Cena lojalności, czyli dlaczego odchodzimy z pracy

Bartosz Sendrowicz
11.01.2016 , aktualizacja: 11.01.2016 14:27
A A A

123 RF

Odchodzimy z pracy, bo jesteśmy nie szanowani, a firmie panuje fatalna atmosfera. Pieniądze? Najważniejsze są tylko dla określonej grupy pracowników
Dlaczego "rzucamy papierami" sprawdzili analitycy agencji doradztwa personalnego CPL Jobs. Zapytali ponad 5 tys. pracowników z Polski, Czech, Węgier i Słowacji o powody zmiany pracy. I tak na przykład, sowita podwyżka - oferta lepsza o przynajmniej jedną czwartą - przekonałaby do zmiany zajęcia co drugiego dwudziestopięciolatka. Ale nowe możliwości rozwojowe ułatwiłyby podjęcie takiej decyzji aż trzem czwartym pracowników w tym wieku. Na żadnym innym etapie kariery pieniądze nie przegrywają tak spektakularnie z rozwojem.

- Młodzi pracownicy gotowi są pracować za niższe stawki, jeśli tylko mają możliwość zdobycia nowej wiedzy i doświadczenia - tłumaczy Iwo Paliszewski z CPL Jobs. - Dla nich zdobywanie wiedzy to swoista inwestycja w późniejszą karierę - dodaje.

Jeśli praca ich nuży, nie daje szans na rozwój, albo - jeszcze gorzej - koliduje z ich życiem prywatnym, odchodzą. Czasami tak spektakularnie jak Marina Shifrin, zatrudniona w firmie tworzącej tzw. videocontent (produkującej newsowe krótkie filmy)



Brak rozwoju doskwierał też 24-letniemu Krystianowi. Kończy germanistykę na Uniwersytecie Łódzkim, dotychczas na życie zarabiał, udzielając korepetycji. Niedawno jednak zaczął pracę w call-center, gdzie obsługuje niemieckojęzycznych klientów ogromnej firmy informatycznej. I - jak zapewnia - wcale nie po to, by jego dochód był bardziej przewidywalny. Ale głównie dlatego, by się rozwinąć.

- Nie zamierzam całe życie udzielać korepetycji, język traktuję jako narzędzie - mówi. Liczy, że w call-center nauczy się np. pracy w grupie, bo na studiach było do tego mało okazji. Pracodawca obiecał mu też szereg szkoleń interpersonalnych. - Mamy poznać na przykład podstawy negocjacji, choć szczegółów nie znam - opowiada.

Czy zarobi więcej? - W dobrym miesiącu na korepetycjach wyciągałem tyle samo - zdradza. I przyznaje, że na tym etapie kariery i tak nie może liczyć na kokosy, dlatego najbardziej interesuje go gromadzenie wiedzy i umiejętności.

Głód wiedzy przegrywa z kasą

W kolejnych latach kariery zainteresowanie gromadzeniem wiedzy coraz bardziej ustępuje pogoni za pieniędzmi. U pracowników przed trzydziestką dwie trzecie zmieniłoby pracę głównie w poszukiwaniu nowych wyzwań. Za pieniędzmi natomiast poszłoby sporo więcej niż połowa (61,5 proc.). - To ciągle początkowy etap kariery - etap intensywnego rozwijania kompetencji i uczenia się, ale też moment snucia planów na przyszłość - mówi Paliszewski. A dr Marek Suchar z Uniwersytetu SWPS podkreśla, że to też czas dorastania. - Przejścia od życia z niewielką liczbą zobowiązań, do dorosłości, związanej choćby z chęcią zakupu własnego lokum - mówi.

Fortuna po trzydziestce

Wyraźne przewartościowanie dotyczy pracowników po trzydziestce (31-40 lat). Trzy czwarte z nich jest gotowe zmienić pracodawcę głównie w poszukiwaniu lepszych dochodów. Nowych wyzwań przy zmianie zajęcia szuka sześć na dziesięć (60 proc.) osób z tej grupy wiekowej. Na żadnym innym etapie kariery pieniądze nie mają takiej siły przyciągania.

- Z jednej strony ci pracownicy mają wiedzę, doświadczenie i stabilność zawodową, a z drugiej zakładają rodziny, realizują powzięte wcześniej plany zakupu mieszkania, a to wszystko wymaga przecież nakładów - tłumaczy dr Suchar.

A wtóruje mu Marzena, wzięta specjalistka od HR. Skończyła dwa kierunki studiów - psychologię stacjonarnie na Uniwersytecie Warszawskim, a na uczelni prywatnej dokształcała się podyplomowo. Pracowała już jako studentka - w wakacje wyjeżdżała ze znajomymi do Anglii albo do Stanów Zjednoczonych, gdzie imała się rozmaitych zajęć - była kelnerką, pracowała w wesołym miasteczku, a nawet uczyła dzieci tańczyć. Zarobione pieniądze plus datki od rodziców w zupełności wystarczyły na jej studenckie potrzeby. Co roku zaliczała też staż lub praktykę, bo wiedziała, że czasy zagranicznego zarobkowania kiedyś muszą się skończyć. Gromadziła więc doświadczenie zawodowe w różnych firmach, aż wreszcie dostała propozycję etatu w agencji rekrutacyjnej.

"Do trzydziestki nauka. Do czterdziestki praca"

Na początku szukała głównie handlowców - najpierw szeregowych, potem szefów zespołów. Znała angielski, chętnie więc angażowała się w szukanie ludzi dla klienta z Irlandii. W ciągu dekady w jej karierze wiele się wydarzyło: dostała awans, podwyżkę, zmieniła pracę, znowu awansowała i znowu dostała podwyżkę, potem jeszcze dwa razy podskoczyła w hierarchii zawodowej i finansowej. W końcu, w wieku 35 lat została szefową sporego zespołu.

- Kiedyś widziałam reklamę prasową samochodów Porsche, opatrzoną hasłem: "Do trzydziestki nauka. Do czterdziestki praca. Potem nagroda" - opowiada. Nie chodzi jej o sportowe coupé ze Stuttgartu, ale o dom. - Czterdzieste urodziny wyprawię w ogrodzie, w swoim domu - mówi. - Najpierw muszę na niego jednak zarobić - dodaje. No więc zarabia. Od poprzedniego pracodawcy odeszła, bo firma, w której teraz prowadzi zespół rekrutacyjny, podbiła jej stawkę dokładnie o jedną czwartą.

Czy dziś taka podwyżka skłoniłaby ją do zmiany zajęcia? Nie odpowiada wprost. - Mam w firmie świetną atmosferę, rozumiem się z zespołem i klientami, ciągle dużo się uczę, więc do zmiany pracy może mnie skłonić tylko czynnik ekonomiczny - opowiada. Pytana o zarobki ucina jednak krótko: - Są wystarczające.

Spokój droższy od pieniędzy

Czynnik ekonomiczny nie zrobił natomiast wrażenia na Marcinie - trzydziestolatku, który kilka miesięcy temu odszedł z czołowego wydawnictwa edukacyjnego. Zajmował się redakcją podręczników szkolnych, ale od początku nie pasował mu korporacyjny sznyt jego pracodawcy. Duży nacisk kładziono na tempo i wydajność pracy. Zdaniem Marcina - za duży, bo skutecznie komplikujący życie w innych obszarach.

- Moje życie toczyło się wyłącznie wokół pracy. Bywało, że w dniu oddania projektu do drukarni wstawałem o 5 rano, brałem taksówkę, o 6 byłem w biurze, a wychodziłem z niego o 21, w ciągu dnia dojadając u "pana kanapki" - opowiada.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX