"Problemem nie jest praca w niedzielę. Problemem jest brak pracy w poniedziałek, wtorek, środę..."

bsn
29.05.2013 , aktualizacja: 29.05.2013 17:21
A A A
Tłumy w Tesco

Tłumy w Tesco (Fot. Marcin Kucewicz / Agencja Gazeta)

Czy proponowany przez posłów zakaz handlu w niedzielę naprawdę poprawi sytuację polskich pracowników, tak aby mogli więcej czasu spędzać z rodziną? I czy naprawdę Polacy nie chcą robić zakupów w niedzielę?
- Chcemy, aby nie zmuszano Polaków do pracy w niedzielę, aby ten siódmy dzień był rzeczywiście dniem wolnym, dniem przeżywania wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej - uważa Tadeusz Woźniak z Solidarnej Polski. - To temat zastępczy. Problemem nie jest praca w niedzielę. Problemem jest brak pracy w poniedziałek, wtorek, środę i pozostałe dni tygodnia - kontruje Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. - Posłowie chcą odwrócić uwagę od spraw naprawdę istotnych, jak np. zbyt wysokie opodatkowanie pracy, które sprawia, że Polakom, choć nie raz pracują na dwa etaty, i tak brakuje pieniędzy - dodaje.

Co z innymi?

Troska posłów dotyczy głównie pracowników tzw. sklepów wielkopowierzchniowych: hiper - i supermarketów. - Handel w niedzielę ma na celu wyłącznie maksymalizację zysków przez takie sklepy, a dzieje się to kosztem zatrudnionych tam osób - mówi poseł Woźniak. A co z licznymi pozostałymi zawodami, których przedstawiciele muszą pracować w niedzielę?

- Taką mam pracę, na służbie jestem w niedzielę, ale mam wolne w tygodniu - mówi nam Krystian, 28-letni strażak z jednej z podwarszawskich miejscowości. - W sklepie jestem w niedzielę, ale za to w czwartek i piątek pracują za mnie koleżanki - przyznaje pani Alina, właścicielka niewielkiego sklepu w Ursusie. - Przychodzę do pracy czasami w niedzielę i święta, ale rekompensuje to sobie odbierając wolne w inne dni. Mam wybór i nie chciałbym, żeby ktoś go ograniczał, zakazując mi pracy w określone dni - mówi Rafał, dziennikarz z Warszawy. Wszyscy rozmówcy przyznają też: - Dobrze, gdybyśmy ciągle mogli robić zakupy w niedzielę.

Przeciwko temu buntują się posłowie. - Nie chcemy, żeby ludzie spędzali czas wolny w centrach handlowych - tyle poseł Woźniak. Zakaz handlu w niedzielę popiera też NSZZ "Solidarność". - Nie chodzi o to, że można odebrać inne dni w tygodniu. Niedziela to w naszej kulturze dzień wyjątkowy i powinna być wolna - komentuje rzecznik prasowy "S" Marek Lewandowski.

Polacy na zakupach

A co jeśli Polakom nie przeszkadza taka forma spędzania niedzieli? Jak wynika z sondy przeprowadzonej przez serwis wyborcza.pl (udział w niej wzięło ponad 14 tys. osób), niemal trzy czwarte internautów uważa, że supermarkety powinny być otwarte w niedzielę. Część (15 proc. ) zaznacza jednak, że powinny działać krócej, np. do 15. 14 proc. biorących w sondzie uważa natomiast, że sklepy tego typu powinny być czynne 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. - To zależy, kto robi sondę - mówi poseł Woźniak, poproszony o komentarz do wyników. I dodaje: - Trzeba podzielić pracę na konieczną i taką, która nie jest konieczna. Do tej pierwszej zaliczamy na pewno różne służby, dziennikarzy, czy osoby, które swoją pracą umożliwiają wypoczynek pozostałym - np. obsługując kasę w kinie. To są prace, które służą innym. Ale w handlu chodzi tylko o maksymalizację zysków.

Marek Lewandowski z kolei wyjaśnia, że takie rozwiązania funkcjonują w 15 państwach europejskich i nie były przyczyną zapaści gospodarczej, wieszczonej przez ekonomistów.

- To dlatego, że w Austrii, Niemczech, czy Francji nawet 70 proc. PKB jest kreowane przez eksport. U nas 60 proc. zaś pochodzi z rynku wewnętrznego. Dlatego ograniczenie handlu w niedzielę to dla nas spory cios - tłumaczy Maria Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. I podaje liczby: - Dla supermarketu to strata między 4 a 12 proc. tygodniowej sprzedaży. Ale dla centrum handlowego, w którym ten supermarket jest usytuowany, to już około 17 proc.

Na zakaz handlu w niedzielę nie zgadzają się też niektóre organizacje zrzeszające kupców i pracodawców. Sugerują, że nowe prawo doprowadziłoby do zwolnienia kilkudziesięciu tysięcy osób. Faliński, który przygotował specjalną analizę dla sejmowego biura analiz, szacuje, że nawet 40 tys. osób zanotowałoby pogorszenie warunków finansowych.

We wtorek, 28 maja do Sejmu wpłynął projekt zmian w kodeksie pracy zakazujący handlu w niedzielę. Podpisali się pod nim posłowie PiS, PO, PSL, SP oraz niezależni. Zdaniem posłów, zmiany w kodeksie pracy pociągną za sobą pozytywne skutki społeczne, w postaci "nowej jakość życia dla rodzin, zwłaszcza dla rodzin pracowników zatrudnionych w sektorze handlu".

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX