Praca w ZUS: jak się tam dostać i ile można zarobić

bsn
06.03.2015 , aktualizacja: 19.02.2016 19:57
A A A
ZUS

ZUS (ANNA JARECKA)

Zakład Ubezpieczeń Społecznych to jedna z największych instytucji finansowych w Polsce. Praca w niej ma swoje blaski i cienie. Jak zdobyć zatrudnienie w ZUS i na jakie zarobki można liczyć?
Zakład Ubezpieczeń Społecznych w ubiegłym roku obchodził swoje 80. urodziny (rok założenia: 1934, a rozporządzenie w sprawie powołania ZUS podpisał prezydent Ignacy Mościcki). Został powołany po to, by spełniać zadania z zakresu ubezpieczeń społecznych. W praktyce oznacza to tyle, że ZUS od pracujących Polaków pobiera składki (emerytalne, rentowe, chorobowe i wypadkowe), i - korzystając ze zgromadzonego kapitału - wypłaca mi. in. emerytury tym rodakom, którzy już "zeszli" z rynku pracy oraz renty. Do tego ZUS realizuje także umowy i porozumienia międzynarodowe w dziedzinie ubezpieczeń społecznych oraz kontroluje i orzeka w sprawach czasowej niezdolności do pracy.



Zanim powstał ZUS za społeczne ubezpieczenie Polaków odpowiadało 5 odrębnych instytucji: Izba Ubezpieczeń Społecznych, Zakład Ubezpieczenia na Wypadek Choroby, Zakład Ubezpieczenia od Wypadków, Zakład Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych i Zakład Ubezpieczenia Emerytalnego Robotników. Powierzenie całości zadań związanych z ubezpieczeniem społecznym Polaków jednej instytucji miało usprawnić funkcjonowanie całego systemu ubezpieczeń. W pierwszej odsłonie ZUS działał jednak krótko. Zlikwidowano go w 1955 r., a jego obowiązki przejęły związki zawodowe, Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej oraz rady narodowe. Ten stan rzeczy trwał jednak krótko. W 1960 roku na mapę polskich instytucji publicznych powrócił Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Jak zdobyć pracę w ZUS?

Najprostszym sposobem jest uważne śledzenie urzędowej strony z ofertami. Znajdziemy na niej oferty oddziałów ZUS z całej Polski. Obecnie do pracy w ZUS potrzebni są m.in. informatycy. Chętnych do pracy na Stanowisku specjalisty ds. wsparcia procesów informatycznych poszukuje kilkanaście oddziałów w kraju. M.in. w Elblągu, Krakowie, Sosnowcu, Zabrzu, Jaśle, Słupsku, Gdańsku, Bydgoszczy, czy Zielonej Górze. Od osób zatrudnionych na tym stanowisku pracodawca wymaga m.in. bardzo dobrej znajomości języka UML, środowiska Visual Studio, języka programowania C#. To tyle w zakresie kompetencji informatycznych. Oprócz tego oczekiwana jest znajomość angielskiego w stopniu podstawowym oraz umożliwiającym czytanie dokumentacji technicznej, umiejętność pracy w zespole rozproszonym, komunikatywność i dyspozycyjność. Do obowiązków osoby pracującej w ZUS na tym stanowisku będzie należało m.in. zapewnienie wsparcia informatycznego dla użytkowników i administratorów Kompleksowego Systemu Informatycznego ZUS, tworzenie i rozwój oprogramowania na potrzeby ZUS, przygotowywanie dokumentacji techniczno-projektowej, uczestnictwo w zespołach projektowych i wdrożeniowych. Zakład poszukuje też m.in. orzeczników, specjalistów ds. rozliczeń.

Zgodnie z informacjami zawartymi na stronie, aby zdobyć pracę w ZUS wystarczy przesłanie wymaganych dokumentów (CV, list motywacyjny z określeniem komórki organizacyjnej i stanowiska; odręcznie podpisane oświadczenie zawierające zgodę na przetwarzanie danych osobowych, kserokopie dokumentów potwierdzających posiadane wykształcenie oraz doświadczenie zawodowe). Ale zdaniem internautów pracę w ZUS zdobywa się zupełnie inaczej. - Wystarczy Mieć rodzinę albo dobre znajomości wśród pracowników. Z ogłoszenia raczej trudno tam trafić - czytamy na internetowym forum, na stronie Toluna.com. W całej sieci, pośród internautów wymieniających się opiniami o pracy w ZUS trudno znaleźć pozytywne głosy. - Na pewno trzeba mieć kogoś znajomego zatrudnionego na stałe, kto ma w dodatku możliwości, żeby zorganizować dla nas konkurs, w którym moglibyśmy wystartować. Wiadomo, że w instytucjach publicznych nie zatrudnia się osób z ulicy - to także wpis ze strony Toluna.com.

Bez ogródek, o tym, jak wygląda praca w ZUS piszą też na lokalnych forach mieszkańcy mniejszych miejscowości. - Czy uważacie, że to w porządku, że w Ostrowcu pracę można dostać tylko po znajomości?! Było już o UM, MOPSie...weźmy na tapetę ZUS - pisze użytkownik serwisu ostrowiecnr1.pl - lokalnej strony poświęconej sprawom Ostrowca Świętokrzyskiego.

I wyczerpująco opisuje, że od kilku lat w tamtejszym ZUS-ie pracuje "Pan X". Pracę miał mu załatwić ojciec, ale sam "Pan X" skończył studia i teoretycznie ma jakieś kwalifikacje. Choć - jak przekonuje ostrowiecki internauta - z tym nieco gorzej w praktyce. Ale nie to jest zasadniczym problemem. Szczytem nepotyzmu, zdaniem mieszkańca Ostrowca Świętokrzyskiego, jest zatrudnienie w zakładzie małżonki "Pana X". Rzekomo nie skończyła ona żadnej szkoły, nie ma kwalifikacji i umiejętności. - Jedynym jej "atutem" są znajomości... - kwituje internauta.

- W Ostrowcu jest tyle młodych, zdolnych i wykształconych osób, które nie mają szans na pracę, bo nie mają 'pleców'! Mydli im się oczy konkursami, które z góry są ustawione. Wymaga się od nich 2 fakultetów, 3 języków i 5 lat doświadczenia... A tymczasem, jak gdyby nigdy nic, przyjmuje się do pracy, ot tak, osobę która jest marnym nabytkiem dla firmy, ale za to ma 'ustawionego' teścia i pracować musi - pisze ten sam użytkownik.

Podobnych wpisów bez trudu możemy znaleźć setki.

Jak wygląda praca w ZUS?

- Czy praca akurat w ZUS-ie jest aż tak atrakcyjna? - pyta jedna z forumowiczek na stronie Toluna.com. - Na pewno jest w miarę pewna, bo jeśli będą redukcje, to zawsze można liczyć na pomoc szefostwa w znalezieniu pracy w innych instytucjach (choć i tu może być ciężko, bo we wszystkich firmach państwowych są zwolnienia) - odpowiada inna. Zauważa też, że pracę w ZUS charakteryzuje "ciągłe użeranie się z petentami - a niestety klientami ZUS-u są bardzo często ludzie starsi, którym ciężko jest wytłumaczyć rzeczy oczywiste dla ludzi młodych". Jak jest naprawdę?



Na pracy w tej instytucji suchej nitki nie pozostawiają byli pracownicy. W ubiegłym roku internet obiegło wyznanie jednego z nich, który o swojej dziesięcioletniej przygodzie z Zakładem opowiedział użytkownikom serwisu Wykop.pl. Według byłego pracownika praca w ZUS to trudne zadanie. Ale rozmawiając z internautami były pracownik stanowczo zaprzeczył, że pracę w Zakładzie można dostać tylko po znajomości. - Sam dostałem tę pracę po stażu z Urzędu Pracy - napisał. W jego oddziale pracowało niemal 1,8 tys. osób, więc "niemożliwe, aby wszyscy byli rodziną". Nie wykluczył jednak, że w ZUS istnieje nepotyzm, choć skali zjawiska nie określił. Pytany o atmosferę w pracy napisał: "zamordyzm, strach, presja, chamstwo, czekanie na błąd i wałkowanie go tygodniami". "Zabawnych" historii było niewiele, były pracownik ZUS przyznał, że zaskakująco często spotykał małomiasteczkowe kobiety "prawie przychodzące do pracy w gumiakach".

W ZUS pracował dziesięć lat, odszedł, bo nie podobała mu się atmosfera, złe decyzje przełożonych i niskie zarobki.

W jego relacjach dotyczących atmosfery pracy musi być więcej niż ziarno prawdy. W listopadzie ubiegłego roku "Wyborcza" dotarła do listu Beaty Wójcik, przewodniczącej Związku Zawodowego Pracowników ZUS, do prezesa Zbigniewa Derdziuka. W liście czytamy m.in.: "(...) Związek wyraża zaniepokojenie pogarszającymi się w Zakładzie psychospołecznymi warunkami pracy". Ale to dopiero początek, dalej autorka pisze o złej organizacji pracy, nieprzemyślanych zmianach organizacyjnych, powierzaniu pracownikom dodatkowych obowiązków, ciągle zwiększającym się nadmiarze obowiązków, dyskryminacji i mobbingu. Przekonuje, że te czynniki prowadzą do przemęczenia pracowników, wycieńczenia zarówno fizycznego, jak i psychicznego, stresu oraz związanych z nim chorób, a także do tragicznych aktów rozpaczy, tj. targnięcia się na własne życie. Co ciekawe, treść listu Wójcik pokrywa się z częścią odpowiedzi, których udzielał użytkownikom Wykop.pl były pracownik ZUS.

Ile zarabia się w ZUS?

Praca w ZUS - jak wynika z relacji byłych i obecnych pracowników - jest trudna i wyczerpująca. A czy wiążą się z nią korzyści finansowe? Niestety nie. Z danych firmy doradczej Sedlak&Sedlak wynika, że pensje w administracji publicznej mogą być niezłe. Najmniej zarabiają urzędnicy w samorządach terytorialnych. Ich przeciętna pensja (mediana) wynosiła w 2013 roku 4 tys. zł brutto. Przeciętne wynagrodzenie w administracji państwowej wyniosło już 4,85 tys. zł. Powyżej przeciętnej zarabiali urzędnicy w naczelnych i centralnych organach administracji, czyli np. ministerstwach - 5 tys. zł.

Sam ZUS chwali się, że w 2013 r. zatrudniał prawie 46 tys. osób, a średnie miesięczne wynagrodzenie brutto było na poziomie 3,8 tys. zł. Ale z internetowych relacji wynika, że pensja szeregowego urzędnika jest znacznie niższa. Z informacji przekazanych przez byłego pracownika Zakładu użytkownikom Wykop.pl wynika, że wynosi ona około 2,3 tys. zł brutto i to po 10 latach pracy w tej instytucji. Z przekazanych przez niego informacji wynika również, że kierownik referatu może liczyć na około 4 tys. zł brutto, zastępca naczelnika na ok. 5 - 5,5 tys. zł brutto, naczelnik około 5,5 - 6,5 tys. zł brutto, a dyrektor zarobi od 8 do 10 tys. zł. Mityczne trzynaste pensje, premie i dodatki, raczej nie dotyczą szeregowych pracowników. Roczny dochód brutto, wraz z trzynastką i nagrodami byłego pracownika ZUS, który opowiedział swoją historię "wykopowiczom" wyniósł 31 tys. zł brutto, czyli niespełna 2,6 tys. zł miesięcznie brutto.



Komentarze (27)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Wojtek

    0

    Lekarz który nie potrafi odczytać wyników medycznych nie nadaje się na orzecznika!!!
    Jak zdrowy to ZUS powinien wręczyć ubezpieczonemu skierowanie do pracodawcy, który go przyjmie do pracy na co najmniej 1 rok. Jeżeli choroba uniemożliwia pracę to na rentę! Orzecznicy niezależni od ZUS! !!!!!!
    Dzisiaj renta tylko po znajomości ?
    Pozbawić wykonywania zawodu lekarzy orzeczników z przesuniętą wrażliwością w stronę SADYZMU. Niestety takich orzeczników jest bardzo dużo. Jeżeli ubezpieczonemu niesłusznie odmówiono renty, to jest już zbrodnia przeciw ludzkości !!!
    Do pracy według oceny orzeczników ZUS każdy się nadaje, tylko który pracodawca przyjmie chorego Polaka, który po miesiącu pracy pójdzie na L4 ?
    To jest bardzo ważny temat i ciągle zamiatany przez rząd pod dywan, bo na słabych i chorych można zaoszczędzić, ale jak to nazwać?

  • Gość: miśka

    Oceniono 3 razy 3

    Do pracy w ZUS zostałam przyjęta po rozmowie kwalifikacyjnej - oddział w mieście wojewódzkim - tzw. Polska A. Nawet nie bardzo się spodziewałam przyjęcia, bo pracowałam wcześniej w zupełnie innej branży. Ale na nikogo lepszego akurat nie trafili, albo okazało się, że nie było innego chętnego jelenia na to stanowisko... Wykształcenie wyższe, wcześniej 15 lat pracy jako pracownik umysłowy. Przyjęto mnie na stanowisko starszego referenta. Po 2 latach pracy zarabiam 2.600 brutto/mies.; z mitycznymi nagrodami i 13-tką - wg otrzymanego PIT-u za 2018 - ok. 2.900/mies. Przydział zadań nie do wyrobienia przez normalnego człowieka (chyba - że dla supermena na dopalaczach i to pod warunkiem, że będzie siedział długo po pracy - co oficjalnie jest zabronione, ale praktykowane). Z zaległości trzeba się więc często i gęsto tłumaczyć - na pisanie wyjaśnień w sprawach oczywistych marnuje się czas - i tak koło się zamyka... Niedługo już będziemy pisać same wyjaśnienia i wypełniać kolejne tabelki do statystyk w celach podniesienia kolejnych wskaźników, bo na zajmowanie się sprawami klientów nie ma czasu. Jeśli chodzi o zarobki dla szeregowych roboli - szklany sufit. Aż mnie ciekawi, kto tam będzie pracował za 10 lat, skoro każdy nowy - po roku czy dwóch latach - ucieka do lepiej płatnej pracy, a starzy pracownicy wreszcie pójdą na emerytury. To będzie totalny krach, bo praca jest naprawdę ciężka poprzez zawiłość naszych przepisów, których - co tu dużo mówić - nikt w całości nie ogarnia. Podsumowując - praca niewolnicza - bardzo ciężka i na wpół charytatywna. Brać tylko na przeczekanie i szukać w międzyczasie czegoś lepszego. No i mieć wsparcie finansowe rodziny.

  • Gość: Gość

    0

    praca na wyższych stanowiskach to poprostu ustawka, zapraszaja kandydatow spełniajacych wymagania na rozmowe po czym dzwonią że nie został wybrany dany kandydat. zarobki jest to średnia wszystkich od dyrektorów, kierowników po szarego żuczka na samym dole zarabiajacego malutko

  • Gość: goscgosc

    0

    Niestety podobne realia są w wielu instytucjach państwowych- zatrudnianie głównie po znajomości, choć zdarza się, że zostanie przyjęty ktoś z ulicy, ale to tylko na najgorsze, najniżej płatne stanowiska, czyli najczęściej do obsługi, na pracę zmianową itp. Płaca taka jak w ZUSie, czyli najniższa. Na szczęście nie wszędzie jest wyścig szczurów, ale z doświadczenia wiem, że jest to powszechne zjawisko. I też często panie, które do pracy przychodzą niemal w gumiakach, komputer obsługują baaardzo średnio, ale są żoną/synową/córką, więc muszą pracować. Jest to bardzo przykre, bo tak wygląda potem jakość naszego państwa, w którym żyjemy i z którego realiami się użeramy.

  • Gość: Evv

    0

    Konkursy w ZUS w Radomiu to fikcja. W konkursach startują osoby młode (absolwenci bez znajomości) oraz osoby, które już tam pracują tylko na innych stanowiskach albo na tych stanowiskach , których dotyczy konkurs i kończą im się umowy. Dziwnym trafem przechodzą osoby, które tam pracują i młodzi ludzie nie mogą zdobyć pracy bez znajomości.
    Osoby po studiach bardzo dobrych uczelni pracują w CallCenter

  • henrykxx56

    Oceniono 4 razy 2

    Ludzie pracują i składki dają na ZUS po to żeby zrobić miejsca pracy dla ZUS-u żeby mogli zarabiać i żyć jak ludzie a co z emerytami przecież składki, które są płacone to po to żeby na starość mógł mieć godną emeryturę a nie żeby wy mieliście miejsca pracy a emeryt głodował to bym wolał nie płacić składek i żyć z tego, co sami byśmy odłożyli. Tylko teraz jest za późno jak są już sami starcy. I ludzie, co pracują mają utrzymywać ZUS, bo po to powstał. A co ma emeryt robić głodować, bo wy macie wysokie pensie, premie i do tego nagrody a co ma emeryt niech mądra Prezes ZUS Gertruda Uścińska odpowie, która zarabia 23.5 Tyś. Jak jest bieda w ZUS-się to i bieda powinna być między pracownikami i prezesem ZUS a nie biedę ma klepać tylko emeryt a nie cały ZUS. To wtedy by wiedzieli jak uszanować pieniądz? Powiem tylko jedno, że za rok idę na emeryturę i nie wymagam dużo, ale taką żebym mógł opłacić opłaty to znaczy czynsz, światło, gaz i wodę i skromne życie i na jaki bądź lek. Emeryt nie może strajkować, bo niema, czym. Ale jesteśmy chorymi ludźmi, tak jak ja mam raka płuc i nie winem ile pożyje, ale te chwile chce żyć godnie i nie głodować a nie mam nic do stracenia, bo ile tacy ludzie pożyją. A prezes ZUS i pracownicy są tak samo winni jak złodziej i ten, co go pilnuje. To, co mi szkodzi jak mam umrzeć w cierpieniach a parę urzędników wysłać tam gdzie może się spotkać z twórcą. A może komuś się uda dostać do prezes ZUS-u to w niebie za zasługi może dostanie medal. Z takim czymś jeszcze rząd się nie spotkał. Bo bunt można stłumić a tu, co stłumisz, co do każdego mieszkania będą wchodzić i pytać, jakie ma zamiary chory emeryt., Bo na pewno nie zrobicie, że każdy urzędnik będzie miał osobistego ochraniarza. Albo godują wszyscy lub wszyscy żyjemy godnie, bo naród do nędzy nie doprowadził i długów naród nie narobił żeby musiał spłacać, bo nikt ich nie pytał o kredyty czy rząd ma brać tylko robił, co chciał a teraz twierdzi, że to dług publiczny a może rządowy, bo ja nawet złotówki nie widziałem żebym spłacał, bo za mnie moich długów nikt nie spłaca. Ja nie jestem robakiem żeby pomnie deptać. Co nawarzyliście sami to go wypijcie? Jak kredyty brał rząd to do stołu mnie nie zaprosił? Żegnam.

  • Gość: Byly pracownnik

    0

    Potwierdzam, nie ma sie co rzucac. Jest tak jak napisali....szeregowi maja bardzo ciezko i glodowe pensje. Nepotyzm? Moze wyzej. Ja bym tam rodziny nie pchala na referentow. 13tki i nagrody- zalezy od kirownikow czy dostaniesz i ile. A nawet jak dostaniesz to odejma podatek i skladki i niewiele zostanir netto. Ja mialem 1500 netto miesiecznie. Plus premia kwartalna pare stow. Wiec srednio nie wyszlo wiecej niz 1600-1700 na m-c. -warszawa.

  • Gość: Martyna

    0

    Co z tego, że żona pana X nie ma wykształcenia? do ZUS wystarczy średnie oraz znajomość ustaw

  • Gość: emeryt

    Oceniono 6 razy 6

    średnio w Polsce 1 pracownik zus przypada na ok. 200 emerytów. W Szecji na 500 a w Finlandii cz Danii odpowiednio 700 i 1000. Tylko u nas jest taki bajzel bo kierownictwo to nic nie potrafiące kolesiostwo z nadania partyjnego. Sory. Potrafią przydzielać sobie nagrody, budować pałące i kupować służbowe limuzyny. Gdyby tak wypierd...... 90 % tych nierobów z wyżyn to by było o wiele lepiej. I spieniążyć pałace a tym co zamawiali i dalej zamawiają systemy komputerowe to bez wyroku po 10 lat odsiadki

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX