Na rozmowę z kotem - nowe pomysły "igreków"

bsn
24.05.2013 , aktualizacja: 28.05.2013 15:57
A A A
Wokół pokolenia Y krąży już wiele mitów. Mają być leniwi, niepunktualni i roszczeniowi. Ale przedstawiciele tego pokolenia potrafią jeszcze zaskoczyć pracodawców. Na przykład przychodząc na rozmowę kwalifikacyjną... z kotem.
O takich dziwnych zachowaniach opowiedzieli dziennikarzom USA Today amerykańscy menedżerowie zajmujący się rekrutacją. Dziennik postanowił sprawdzić, jak absolwenci i ich nieco starsi koledzy radzą sobie na rynku pracy. Okazało się, że bezrobocie i trudna sytuacja ekonomiczna to nie jedyne problemy młodych ludzi. Zdaniem rekruterów większość z nich kiepsko wypada na rozmowach kwalifikacyjnych, do tego pozwalają sobie na zachowania, które są co najmniej dziwne. Co gorsze, osób takich przybywa. Z najnowszego badania Centrum Doskonalenia Zawodowego przy York College w Pensylwanii, na które powołuje się gazeta, wynika, że nieprofesjonalnie zachowuje się ponad połowa nowych pracowników. W 2012 odsetek ten był o ponad 10 punktów procentowych niższy.

Co takiego robią młodzi Amerykanie w trakcie rozmów kwalifikacyjnych? Nie potrafią się odpowiednio ubrać, wysyłają smsy, odbierają telefony, dzwonią do rodziców, używają mowy potocznej. Ale to nie wszystko. Jednym z najdziwniejszych przypadków opisanym przez rekruterów była rozmowa, na którą kandydatka przyszła z kotem. Zwierzę oglądało rozmowę z wnętrza klatki, którą dziewczyna postawiła na biurku, tuż przed osobą prowadzącą rekrutację. Jakby tego było mało, przez całą rozmowę bawiła się ze swoim pupilem.

Takich dziwnych zachowań rekruterzy doświadczyli więcej. Jeden z kandydatów zadzwonił do ojca, aby ten pomógł mu negocjować wynagrodzenie. Jeszcze inny po prostu przyszedł z ojcem. Co ciekawe, pytani rekruterzy przyznawali, że byli to dobrzy kandydaci i, gdyby nie te wybryki, dostaliby posadę.

- Takie zachowania mogą być zupełnie normalne w innych okolicznościach, ale nie w trakcie rozmowy z menedżerem HR - mówił amerykańskiemu dziennikowi Jamie Fall, szef HR Policy Association, organizacji skupiającej szefów działów HR.

Zdaniem Falla i innych cytowanych przez dziennik specjalistów ds. rekrutacji takie zachowania stały się coraz powszechniejsze w ostatnich trzech latach i dotyczą aż jednego na pięciu kandydatów z pokolenia Y. Zdaniem cytowanej przez USA Today Mary Swan z firmy rekrutacyjnej Manpower, chodzi o osoby w wieku 18-34 lata, które wychowały się używając do komunikacji nowoczesnych technologii - portali społecznościowych i smartphone'ów. - Życie stało się wygodne, pozbawione problemów i tacy stali się kandydaci, ale nie zdają sobie sprawy, że w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej muszą się po prostu dobrze sprzedać - mówiła dziennikowi.

Zdaniem Jamiego Falla ma to także związek z wychowaniem. - Chodzi o to, jak młodzi myślą. Rodzice wmawiali im: jesteś najlepszy, rób to, co lubisz i tak, jak lubisz - komentuje na łamach gazety.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX