Bądź widoczny w sieci. To się opłaca

Marta Piątkowska
03.06.2013 , aktualizacja: 03.06.2013 13:43
A A A
Profesjonalne prezentowanie się w internecie może być korzystniejsze niż wysyłanie kilkudziesięciu CV tygodniowo. Szacuje się, że aż 80 proc. ogłoszeń o pracę się nie ukazuje, bo rekruterzy szukają kandydatów w serwisach społecznościowych
Na początek ćwiczenie. W wyszukiwarkę internetową wpisz swoje imię i nazwisko. Informacje, które pokażą się jako pierwsze, to Twoja wizytówka w sieci. To samo zobaczy rekruter lub pracodawca, kiedy będzie chciał dowiedzieć się o Tobie więcej, niż napisałeś w CV - mówi Kamil Mirowski, właściciel agencji social media Commu Commu.

Dobrze, jeżeli jako pierwsze wyniki wyszukiwania pokażą się linki do profili założonych w serwisach społecznościowych poświęconych karierze i budowaniu kontaktów zawodowych (np. Goldenline, LinkedIn, Profeo). Gorzej, jeżeli to, co na swój temat zobaczymy, to informacja o prywatnym profilu z serwisu służącego głównie do komunikacji ze znajomymi. Na czym polega różnica?

Profile w serwisach poświęconych karierze przypominają CV. Podaje się w nich informacje o edukacji, doświadczeniu, zainteresowaniach i osiągnięciach. Część daje możliwość zamieszczania referencji od współpracowników i szefów w formie komentarzy. Zaletą jest również informacja o sieci kontaktów, jakie się ma. To dowód na aktywność w branży lub w przypadku niektórych zawodów (np. sprzedawcy, specjalisty ds. public relations czy marketingu) niemal gwarancja skuteczności jego uprawiania.

W takich profesjonalnych serwisach można się zapisywać do grup tematycznych i uczestniczyć w dyskusjach, podczas których warto wykazać się wiedzą i niestandardowym podejściem do rozwiązywania problemów. To jeszcze jeden haczyk na zdobycie plusa u potencjalnego pracodawcy lub rekrutera.

Aktywność na tym polu opłaca się tym bardziej, że jak wynika z szacunków Justyny Ścigler, konsultanta w agencji doradztwa personalnego ManpowerGroup, nawet 80 proc. ofert pracy dla specjalistów, pracowników średniego szczebla i kadry zarządzającej znajduje się na ukrytym rynku pracy. Co to znaczy ukrytym?

Okazuje się, że firmy często nie zamieszczają ogłoszeń w serwisach rekrutacyjnych, tylko zlecają znalezienie pracownika profesjonalnym agencjom doradztwa personalnego lub headhunterom. - Wtedy kandydatów szuka się głównie przez internet. Można być wybitnym ekspertem, ale jeżeli nie zamieści się odpowiednich informacji w miejscach, o których wiadomo, że będą sprawdzane, to na spływ ofert nie ma co liczyć - tłumaczy Ścigler. Inaczej jest w przypadku serwisów służących głównie do komunikacji ze znajomymi. Jeżeli profil nie został ustawiony tak, by mogły oglądać go tylko niektóre osoby, każdy, kto jest w sieci, może zdobyć więcej informacji, niż autor profilu czasem by chciał.

Joanna pracuje w dużej agencji doradztwa zawodowego i zawodowo zajmuje się rekrutacją. Kilka razy zdarzyło się jej sprawdzić kandydatów w sieci. - Zwykle robiłam to po rozmowie kwalifikacyjnej, gdy coś wzbudzało moje wątpliwości. Na przykład ubiegająca się o pracę kandydatka zapytana, czy jest gotowa do podjęcia pracy w trybie zmianowym, odpowiedziała, że tak, pod warunkiem, że będzie miała wolne weekendy i nie będzie wracała do domu później niż o godz. 16, bo musi ugotować obiad mężowi. Spytałam, czy powodem nie są dzieci, które trzeba odebrać z przedszkola lub szkoły. Upierała się, że ich nie ma, a na zdjęciu profilowym na Facebooku w objęciach trzymała dwie śliczne córeczki.

Jak dodaje Joanna, nie byłoby problemu, bo skierowałaby panią do pracy w stałych godzinach za niewiele niższą pensję. - Natomiast w pracy, do której aplikowała, nikt nie układał grafiku pod czyjąś porę obiadu, więc pewnie musiałaby szybko zrezygnować - dodaje Joanna.

- Często zapominamy, że internet to przestrzeń publiczna, a nie nasz osobisty kącik, do którego obcy nie mają wstępu - tłumaczy Kamil Mirowski. - Dlatego rozwinięte serwisy społecznościowe pozwalają decydować komu i jakie informacje chcemy udostępnić, czy zgadzamy się na bycie oznaczanym na zdjęciach lub czy chcemy być widoczni w wynikach wyszukiwania. Warto z tego korzystać - dodaje ekspert.

Specjaliści są zgodni - jeżeli mamy być widoczni w internecie, powinniśmy kontrolować informacje na nasz temat. Podstawowa zasada: piszmy otwarcie jak najwięcej o własnych osiągnięciach i doświadczeniach, a sprawy prywatne zostawmy do wglądu tylko znajomym.

Jak więc zbudować swój wizerunek w internecie?

1. Nie warto ograniczać się do założenia profilu w jednym miejscu. Gdy założy się konto w dwóch czy nawet trzech serwisach rekrutacyjnych, np. Goldenline, Linkedln, Profeo, wzrośnie szansa na otrzymanie oferty pracy.

2. Dane trzeba aktualizować bez względu na to, czy dostało się awans czy wypowiedzenie. Część osób po utracie pracy przemilcza ten fakt w obawie, że bezrobocie odstraszy potencjalnego pracodawcę. Rekruterzy to odradzają. Pytanie o aktualne miejsce pracy i tak padnie, więc niepodanie tej informacji nie zrobi dobrego wrażenia.

3. Zdjęcie powinno być profesjonalne. Fotografie z wakacji, imienin u babci czy sprzed 10 lat są niedopuszczalne. Na zdjęciu powinno się wyglądać dokładnie tak, jak chciałoby się prezentować podczas rozmowy kwalifikacyjnej.

4. Wszystkie pola w formularzu muszą być uzupełnione. Im więcej można się o kandydacie dowiedzieć, tym lepiej (i tym mniej rekruterowi lub pracodawcy chce się szukać informacji o kandydacie gdzie indziej).

5. Referencje muszą być prawdziwe. Jeżeli komentarz o "doskonałej współpracy" zamieszcza bliski znajomy lub przyjaciel, to można osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego.

6. Przed skomentowaniem czegoś i podpisaniem się pod czymś imieniem i nazwiskiem warto zadać sobie pytanie: Czy chciałbym, żeby przeczytał to ktoś, kto być może ma dla mnie ofertę pracy, o jakiej marzę?

7. Trzeba budować sieć kontaktów i zdobywać nowych znajomych, ale zamiast na ilość, warto postawić na jakość. Wysyłanie zaproszenia osobie, obok której usiadło się podczas konferencji, nie jest dobrym pomysłem. Zanim kogoś się zaprosi lub zaakceptuje zaproszenie, powinno się upewnić, że to naprawdę znajoma osoba.

8. Aktywność ponad wszystko. Jeśli ktoś korzystał z serwisu kilka miesięcy temu i nie ma nowych śladów jego aktywności, to sygnał, że przez ten profil kontaktu nie uda się nawiązać. Jeżeli profil nie zawiera informacji o ostatnim logowaniu, warto zadbać o pozostawienie po sobie śladów na przykład w grupie dyskusyjnej. Raz na tydzień wystarczy.

Powodzenia!

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX