Pomysł PiS: Narodowy Program Zatrudnienia

Marta Piątkowska
23.05.2013 , aktualizacja: 28.05.2013 15:58
A A A
Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

W 10 lat przybędzie w Polsce 1,2 mln miejsc pracy - przekonywali posłowie PiS prezentując projekt ustawy
W środę w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie przygotowanego przez PiS projektu ustawy o Narodowym Programie Zatrudnienia.

Przewiduje on pomoc dla bezrobotnych do 35. roku życia, mieszkających w małych miastach i wsiach, gdzie problem ze znalezieniem pracy jest największy.

Ramy wiekowe nie zostały wybrane przypadkowo. Pod koniec marca bez pracy pozostawało ponad 2,3 mln osób z czego połowa nie przekroczyła 34. roku życia.

Co proponują posłowie PiS? Przedsiębiorcom m.in. możliwość odliczenia od podstawy opodatkowania kosztów utworzenia nowego miejsca pracy, zwrot zapłaconego podatku osobom zatrudniającym absolwentów, obniżenie wysokości składek na ubezpieczenie społeczne dla pracowników, dotacje na tworzenie nowych miejsc pracy - m.in. refundację kosztów wyposażenia stanowiska pracy. Dla rodzin z dziećmi, w których dochód na członka rodziny nie przekracza połowy pensji minimalnej, PiS chce zapewnić pomoc finansową, a młodzieży z biednych regionów stypendia edukacyjne, jeżeli dochód na członka rodziny nie przekracza 40 proc. pensji minimalnej.

- Wszystkie działania zamykają się w obrębie systemu podatkowego, albo nie płaci się podatku i korzysta z preferencji, albo tworzy nowe miejsca pracy, to nam daje podwójną korzyść - tłumaczył rozwiązania proponowane przedsiębiorstwom Stanisław Szwed, który przedstawił główne założenia projektu w imieniu PiS.

Pieniądze na sfinansowanie programu zostałyby pozyskane dzięki utworzeniu w Banku Gospodarstwa Krajowego Funduszu Wspomagania Zatrudnienia i Funduszu Wspierania Przedsiębiorczości Ludzi Młodych. Byłyby one zasilane m.in. z budżetu państwa, obowiązkowych składek, wpływów z inwestycji wolnych środków czy darowizn.

Izabela Mrzygłocka, która w imieniu klubu PO wypowiadała się na temat proponowanych zmian złożyła wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Jej zdaniem zawiera on wiele niedomówień i brak w nim m.in. pomysłu na rozwój lokalnej infrastruktury, która do regionów mniej rozwiniętych gospodarczo ściągnęłaby inwestorów. Nie przekonał jej również pomysł dofinansowania najbiedniejszych, w którym głównym kryterium będzie dochód na osobę w rodzinie. Jej zdaniem może to doprowadzić to do sytuacji zakłamania dochodów, ponieważ to bieda będzie głównym warunkiem otrzymania pomocy.

W trakcie debaty nad projektem PiS krytykował obecną politykę rządu w kwestii walki z bezrobociem. Największe zarzuty dotyczyły zamrożenia przez ministra finansów Jacka Rostowskiego pieniędzy z Funduszu Pracy. - To ponad 7 mld zł, które zamiast zgodnie z przeznaczeniem zostać wydane na aktywizację bezrobotnych sztucznie ratują budżet - argumentował Stanisław Szwed. Dwie godziny później wice minister pracy Jacek Męcina wyjaśniał, że w tym roku na aktywizację młodych ministerstwo pracy pozyska z funduszu łącznie 500mln zł na programy aktywizacyjne.

Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu przypominał, że kiedy PiS było u władzy, w ciągu dwóch lat powstało 1,3 mln nowych miejsc pracy. Za ich kadencji stopa bezrobocia pod koniec 2005 roku wynosiła 17,6 proc., a pod koniec 2007r. spadła do 11,2 proc. - Wtedy wystarczyła dobra polityka finansów, dobra polityka gospodarcza, stworzenie systemu przyjmowania pomocy europejskiej (...). Dzisiaj trzeba więcej i dlatego przedstawiamy program, który ma prowadzić do tego, by w Polsce powstało 1,2 mln nowych miejsc pracy - wyliczał Kaczyński.

Co na pomysł PiS powiedział premier Donald Tusk? - Każdy pomysł, który ma na celu walkę z bezrobociem kupuję bez targowania się. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że nie ma dzisiaj ważniejszej sprawy dla odpowiedzialnych i uczciwych polityków, jak walka o to, aby rynek pracy w Polsce był rynkiem bardzo przyjaznym dla ludzi. Mówiąc krótko, żeby było więcej miejsc pracy - zaznaczył Tusk.

Mimo wszystko nazwał przedstawione propozycje "w jakimś sensie niewystarczająco ambitnymi". - Kiedy mówimy o nowych miejscach pracy związanych z tym programem to mniej więcej tyle miejsc pracy w ciągu 6 lat udało się w Polsce stworzyć, ile propozycja PiS-u proponuje na najbliższych 10 lat. Zakładam, że tak naprawdę zadaniem mojego rządu i przyszłych rządów będą jeszcze ambitniejsze próby przeciwdziałaniu bezrobociu, szczególnie wśród młodych" - podkreślał Tusk.

Stopa bezrobocia w latach 2007-2013 wynosiła kolejno 11,2 proc. i 14,3 proc. na koniec marca.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX