W Polsce Uber działa od połowy 2014 r. i niemal przez cały czas musi odpierać zarzuty o to, że jest nieuczciwą konkurencją dla taksówek. Kawalkady "taryf" niejednokrotnie paraliżowały ruch w największych polskich miastach, by zaprotestować przeciwko polityce Ubera. - Ich kierowcy nie muszą robić licencji, nie płacą podatków, jak mamy z nimi konkurować - mówił mi podczas jednego z protestów szofer z popularnej warszawskiej korporacji.
Ten zarzut to zresztą jeden z najpopularniejszych wobec kierowców ubera. Faktycznie część z nich jeździła w strefie cienia, firma początkowo nie wymagała, by kierowcy mieli działalność gospodarczą. Oczekiwała tylko w miarę nowego i przynajmniej czterodrzwiowego, ubezpieczonego samochodu, a także historii mandatowej kierowcy.
Firma szybko zaczęła więc rosnąć w siłę na rynku miejskich przewozów. Część kierowców woziła pasażerów, zarabiała na tym, ale wszystko w tajemnicy przed fiskusem. - Zarabiam do ręki trochę ponad trzysta złotych tygodniowo [Uber przelewa pieniądze w cyklu tygodniowym], jeżdżę 3 wieczory w tygodniu - opowiada nam Krzysztof.
Oczywiście dodatkowe źródło dochodów ukrywa przed urzędem skarbowym. Z doświadczenia innych kierowców wie, że pochwalenie się przed organem skarbowym tym źródłem dochodów oznacza drobiazgową kontrolę uprawnień, masę wyjaśnień i potencjalne kary. Koszty związane z utrzymaniem działalności gospodarczej (niższe, bo ma etat w innej firmie), wydatki na księgową i 18-proc. podatek dochodowy sprawią, że z tysiąca złotych miesięcznie zostanie mu mniej połowa. - W takim razie dziękuję - mówi.
Koniec lewych dochodów
I dlatego zamierza zrezygnować z Ubera po 19 lutego. Do tego dnia każdy szofer musi działać legalnie. Firma oczekuje, że poda jej swój NIP i europejski nr identyfikacji podatkowej, tzw. VAT UE, a także nazwę działalności i adres, pod którym jest zarejestrowana. Do tego firma chce zobaczyć potwierdzenie złożenia dokumentów w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEiDG).
Jak czytamy w mailu przesłanym do kierowców "wszyscy korzystający z platformy będą zobowiązani do uzupełnienia danych do 19.02.2016. Partnerzy, którzy nie dostarczą nam wyżej wymienionych informacji, stracą dostęp do platformy Uber. A także: - "Częścią umowy, warunkującej współpracę z Uber, jest zapis o obowiązkowym rozliczeniu podatków od uzyskanego przychodu". Firma zaznacza też, że nie zamierza podpowiadać jak rozliczać podatek. - "(...) upoważnieni do tego są tylko certyfikowani doradcy podatkowi". - czytamy w mailu.
Ale rzeczniczka prasowa Ubera w Polsce Ilona Grzywińska mówi w rozmowie z GazetaPraca.pl, że firma rozpoczęła współpracę z trzema cyfrowymi biurami księgowymi. - Wielu partnerów prosiło nas o wsparcie w zakresie właściwego rozliczania podatków z przychodów uzyskanych za pomocą aplikacji Uber - przyznaje.
"Gwiżdżę na nich"
Dla wielu kierowców zmiany oznaczają koniec przygody z popularną platformą przewozową. Krzystof: - Jak mam zakładać firmę, płacić ZUS i podatki, to mi się nie opłaca. Traktowałem to jako dodatkowe źródło dochodu, a nie pracę na cały etat - pisze w mailu do GazetaPraca.pl. Rozgoryczonych kierowców jest więcej. - Gwiżdżę na nich. Miał być łatwy i przyjemny zarobek po godzinach, ale zanosi się na to, że Uber będzie kolejną taksówkarską korpo - słyszę od naciskającego na ukrycie jego tożsamości kierowcy. W ciągu dnia jest handlowcem, wieczorami dorabia na Uberze. Też do 19 lutego.
Platforma, nie korporacja
Nie jest to firma przewozowa, ale jedynie platforma która łączy kierowców i pasażerów. Sztandarowy przykład tzw. sharing economy - zakładającej podział dóbr pomiędzy członków społeczeństwa. Dzięki Uberowi kierowcy teoretycznie mogli zabrać pasażera, który akurat przebywa w okolicy i podróżuje w tym samym kierunku.
Ale we wszystko wplątały się pieniądze. Niby płacone za usługę skojarzenia z kierowcą, ale jednak tym większe im dłuższy kurs. Opłata była pobierana prosto z karty klienta i wpływała na konto ubera. Ten przelewał ją - minus prowizja - na konto szofera. Z wierzchu, taka działalność niewiele różniła się od korporacji taksówkowej.
Gość: As
0
A od kiedy to taksówkarze płacą podatki.
Są na karcie podatkowej i odluczeniu zdrowotnego zostaje nic lub 10, 20 zł podatku.
Uberowcy płacą napewno więcej dochodowego i dodatkowo VAT. Pazerne zlotówy nie chcą się dzielić z bliźnim.