Praca w domu i praca chałupnicza - czy można zarabiać siedząc na kanapie?

red.
19.06.2015 , aktualizacja: 19.06.2015 16:58
A A A
Wykonywanie swoich obowiązków zawodowych w domowych pieleszach nie jest ani popularne, ani szczególnie dobrze widziane w Polsce, ale to się zmieni. Trwają pracę nad zmianą prawa, by wykonywanie pracy w domu i praca chałupnicza były łatwiejsze
Praca stacjonarna trzyma się mocno. Dalej większość z nas codziennie wybiera się w tę samą podróż - do biura, a konkretniej, do tego samego biurka. Na szczęście są branże, które ten utarty schemat przełamują. Jak wynika z badań (2011 r.) Forrester Research, niezależnego instytutu badawczego, połowa pracowników sektora IT w USA dzieli czas pracy między biuro, a dom i inne miejsca, z których może pracować zdalnie. Sonda instytutu pokazuje również, że im wyższe miejsce zajmuje pracownik w firmowej hierarchii, tym mniej czasu spędza przy biurku - tylko co trzeci kierownik zarządza cały dzień z gabinetu. Jeszcze fajniej mają dyrektorzy - tylko jeden na dziesięciu pracuje zza biurka. Dla kontrastu, pośród szeregowych pracowników IT stosunek ten układa się niemal po równo - 53 proc. jest "przykute" do tradycyjnego stanowiska pracy. Duża popularność pracy zdalnej, potwierdza pozytywny stosunek pracodawców do tego sposobu realizacji zawodowych zajęć. Ostatecznie przecież chodzi o wynik, a nie o czas i miejsce, w którym zostanie on wypracowany. ?

Co ciekawe, zdaniem badaczy z FR, praca zdalna będzie powszedniała jeszcze bardziej w następnych latach. To efekt przenoszenia coraz większej części działalności przedsiębiorstw do świata wirtualnego. Rosnąca rola portali społecznościowych jako kanałów komunikacji z otoczeniem firmy, albo zasoby "w chmurze" - czyli megabity danych łatwo dostępne dla każdej firmy - to wszystko sprawia, że pracę z użyciem tych narzędzi można równie dobrze wykonywać w domu, w parku, kawiarni, czy gabinecie.

W Polsce najpoważniejszym ograniczeniem rozwoju modelu pracy zdalnej jest ciągle mentalność pracodawców. Potwierdza to Patrycja Chodzeń z Dinners Club Polska. - Ta idea nie będzie funkcjonować w Polsce w pełni, dopóki pracodawcy nie zaczną rozliczać swoich pracowników z postawionych przed nimi zadań, a nie czasu spędzonego w biurze. Ostatecznie chodzi przede wszystkim o rezultaty, a nie o liczbę godzin spędzonych za biurkiem - tłumaczy. Wraz ze zmianami na rynku pracy, polscy pracodawcy będą musieli jednak wyleczyć się z przekonania, że na swoją pensję pracownik nie zarabia "wysiadując" krzesło w siedzibie przedsiębiorstwa. ?

Praca z domu w końcu będzie łatwiejsza?

Praca w domu, czy inaczej rzecz nazywając praca chałupnicza, została wpisane do Kodeksu pracy w 2007 r. Był to owoc porozumienia zawartego pomiędzy związkami zawodowymi, organizacjami zrzeszającymi pracodawców i rządem. Strony porozumienia zgodziły się, że rozwój technologiczny zmienił rynek pracy do tego stopnia, że bez straty efektywności część pracowników może swoje obowiązki wykonywać poza biurem. W praktyce oznacza to, że zatrudnieni mogą pracować w domu, a polecenia od przełożonego odbierają np. za pośrednictwem poczty elektronicznej.

Oprócz definiowania telepracy ówczesna nowelizacja Kodeksu pracy precyzyjnie i dość szczegółowo określiła zasady jej stosowania.

- Jeśli firma chce wprowadzić taki rodzaj zatrudnienia, musi się porozumieć z działającymi w niej związkami zawodowymi. Jeśli ich nie ma, zgodę na telepracę musi wyrazić przedstawiciel załogi.

- Obowiązkiem pracodawcy jest wyposażenie telepracownika w odpowiedni sprzęt, przeszkolenie go w zakresie obsługi tych urządzeń, czy opłacenie ubezpieczenia za nie.

- Miejsce wykonywania pracy powinno spełniać określone normy BHP, a praca świadczona w tej formie musi być regularna, czyli np. będzie wykonywana zawsze w te same dni tygodnia.

- Osoba wykonująca swoją pracę zdalnie nie może być traktowana inaczej niż pracownicy stacjonarni. Oznacza to, że - jeśli ma taki sam zakres obowiązków - powinna mieć taki sam rodzaj umowy, wysokość wynagrodzenia, możliwość awansu oraz równy dostęp do szkoleń podnoszących kwalifikacje zawodowe.

- Firma nie może też zwolnić ani dyskryminować pracownika, jeśli ten odmówi podjęcia pracy zdalnej.

Zdalny pracownik? To nie takie proste

Wprowadzenie tych przepisów do Kodeksu pracy miało pomóc firmom optymalizować koszty działalności. Pracodawcy mieli oszczędzać m.in. na wynajmie powierzchni biurowych. Pracownicy, zwłaszcza młodzi rodzice, mogli natomiast więcej czasu spędzać w domu, z dziećmi. Jednocześnie nowelizacja kodeksu miała zagwarantować im, że nie będą traktowani gorzej niż ich koledzy siedzący w biurze. W teorii brzmi to znakomicie. Problem w tym, że np. ze względu na skomplikowaną procedurę wprowadzania telepracy, jej popularność jest niewielka.

Z badań Państwowej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wynika, że tylko 3,2 proc. małych i średnich firm oferuje swoim pracownikom ten rodzaj zatrudnienia. W Europie Zachodniej odsetek pracodawców oferujących pracę zdalną jest średnio czterokrotnie wyższy. Z badania PARP wynika też, że zupełnie zdalnie chciałby pracować co 9 pracownik (11 proc.). Ale w systemie mieszanym, czyli np. dwa dni w tygodniu z domu, pracować chciałoby już 37 proc. osób.

Jednym z nich jest Krystian, 33-letni programista. W lipcu 2012 r. urodził mu się synek, zaproponował więc pracodawcy, że będzie przez pół roku, dwa dni w tygodniu pracował w domu. Przełożony, po konsultacji z działem prawnym, odmówił argumentując, że "firma nie planuje wprowadzenia pracy na zasadach zdalnych". Krystian nie dał jednak za wygraną i przekonał pracodawcę, że będzie pracował na własnym sprzęcie.

- Z technicznego punktu widzenia moja praca nie wymaga obecności w biurze. Do jej wykonywania potrzebuję dobrego komputera ze specjalistycznym oprogramowaniem, telefonu i szybkiego internetu. Wszystko mam w domu - tłumaczy. Ostatecznie uzyskał zgodę na to, aby kilka razy w miesiącu pracować z domu. Dzięki temu przez trzy dni w miesiącu, najczęściej w piątki, zostawał w domu. Dzięki temu mógł więcej czasu spędzać z synkiem. Efekty swojej pracy po prostu wysyłał mailem, a ewentualne kłopoty rozwiązywał, komunikując się za pośrednictwem wideokomunikatora. Pracuje tak do dziś.

W potocznym rozumieniu Krystian wykonuje telepracę. W ujęciu kodeksowym tego jednak nie robi, bo w jego firmie nie obowiązuje porozumienie lub regulamin dotyczący takiego rodzaju pracy. Ministerstwo planuje uprościć przepisy o telepracy, aby ułatwić życie pracownikom takim jak Krystian.

Praca zdalna wreszcie zadziała?

Z projektu nowelizacji, do którego dotarła GazetaPraca.pl, wynika, że resort planuje trzy duże zmiany dotyczące pracy zdalnej. - Obowiązujące przepisy były ustalane niemal dekadę temu. Od tego czasu rozwinęła się nie tylko technologia, ale zmieniło się też nastawienie pracodawców. Wiedzą oni, że praca zdalna jest równie efektywna, co stacjonarna i może być równie skutecznie kontrolowana. Chcemy ułatwić możliwość korzystania z takiej formy zatrudnienia zarówno firmom, jak i pracownikom - tłumaczy potrzebę zmian wiceminister pracy Radosław Mleczko.

Ministerstwo chce po pierwsze ułatwić procedurę wprowadzania pracy zdalnej. Zamierza dodać możliwość ustalenia zasad i zakresu telepracy na indywidualny wniosek pracownika. Związki zawodowe przekonują, że to po prostu sposób na ich ominięcie, resort replikuje jednak, że ich rola pozostanie niezmieniona. Nowy przepis ma być ukłonem w stronę takich pracowników jak pan Krystian.

Podobne rozwiązanie funkcjonuje już w zakresie ruchomego czasu pracy. Po zmianach, które weszły w życie w lecie ubiegłego roku, pracownik może sam zgłosić się do przełożonego i poprosić o zgodę na to, by w poniedziałek przyjść do pracy o 10, a we wtorek np. o 7 i wyjść odpowiednio wcześniej. Przed nowelizacją tak swobodne dysponowanie czasem pracy przez zatrudnionego nie było możliwe.

Inna zmiana zakłada, że telepraca nie będzie musiała być świadczona z taką samą regularnością. Resort chce, by za telepracę uznać też tą wykonywaną nieregularnie, czyli np. w jednym tygodniu we wtorek, w innym w piątek.

Trzecią dużą projektowaną zmianą jest złagodzenie przepisów dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy. W tym jednak zakresie nie ma jeszcze szczegółów, bo szereg obowiązków w zakresie BHP nakładają na Polskę przepisy unijne.

Zdaniem dr Grażyny Spytek-Bandurskiej z Konfederacji Lewiatan złagodzenie tych przepisów jest kluczowe: - Jak pracodawca ma zapewnić odpowiednie stanowisko pracy osobie, która siedzi z laptopem w parku, albo w pociągu? - zastanawia się ekspertka. Zaznacza jednak, że proponowane zmiany to krok w dobrym kierunku. - Dziś wiele firm stosuje pracę zdalną, choć robi to nieformalnie. Wejście w życie znowelizowanych przepisów w takim brzmieniu powinno uporządkować rynek i zwiększyć popularność takiej formy pracy - mówi.

Ministerstwo jest zdeterminowane, by cała nowelizacja była gotowa w ciągu kilku tygodni, a przepisy zaczęły obowiązywać jak najszybciej, być może jeszcze w tym roku. Tym bardziej że telepraca jest ważnym elementem wsparcia młodych rodziców wracających na rynek pracy.

Resort pracy w innej ustawie zagwarantował firmom, które stworzą miejsce pracy zdalnej dla bezrobotnego rodzica, grant w wysokości około 10 tys. zł. Bez zmiany przepisów firmy mogą w pełni nie wykorzystać przeznaczonych na to pieniędzy.

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX