Dokąd Polacy emigrują za pracą?

Hanna Żurek
11.08.2014 , aktualizacja: 11.08.2014 10:03
A A A
Dokąd Polacy emigrują?

Dokąd Polacy emigrują? (GUS)

Badania Europejskiego Centrum Podatkowego pokazują, że Polacy najchętniej wybraliby się w celach zarobkowych do Holandii, Niemiec i Norwegii. Wielka Brytania jest dopiero na czwartym miejscu. Czyżby kraj ten przestał być ziemią obiecaną dla polskich pracowników?
Europejskie Centrum Podatkowe przeprowadziło w tym roku badanie dotyczące planów i preferencji emigracyjnych Polaków. Przepytało 80 tys. osób planujących wyjazd zarobkowy za granicę. Dwie trzecie wskazało Holandię jako kraj, do którego chcieliby wyemigrować w celach zarobkowych, a aż połowa przebadanych wskazała ten kraj jako jedyną opcję na wyjazd do pracy za granicą.

Na ten kierunek wskazują też specjaliści. - Bazując na naszym doświadczeniu i zapotrzebowaniu z krajów, z którymi współpracujemy od kilku lat, najwięcej pracowników sezonowych wysyłamy do Holandii i Belgii - mówi Marta Gerlach-Kaleta, menedżer w Adecco Poland, firmie doradztwa personalnego zajmującej się m.in. rekrutacją pracowników.

Polacy coraz chętniej wyjeżdżają także do Niemiec. Nasi zachodni sąsiedzi otworzyli rynek pracy 3 lata temu, a dziś chętnie by wybrało ten kierunek już 33 proc. emigrujących Polaków. Granice otworzyły też Austria i Szwajcaria i także tam spotkać można coraz więcej rodaków.

Od paru lat niezmiennie wysoką pozycję w rankingu popularności utrzymuje Norwegia. W 2011 roku po raz pierwszy w norweskich statystykach Polacy stali się najliczniejszą grupą zagranicznych pracowników. Takie dane opublikował Norweski Urząd Pracy we współpracy z Europejskimi Służbami Zatrudnienia.

Dlaczego Polacy chętnie wybierają Norwegię? Dużą rolę odgrywają bardzo wysokie zarobki.

Sławek, 24 lata: - W Norwegii spędziłem 19 dni, pracy szukałem na miejscu, w ciągu pięciu dni byłem w stanie zarobić 4300 zł. Ja byłem tam w sierpniu, ale najlepszy czas na pracę w Norwegii to lipiec. Pracowałem głównie przy pracach wykończeniowych, takich jak malowanie domów czy prace budowlane.

Jacy pracownicy są poszukiwani za granicą?

- Szanse na zatrudnienie z łatwością znajdują specjaliści techniczni wyższego szczebla oraz inżynierowie, głównie posiadający doświadczenie związane z przemysłem naftowym, ciężkim i stoczniowym. Wiele ofert zatrudnienia dotyczy także pracowników branży budowlanej i przemysłowej, jak np. operatorów dźwigów wieżowych, hydraulików i elektryków budowlanych, elektryków średnich i wysokich napięć, spawaczy z uprawnieniami europejskimi - wymienia Gerlach-Kaleta. - Regularnie prowadzone są procesy rekrutacyjne dla kandydatów o profilach: kucharz, piekarz, cukiernik, rzeźnik - dodaje.

Wielka Brytania przestała być ziemią obiecaną?

Według szacunków Głównego Urzędu Statystycznego pod koniec 2012 roku poza granicami Polski przebywało czasowo ok. 2,1 mln Polaków. Jest to 70 tys. więcej niż w 2011 roku. Spośród krajów Unii Europejskiej najwięcej osób przebywało w Wielkiej Brytanii (637 tys.). Ten kraj na przestrzeni ostatniej dekady był najchętniej wybierany na emigrację zarobkową.

Jednak, jak wynika z badania Europejskiego Centrum Podatkowego, obecnie tylko jedna piąta badanych wskazuje Anglię jako kraj, gdzie chcieliby wyjechać do pracy. Co więcej, ze statystyk GUS wynika, że skala emigracji na Wyspy w ostatnich latach ustabilizowała się.

Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest kilka. Brytyjski rynek nasycił się pracownikami z Polski. Ale w ostatnim czasie nastąpiła też zmiana polityki rządu Davida Camerona. Brytyjski premier w swoim kwietniowym wystąpieniu mówił: - Za długo poziom imigracji utrzymywał się na wysokim poziomie. Pomiędzy 1997 a 2009 rokiem do Wielkiej Brytanii przyjechało 2,2 mln osób. To największy przypływ ludności w całej historii, a to wiąże się z presją społeczną.

Brytyjski rząd ogłosił więc ograniczenia w zasiłkach dla imigrantów. Jesienią tego roku osoby przybywające z UE do Wielkiej Brytanii za pracą będą mogły otrzymywać zasiłki dla bezrobotnych oraz na dzieci tylko przez 3 miesiące, a nie jak było wcześniej - przez 6 miesięcy.

Do tej pory zdarzało się, że brytyjskie agencje zatrudnienia szukały pracowników do pracy w Wielkiej Brytanii wyłącznie za granicą. Publikowały oferty pracy np. tylko w Polsce i po polsku. Premier Cameron stwierdził, że jest to dyskryminujące względem Anglików, którzy nie mieli nawet szansy ubiegania się o pracę. Brytyjski rząd chce, żeby każda rekrutacja do pracy w Wielkiej Brytanii była ogłaszana także w tym kraju i w języku angielskim.

Co więcej, oferty pracy z angielskich agencji zatrudnienia były automatycznie przekazywane do ogólnoeuropejskiego portalu pracy, oznaczało to ponad milion ofert w całej UE. Teraz liczba ta ma zostać zredukowana o połowę.

Pojechałam na chwilę, zostałam na stałe

Wyjazd do pracy za granicą ciągle jest kuszącą ofertą dla wielu młodych Polaków. Część z nich wyjeżdża - jak wspomniany wcześniej Sławek - tylko żeby dorobić. Wielu jednak zostaje na dłużej. Oto historie dwóch osób, które zdecydowały się zostać. Jak ustawiły swoje życie za granicą?

Ania, 25 lat, obecnie mieszka w Anglii:

- Do Anglii miałam pojechać na dwa miesiące, jestem już od dwóch lat. Pracy szukałam na miejscu poprzez agencje pracy dla wszystkich, nie tylko dla imigrantów czy samych Polaków. Początkowo pracowałam przy pakowaniu sprzętu laboratoryjnego, zarabiałam 6,19 funta na godzinę, po podwyżce było to 6,90 funta na godzinę. Jedna trzecia miesięcznej pensji pokrywała czynsz. Wynajmowaliśmy jedno mieszkanie w parę osób.

W Polsce studiowałam biologię, zdobyłam też doświadczenie, dlatego dostałam awans i pracę na pełny etat w laboratorium.

Jeżeli chodzi o dyskryminację Polaków, to tak naprawdę zależy od człowieka. Jest grupa emigrantów, która pracuje gdzie popadnie, ciągle zmienia prace i nie przykłada się. Tacy pracownicy nie są zbytnio cenieni, ale jest to tylko część przyjezdnych z Polski. Czy zamierzam wracać do kraju w najbliższym czasie? W ciągu najbliższego roku na pewno nie.

Michał, 30 lat, obecnie mieszka w Szkocji:

- Początkowo miałem problemy ze znalezieniem pracy, ale tylko dlatego, że nigdy wcześniej jej nie szukałem. Chodziłem więc od agencji do agencji, składając niezbyt imponujące CV z paroma wymyślonymi pracami i wypełniałem aplikacje. W końcu znalazłem pracę w hotelu przy urządzaniu pokoi, typowa praca fizyczna. Po paru dniach zacząłem pracować jako kelner w tym samym hotelu, zarabiając 5,73 funta na godzinę brutto. Brak umowy, wolnych dni, a jeśli wolne dni, to oczywiście bezpłatne. Za mieszkanie płaciłem na osobę ok. 250-300 funtów przy zarobkach 800-900 funtów na miesiąc.

Obecnie pracuję w zawodzie, czyli jako inżynier. Mam normalną umowę, 30 dni wolnego w roku, a pracodawca dopłaca do funduszu emerytalnego. Zarabiam ponad dwa razy więcej niż w poprzedniej pracy i oczywiście poprawił się mój standard życia, kupuję lepsze jakościowo jedzenie, mam też samochód i mogę więcej zaoszczędzić co miesiąc. Jeżeli chodzi o dyskryminację ze względu na narodowość w pracy, to nie odczuwam jej, w Szkocji Polacy są uważani za dobrych pracowników. Jedynym problemem pozostaje fakt, że wielu z nich nie mówi po angielsku.

Do Polski chcę wrócić, bo to mój kraj, ale na razie nie mam odwagi, żeby podjąć decyzję, zdaję sobie też sprawę, że w Polsce nie mógłbym żyć na takim poziomie, na jakim żyję teraz, pracując za granicą.

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX