Wypadek w pracy - co robić?

Bartosz Sendrowicz
20.05.2013 , aktualizacja: 20.05.2013 14:34
A A A Drukuj

Fot. 123RF

W Polsce w ubiegłym roku doszło do 91 tys. wypadków przy pracy. Kiedy mamy do czynienia z wypadkiem i co powinien zrobić pracodawca? Czy możemy liczyć na jego wsparcie, gdy złamiemy rękę w drodze do pracy?
Najniebezpieczniejsze branże to górnictwo i budownictwo. Jak pokazują dane GUS i Państwowej Inspekcji Pracy, to właśnie w tych dwóch sektorach najczęściej dochodzi do śmiertelnych wypadków w czasie wykonywania zadań służbowych. Tylko w minionym roku w wyniku wykonywanych prac zginęło 28 górników i 115 pracowników budownictwa. W przypadku górnictwa mimo wszystko był to bezpieczny rok. Jak wynika z danych Wyższego Urzędu Górniczego, wypadków w tej branży było najmniej od 7 lat.

Co to jest wypadek przy pracy?

Chodzi o sytuacje (nagłe zdarzenia wywołane przyczyną zewnętrzną), w których w trakcie wykonywania zadań służbowych dochodzi do urazu ciała lub śmierci pracownika. Uraz może być znaczący (tzw. ciężki wypadek), czyli oznaczać trwałe uszkodzenie ciała, np. utratę wzroku, słuchu czy mowy. Wypadek jest uznawany za śmiertelny, jeśli śmierć nastąpiła bezpośrednio lub do pół roku po samym zdarzeniu. Jeśli poszkodowane są przynajmniej dwie osoby, to wypadek ma charakter zbiorowy. O każdym z tych wypadków pracodawca musi zawiadomić okręgowego inspektora pracy i prokuratora.

Tak samo jak wypadek przy pracy traktuje się uszczerbek na zdrowiu, który powstał m.in. podczas szkolenia w zakresie samoobrony lub w trakcie podróży służbowej (chyba że pracownik robił coś, co nie było jego obowiązkiem).

Uwaga: Zgodnie z ustawą z 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz.U. z 2009 r., nr 167, poz. 1322 ze zmianami) wypadkowi przy pracy mogą też ulec osoby wykonujące swoje obowiązki w oparciu o inne umowy niż typowa umowa o pracę. Dotyczy to m.in. współpracowników na umowie agencyjnej czy umowie zleceniu (nie dotyczy to jednak umowy o dzieło). Co ciekawe, do tej kategorii można zakwalifikować też np. osoby, które uległy wypadkowi w trakcie uprawiania sportu, jeśli pobierają stypendium sportowe, posłów lub senatorów, słuchaczy pobierających stypendium w Krajowej Szkole Administracji Publicznej oraz księży.

Wypadek w drodze do lub z pracy

Pan Waldemar ma 46 lat, jest bibliotekarzem. Kilka miesięcy temu szedł do pracy, pośliznął się na lodzie, upadł i złamał rękę. Za wypadek, który zdarzy się w drodze do lub z pracy, także przysługuje płatne zwolnienie. Uwaga: pan Waldemar zazwyczaj chodzi do pracy na piechotę, tą samą drogą. Wbrew pozorom nie jest to bez znaczenia. Według przepisów pracownik powinien pokonywać najkrótszą lub najdogodniejszą ze względów komunikacyjnych drogę. Do tego nie powinna ona zostać przerwana, chyba że przerwa była uzasadniona okolicznościami życiowymi (np. koniecznością odebrania dziecka z przedszkola). Za drogę do pracy uważa się też podróż do innego miejsca zatrudnienia (o ile jest ono źródłem ubezpieczenia emerytalno-rentowego), a także miejsca spożywania posiłków czy odbywania nauki lub studiów.

Co zrobić, jeśli w drodze do któregoś z tych miejsc złamiemy rękę? Po pierwsze niezwłocznie powiadomić o tym pracodawcę. Zdarzenie zostaje uznane za wypadek w drodze do lub z pracy na podstawie informacji z kilku źródeł: oświadczenia poszkodowanego opisującego czas, miejsce i okoliczności zdarzenia, informacji pochodzących od podmiotów badających okoliczności i przyczyny zdarzenia lub udzielających poszkodowanemu pierwszej pomocy oraz ustaleń sporządzającego kartę wypadku.

Kartę na ogół wypełnia pracodawca (inne podmioty określa art. 5 ust. 1 Ustawy o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych), kiedy okoliczności i przyczyny zdarzenia zostały już ustalone. Ma na to 14 dni od daty uzyskania zawiadomienia o wypadku.

Warto też przypomnieć, że pojęcie "droga" nie odnosi się tylko do dróg publicznych i ścieżek znajdujących się na zewnątrz pomieszczeń. Dotyczy ono także dróg prowadzących przez teren prywatny, w tym posesję należącą do osoby poszkodowanej, czy np. klatek schodowych. Co to oznacza? Jeśli złamiemy rękę na własnym podwórku, a wybieraliśmy się do pracy, dalej możemy liczyć na płatne zwolnienie.

Bezpieczniej w polskich zakładach pracy

Według danych GUS liczba wypadków w Polsce w ubiegłym roku była najniższa od 3 lat. W 2010 r. w całej gospodarce doszło do 94,2 tys. takich zdarzeń, a w 2011 - do 97,2 tys. W ubiegłym roku wypadków było 91 tys. Jednak, co jest szczególnie warte odnotowania, w 2012 r. najmniej od trzech lat było wypadków śmiertelnych i ciężkich. Odpowiednio: 348 i 602. Dla porównania w 2010 r. śmiertelnych było 446 wypadków, a ciężkich - 645.

Jak wynika z danych Państwowej Inspekcji Pracy, najwięcej wypadków zdarza się w przetwórstwie przemysłowym (30 proc. zdarzeń), handlu i budownictwie. Ich okoliczności corocznie analizują inspektorzy PIP. W 2012 r. uważnie przyjrzeli się 1,8 tys. wypadkom, głównie ciężkim, śmiertelnym i zbiorowym, bo te pracodawcy muszą zgłaszać do PIP.

Z obserwacji inspektorów wynika, że najczęściej w wypadkach poszkodowani byli pracownicy etatowi. Ale stale zwiększa się liczba wypadków w gronie osób samozatrudnionych i wykonujących swoje obowiązki w oparciu o umowy cywilnoprawne. W ubiegłym roku uczestniczyli oni w co siódmym wypadku. Dla porównania w 2010 r. był to co dziesiąty.

Z danych PIP wynika, że najczęściej wypadkom przy pracy ulegały osoby niedoświadczone między 19. a 29. rokiem życia (25 proc. wszystkich wypadków). Za to rutyniarze, osoby w wieku 50-59 lat, najczęściej ponosili śmierć w wypadku.

Inspektorzy PIP ustalali też przyczyny wypadków. Najczęściej, bo przy co drugim wypadku, zawodzili ludzie. Nieumiejętnie posługiwali się sprzętem, nie słuchali przełożonych, lekceważyli zagrożenie, nie znali przepisów i zasad bezpieczeństwa pracy, nie używali też sprzętu ochronnego. Błędy popełniali też przełożeni, którzy nieumiejętnie nadzorowali pracowników, tolerowali odstępstwa od zasad bezpieczeństwa lub pozwalali pracować osobom bez wymaganego doświadczenia. Do wypadków dochodziło także z przyczyn technicznych, np. złego stanu sprzętu.

Zobacz także
  • Wypadek w pracy - co robić? gandan-10 20.05.13, 19:10

    Polak to cwaniak w kazdej branzy,zlamana noga,reka itd. oczywiscie w pracy,do obozow pracy,potem g i c,to wam polakom sie nalezy,glupota zawsze polska.»

Języki obce

Języki obce

Myślisz, że znasz angielski? Wejdź i dowiedz się jak jest naprawdę!