Tato, weź urlop od pracy i zajmij się dzieckiem

Marta Piątkowska
06.05.2013 , aktualizacja: 06.05.2013 14:20
A A A

Fot. 123RF

Niewielu ojców korzysta ze swoich przywilejów związanych z narodzinami dziecka. Szkoda, bo wszystko wskazuje na to, że w tym roku dostaną kolejne. Dlaczego tata nie idzie na urlop i co robią pracodawcy, żeby wesprzeć młodych rodziców?
Urlopy ojcowskie to w Polsce nowość, a ich wprowadzeniu powinna towarzyszyć społeczna rewolucja. W końcu całe pokolenia zostały wychowane w przekonaniu, że nikt nie potrafi zająć się małym dzieckiem tak dobrze jak matka, a ojciec jest od tego, żeby zarabiać na dom. W efekcie scenariusz pojawienia się nowego członka rodziny zazwyczaj wygląda podobnie.

- Najpierw jest duża radość, a potem zaczynasz się zastanawiać, w jaki sposób poinformujesz pracodawcę i w ogóle co będzie z twoją karierą zawodową, o ile ją robisz - opowiada Dorota, 33-latka z Warszawy, pracownica agencji interaktywnej, która osiem miesięcy temu urodziła pierwszego syna. - Potem, czy chcesz, czy nie, idziesz na zwolnienie lekarskie, bo nie możesz urodzić przy biurku. Jeszcze tylko pięć miesięcy macierzyńskiego, kilka tygodni zaległego urlopu wypoczynkowego, kwartał wychowawczego i wymęczona zarwanymi nocami wracasz do pracy, zostawiając oseska z nianią. Możesz również zdecydować się na pełny wychowawczy, ale to oznacza, że zrealizujesz się jako matka, ale sporo stracisz jako pracownik. To oczywiście dylematy, jakie ma kobieta, bo ojciec dziecka nie musiał niczego poświęcać, godzić czy iść na kompromis.

Dorota przyznaje - jest zła. Jej mąż nie chce wziąć urlopu ojcowskiego. Tłumaczy, że u niego w firmie nie jest to dobrze widziane i mogłoby wstrzymać oczekiwany awans. Jak podaje ZUS, w 2011 r. urlop wzięło zaledwie 14,9 tys. mężczyzn, a w 2012 - 28,6 tys. Choć liczba prawie się podwoiła, warto dodać, że w tych latach w Polsce rodziło się po ok. 400 tys. dzieci, więc na urlop nie poszedł nawet co dziesiąty tata.

Wynik wydaje się tym bardziej zaskakujący, bo w sondażu TNS Polska przeprowadzonym w maju ubiegłego roku na zlecenie "Gazety" blisko 90 proc. badanych mężczyzn przyznało, że urlopy ojcowskie to świetny pomysł. Pociągnięci za język podawali powody, dla których ta "świetność" ogranicza się jedynie do teorii. Najczęściej wskazywane odpowiedzi to obawa przed reakcjami kolegów, przekonanie, że pracodawcy ten pomysł się nie spodoba, a co za tym idzie, strach o domowe finanse.

Eksperci podpowiadają jeszcze jeden, ich zdaniem główny powód - brak znajomości przepisów. Zarówno panowie, jak i ich żony nie wiedzą, na czym ten urlop ojcowski polega i z czym się wiąże. Tymczasem jego podstawowe założenia są proste - od 2012 roku mężczyzna ma do wykorzystania dwa tygodnie pełnopłatnego urlopu, który może wziąć w dowolnym momencie, wręczając wniosek minimum na 7 dni przed jego planowanym rozpoczęciem. Nie powinien jednak czekać dłużej niż 12 miesięcy od narodzin dziecka, bo po tym czasie urlop przepada. Co więcej, może wykorzystać go w tym samym czasie, co kobieta macierzyński, chociażby po to, żeby ją wesprzeć i pomóc w opiece nad dzieckiem. Pracodawca nie może odmówić udzielenia urlopu ojcowskiego, który jest płatny w 100 proc. i nie pomniejsza liczby dni urlopu wypoczynkowego. Tak jest teraz.

Rząd właśnie zmienia zapisy w sprawach urlopów i nie tylko chce nauczyć ojców brania urlopów ojcowskich, ale również rodzicielskich. Jeżeli propozycje rządu wejdą w życie w niezmienionej formie, to od 1 września tego roku urlop macierzyński wydłuży się z sześciu miesięcy do roku i zamieni w urlop rodzicielski. Mama i tata będą mogli korzystać z niego na zmianę od momentu ukończenia przez dziecko 14. tygodnia życia - do tego czasu maluch zostaje pod opieką matki. Potem kobieta będzie mogła wrócić do pracy, a mężczyzna wziąć urlop rodzicielski na następne miesiące. Wymieniać opieką mogą się do końca urlopu, chociaż nie mają obowiązku wykorzystywać go w całości. Podobne rozwiązanie funkcjonuje już teraz i potocznie nazywane jest urlopem "tacierzyńskim" - główna różnica jest w czasie, który jeden z rodziców (tego urlopu nie można brać wspólnie) może spędzić z dzieckiem, otrzymując zasiłek rodzicielski.

Część pracodawców mocno wspiera rodzicielskie równouprawnienie i od pewnego czasu swoją polityką "dziecięcą" obejmuje zarówno mamę, jak i tatę. Otwartość w tej kwestii widać przede wszystkim w zagranicznych firmach, które dostosowują się do światowego trendu "work-life balance" - czyli równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Ponadto chcą wyrównać szanse kobiet - wiele z nich jest świetnymi pracownikami i stara się godzić karierę zawodową z posiadaniem rodziny. Udział partnera w opiece nad maluchem znacznie by im to ułatwił.

Na przykład pracownikom w firmie Hewlett-Packard dano możliwość korzystania z wydłużonego o sześć tygodni urlopu rodzicielskiego. Dużą popularnością cieszy się również możliwość pracy z domu, która pozwala łączyć wykonywanie obowiązków służbowych z osobistymi.

Z kolei łódzkie centrum Infosys BPO Poland, zajmujące się wsparciem innych firm m.in. w dziedzinie usług informatycznych, młodym rodzicom oferuje dofinansowanie przedszkoli, elastyczny czas pracy lub możliwość wykonywania obowiązków służbowych w niepełnym wymiarze godzin. - Młodzi rodzice mogą również, we współpracy ze swoim przełożonym, dopasować harmonogram pracy do swoich indywidualnych potrzeb - dodaje Agnieszka Jackowska, dyrektor zarządzająca Infosys BPO Poland. - Takie szyte na miarę rozwiązania pomagają pracownikom płynnie powrócić do życia zawodowego.

W modelu home office pracownik rozliczany jest jedynie z wykonanych zadań, a nie przepracowanych godzin. Ponadto kobiety wracające po urlopach macierzyńskich otrzymują zwykle propozycję objęcia stanowisk, które nie wymagają częstych podróży.

Jak to wygląda w praktyce? - Wzięcie urlopu było przede wszystkim możliwością spędzenia większej ilości czasu z moją córeczką, a dokładnie mówiąc - pełnego wymiaru czasu, który mogłem poświęcić tylko na opiekę nad nią. Poznałem wtedy jej zwyczaje, ale również odpocząłem od codziennych obowiązków związanych z pracą - opowiada Michał Styczyński, szef zespołu w Infosys BPO Poland. - W trakcie normalnego tygodnia pracy, niestety, zdarza mi się wracać do domu wtedy, kiedy moje dziecko już śpi. Polecam wszystkim ojcom, aby korzystali z urlopu, bo pierwszy rok życia dziecka mija błyskawicznie, a jest to najbardziej uroczy i wyjątkowy czas zarówno dla rodziców, jak również dla samych dzieci.

A jak jest w małych firmach? Tomasz pracuje w kilkuosobowym biurze podróży. - Na co dzień atmosfera jest miła, ale nie rodzinna. Mimo to, kiedy komuś rodzi się dziecko, może liczyć na premię, która pokrywa koszt wyprawki. Kolega w styczniu wziął dwa tygodnie urlopu ojcowskiego. W maju idę ja. Na razie nie ma mowy o elastycznym czasie pracy, ale ustaliliśmy, że przez pół roku od narodzin dziecka ojcowie nie mają dyżurów w weekendy. Wszystko da się załatwić i pogodzić. Trzeba tylko chcieć.

"Weź urlop, ojcze!"

to nowy cykl "Gazety Wyborczej" i dziennika "Metro". Chcemy przekonać władze do zmiany planowanej ustawy o urlopach rodzicielskich. Apelujemy przede wszystkim o wydzielenie z rocznego urlopu przynajmniej czterech tygodni tylko dla ojców.

Czekamy na opinie Czytelników: wezurlopojcze@gazeta.pl, szczegóły akcji na wyborcza.pl/wezurlopojcze.

Partnerem merytorycznym akcji są: Instytut Spraw Publicznych i Kongres Kobiet.

Konkurs fotograficzny "Oko na tatę"

Uchwyć tatę (niekoniecznie swojego) w akcji i powalcz o udział w plenerowej wystawie fotograficznej, która stanie w samym sercu Warszawy. Na zdjęcia czekamy tylko do 13 maja 2013 roku. Prace należy wysłać na adres: tata@isp.org.pl

Organizatorem konkursu jest Instytut Spraw Publicznych. Współpraca: Instytut Szwedzki, Ambasada Szwecji w Polsce, "Gazeta Wyborcza".

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX