Dla polskich pracowników język obcy...jest ciągle obcy

Bartosz Sendrowicz
18.01.2016 , aktualizacja: 18.01.2016 15:01
A A A
Argumentów za nauką języków obcych przybywa

Argumentów za nauką języków obcych przybywa (Fot. shutterstock)

W procesie poszukiwania pracy, często deklarujemy biegłą znajomość języka obcego. Największa sztuka polega na tym, że potrafimy przekonać do tego nie tylko pracodawców, ale też siebie samych. Rzeczywistość jest niestety trochę inna....
W językach obcych mówimy nie najlepiej i znamy ich niewiele. Z najświeższych danych zebranych przez Eurostat wynika, że znajomość jednego języka na poziomie co najmniej komunikatywnym deklaruje 39 proc. z nas. I to mniej więcej - środek europejskiej stawki. Jeśli jednak spojrzymy na odsetek osób posługujących się trzema lub więcej językami obcymi, to lądujemy w europejskim ogonie. W Polsce może się tym pochwalić tylko 4 proc. społeczeństwa. Liderem jest Luksemburg, gdzie poliglotów jest aż 72 proc., w Finlandii osób znających trzy języki obce (i więcej) jest prawie połowa (49,2 proc.), a w Słowenii jest ich ponad 44 proc.

Oczywiście można łatwo tłumaczyć stężenie poliglotów w Luksemburgu i Finlandii używaniem więcej niż jednego języka urzędowego. W tym pierwszym kraju są ich trzy, w drugim dwa. Ale z ich znajomością przecież nikt się nie rodzi. W obu krajach dosłownie wszyscy studenci uczą się dwóch lub więcej języków obcych. Nad Wisłą takie nauki pobiera dla porównania tylko trochę ponad dwie trzecie żaków (69 proc.).

Efekty tej nauki potem oceniają głównie pracodawcy, którzy język angielski traktują jako umiejętność podstawową. Oczekuje się jej od 48 proc. specjalistów, 38 proc. pracowników obsługi klienta i niemal 60 proc. kierowników wyższego szczebla - to dane Cambridge English - części sławnego brytyjskiego uniwersytetu, odpowiedzialnej za certyfikację językową.

Ale poziom znajomości języka obcego to najczęściej "naginany" obszar kompetencyjny w CV. Jak wynika z danych serwisu GazetaPraca.pl, swoje umiejętności w CV koloryzuje niemal połowa kandydatów. 85 proc. z nich przesadza właśnie określając kompetencje językowe. Dlaczego? - Często chodzi o faktyczny brak kompetencji językowych, które mogą wykluczać aplikację z procesu. Kandydaci zawyżają je więc świadomie w celu przejścia do kolejnych etapów procesu rekrutacji - przekonują autorzy raportu GazetaPraca.pl.

O tym, że rasowanie własnego życiorysu to krótkowzroczna strategia miał okazję przekonać się Paweł, 28-letni PR-owiec, notoryczny kłamca w CV. - Zawsze gdy znalazłem ciekawe ogłoszenie, okazywało się, że mam za mało doświadczenia albo brakuje mi jakiejś umiejętności, np. za słabo znam język. Wpisywałem więc wyższy poziom, co miałem zrobić? - pyta. Kilka rozmów przeszedł pomyślnie, ale wreszcie przyszła pora na ewaluację językowych deklaracji. - Kiedyś rekruter zapytał mnie, czy uważam, że mój angielski jest biegły, bo on ocenia mnie najwyżej jako średnio zaawansowanego - opowiada.

Zawyżanie kompetencji językowych dziwi Tomasza Rudnika, założyciela serwisu Akademia Rekrutacji. - Trudno mi wyobrazić sobie umiejętność, którą można równie łatwo zweryfikować - mówi. - Wystarczy zwykła rozmowa albo proste zadanie, np. polecenie napisania krótkiego e-maila biznesowego - dodaje. Na dodatek, jak ustalili analitycy z Cambridge English, poziom znajomości języka sprawdza aż 97 proc. pracodawców.

Chęć zakwalifikowania się do kolejnego etapu rekrutacji to niejedyny powód, dla którego potencjalni pracownicy rozmijają się z prawdą. - Kandydatom po prostu brakuje skali porównawczej pozwalającej ocenić ich realne możliwości językowe - czytamy w raporcie GazetaPraca.pl

Ale Arkadiusz Jaworski z Cambridge English przekonuje, że taka skala istnieje... tylko niewiele osób o niej wie. - To Europejski System Opisu Kształcenia Językowego (The Common European Framework of Reference for Languages). Dzieli on każdy język obcy na trzy poziomy - od "A" do "C". Dodatkowo każdy poziom na dwa podpoziomy A1 do C2 - wyjaśnia. A potwierdzeniem osiągnięcia każdego z nich jest zdobycie certyfikatu. W przypadku certyfikatów nadawanych przez Cambridge English to m.in. FCE (poziom znajomości B2), CAE (C1) i CPE (C2). Ale dużą popularność w Polsce zdobyły też egzaminy TOEIC i TOEFL, w których znajomość językowa przeliczana jest na punkty. Jak długo trzeba się uczyć, by móc z czystym sumieniem wpisać w CV "biegła znajomość języka obcego"? - Poziom B2 to przynajmniej 600 godzin nauki, najwyższy - C2 - 1,2 tys. Przejście z każdego poziomu na kolejny zajmuje około 200 godzin - mówi Jaworski.



Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX