonywała swoje obowiązki pod okiem szefa, w biurze, w określonych godzinach - to praca w rozumieniu kodeksowym, należy się więc etat. PIP zbadał jednak tylko nieco ponad 37,5 tys. umów cywilnoprawnych, czyli skrawek rynku.

Na jednoznaczne dane GUS pokazujące zatrudnienie na takich umowach w 2012 r. trzeba jeszcze poczekać.

Ponadto informacje, którymi posłużyła się minister Hickiewicz, nie obejmowały firm, które zatrudniają mniej niż 9 osób. A to właśnie mali przedsiębiorcy liczą w kryzysie każdą złotówkę najbardziej. I takich niewielkich firm jest w Polsce najwięcej.

Co to jest umowa-zlecenie?

Agnieszka z Chodzieży ma 25 lat, pracuje na recepcji w agencji PR. Podpisała z pracodawcą umowę-zlecenie. - Chciałabym mieć etat - przyznaje, ale zaraz dodaje, że: - Zlecenie jest lepsze niż bezrobocie.

Wolałaby etat, bo ten gwarantuje jej stabilność i bezpieczeństwo. - Nikt nie mógłby mnie wtedy wyrzucić z dnia na dzień z pracy. Miałabym też płatny urlop i zwolnienie - mówi.

Co do zasady nie ma określonej długości okresu wypowiedzenia. Co jeszcze charakteryzuje tą umowę? Brak płatnego urlopu, brak odprawy przy zwolnieniu, osoba wykonująca swoje obowiązki w oparciu o nią nie ma też np. prawa do minimalnego wynagrodzenia. Jej interesów nie chroni Kodeks pracy, jak w przypadku etatowców, tylko Kodeks cywilny. Oznacza to, że pracujący tak nie mogą dochodzić przed sądem pracy swoich praw, np. o zaległe wynagrodzenie. Muszą walczyć w postępowaniu cywilnym, a te sprawy trwają znacznie dłużej i wymagają wniesienia opłaty.

Cechą charakterystyczną umowy-zlecenia jest natomiast formalna równość stron. Mówimy tu o zleceniobiorcy, który, podpisując umowę, zgodził się świadczyć określone w niej usługi na rzecz zleceniodawcy.

Uwaga! W odniesieniu do tej umowy nie mówimy o pracowniku i pracodawcy. Nie ma mowy o żadnym rodzaju podporządkowania stron względem siebie. Mamy z nim za to do czynienia w przypadku umowy o pracę.

To znaczy, że np. szef naszej rozmówczyni - Agnieszki - nie może jej wydawać poleceń służbowych, czy np. skłonić do pracy w biurze, w konkretnych godzinach i pod jego nadzorem. Umowa-zlecenie ma to do siebie, że zleceniobiorca samodzielnie organizuje sobie sposób pracy, określa czas pracy, a na dodatek może zlecić jej wykonanie osobom trzecim (dokładnie określa to art. 738 par. 1 Kodeksu cywilnego).

Zleceniodawca i zleceniobiorca mogą się też umówić np. na to, że wydłużą w umowie okres wypowiedzenia albo wpiszą do niej płatny urlop. Na swobodne kształtowanie umów pozwala art. 353 par. 1. Kodeksu cywilnego. Wszystko musi być zgodne z prawem i "zasadami współżycia społecznego".

Ważne! Jeśli umowa zlecenie jest jedynym źródłem dochodu, to firma musi odprowadzać składki na ubezpieczenie emerytalno-rentowe i zdrowotne. Jeśli praca jest świadczona w siedzibie zleceniodawcy, to także wypadkowe.

Wyjątkiem są osoby, które się uczą i nie ukończyły 26 lat. Za nie firma nie płaci składek. Zleceniobiorca może dobrowolnie zrezygnować z ubezpieczenia chorobowego. Gdy jednak opłaca tę składkę (2,45 proc. pensji) ma prawo do zwolnienia lekarskiego, a w wypadku urodzenia dziecka do zasiłku macierzyńskiego.

Czym jest umowa o dzieło?

Innym rodzajem umowy cywilnoprawnej jest umowa o dzieło. To "umowa rezultatu", czyli mówiąc najprościej - wykonawca dostaje pieniądze za efekt swojej pracy. Tak jest w przypadku Krzysztofa, 32-letniego grafika z Warszawy. - Umawiam się na zaprojektowanie szaty graficznej strony internetowej albo wykonanie logotypu w określonym terminie - mówi.

Jego klientów nie interesuje, jak i gdzie Krzysztof pracuje, oczekują efektu - np. gotowego logotypu i za niego płacą. Bo - podobnie jak w przypadku umowy-zlecenie - mamy tu do czynienia z równością stron.

Z tytułu takiej umowy Krzysztof nie ma jednak prawa do płatnego urlopu, odprawy, okresu wypowiedzenia czy pensji minimalnej. Nie może też - jak w umowie-zlecenie - wpisać do niej okresu wypowiedzenia (choć może od niej odstąpić) czy płatnego urlopu. Kodeks cywilny tego nie przewiduje. Kluczową różnicą jest jednak to, że z tytułu umowy o dzieło nie są odprowadzane składki na ubezpieczenie emerytalno-rentowe czy zdrowotne. Pobierana jest wyłącznie zaliczka na podatek dochodowy. Kobiety wykonujące swoje zadania tylko w oparciu o nią nie mogą też iść na urlop macierzyński, co jest możliwe w przypadku umowy-zlecenie.

Ważne! Oba rodzaje umów cywilnoprawnych można dowolnie łączyć z etatem (o ile nie prowadzi się działalności sprzecznej z działalnością firmy, w której praca jest świadczona w oparciu o umowę o pracę).

Uwaga! Wykonujący swoje zadania na umowie cywilnoprawnej decyduje o sposobie wykonywania pracy - miejscu i czasie. Jeśli jest zmuszany przez pracodawcę do siedzenia w biurze w określonych godzinach, musi spełniać polecenia przełożonego, a jego obowiązki zasadniczo nie różnią się od kolegów mających etat, to też przysługuje mu umowa o pracę. Pracodawcy, którzy tak robią, narażają się na karę grzywny od 1 tys. zł do nawet 30 tys. zł.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX