Młodzi lekarze czują się wykorzystywani i dyskryminowani

PAP,bsn
16.04.2013 , aktualizacja: 16.04.2013 18:19
A A A
Trudny dostęp do niektórych specjalizacji, łamanie praw pracowniczych, dyskryminacja kobiet - to problemy, z jakimi zmagają się młodzi lekarze tuż przed lub w trakcie specjalizacji - wynika z anonimowych ankiet przeprowadzonych przez Śląską Izbę Lekarską
To wstępne wyniki ankiety przeprowadzonej za pomocą portalu społecznościowego Facebook. Przedstawiono je podczas wtorkowej konferencji "Specjalizacja - nadzieje i problemy, przepisy a rzeczywistość", która odbyła się w Katowicach, w siedzibie Śląskiej Izby Lekarskiej. W badaniu wzięło dotąd udział ok. 130 osób, ankiety wciąż napływają i są jeszcze analizowane.

Rafał Sołtysek, p.o. szefa komisji ds. młodych lekarzy przy Śląskiej Izbie Lekarskiej, powiedział, że konferencja ma zwrócić uwagę decydentów na problemy środowiska. - Może wyniki tej ankiety będą iskrą, która zapoczątkuje zmiany - dodał.

Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach Jacek Kozakiewicz przyznał, że choć metodologia badań nie była naukowa, to zwracają one uwagę na pewne problemy. - Nie chowamy ich pod kołdrę, niech staną się przedmiotem refleksji w środowisku - powiedział na konferencji. Dodał, że niektórzy dyrektorzy szpitali kierowani troską o finanse patrzą na "pewne sprawy" w zbyt krótkiej perspektywie.

Omijanie prawa i dyskryminacja

Badanie wykazało omijanie przepisów prawa pracy i zmuszanie lekarzy do świadczenia pracy w nadgodzinach bez zapłaty lub na kontraktach, co również sprzyja przekraczaniu czasu pracy. Problem są też niezbyt wysokie - w ocenie rezydentów - pensje, które skłaniają młodych lekarzy do szukania innego zajęcia. - Efektem tych problemów są przepracowani lekarze, pracujący po kilkanaście godzin. Konieczne są zmiany, bo przecież nikt chyba nie chce, by operował go chirurg będący w pracy już od 15 godzin - powiedział Sołtysek.

Niepewna sytuacja w pracy i przypadki dyskryminacji powodują, że młode lekarki boją się decydować na macierzyństwo. Jedna z ankietowanych usłyszała od przełożonego, że "nie widzi kobiety w tym zespole". Inna - będąca w ciąży - napisała, że dopiero po interwencji Państwowej Inspekcji Pracy otrzymała należne świadczenie.

Słabe pensje, dużo pracy

Młodzi lekarze podkreślali też w badaniu, że są tanią i wykorzystywaną siłą roboczą. - "Na oddziale nie ma wystarczającej liczby specjalistów; prowadzi to do tego, że nowych rezydentów nie ma kto szkolić, czyli niewiele jeszcze umiejąc pracujemy prawie samodzielnie" - napisał w ankiecie jeden z lekarzy.

Inny pisał, że w pierwszym roku specjalizacji był zmuszony do dyżurów w ramach wolontariatu, a w kolejnych latach do wypracowywania około 10 nadgodzin tygodniowo i do darmowej pracy w poradni. Ankietowani zwracają też uwagę na trudny dostęp do niektórych specjalizacji. - Analizujemy ten problem. Sprawdzamy, czy występuje w przypadku poszukiwanych specjalizacji czy też rzeczywiście nie ma zapotrzebowania na takich akurat specjalistów - powiedział Sołtysek.

Kozakiewicz mówił na konferencji o zbyt małej liczbie rezydentur, czyli specjalizacji, które finansuje Ministerstwo Zdrowia. W województwie śląskim ich liczba pokrywa zaledwie połowę zapotrzebowania. Inny problem to niewielki w tym regionie dopływ młodych lekarzy w niektórych specjalizacjach.

Jak poinformował, wśród ginekologów i położników 70 proc. lekarzy przekroczyło 50. rok życia, w przypadku pediatrów - 64 proc., zaś neonatologów - 59 proc. - To są oczywiście doświadczeni specjaliści, ale musimy myśleć w perspektywie tego, co będzie za 10-20 lat - powiedział Kozakiewicz.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX