Praca jest, ale bezrobotni do niej nie dojadą

Bartosz Sendrowicz
15.02.2016 , aktualizacja: 19.02.2016 01:33
A A A
Powiatowy Urząd Pracy w Bydgoszcz

Powiatowy Urząd Pracy w Bydgoszcz (Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja gazeta)

W małopolskich Dobczycach działa strefa przemysłowa. W Bochni, 30 km dalej, swoją siedzibę ma firma Ingeus zajmująca się aktywizacją długotrwale bezrobotnych. W Dobczycach jest dla nich praca, ale nie ma autobusu, którym mogą do niej dojechać
Problem pojawił się kilka miesięcy temu, gdy bocheński oddział firmy Ingeus zajmującej się - w ramach współpracy z wojewódzkim urzędem pracy - aktywizowaniem długotrwale bezrobotnych nawiązał współpracę z firmą Wawel.

Wawel, jeden z czołowych producentów słodyczy w kraju, ma w dobczyckiej strefie zakład produkcyjny. Zatrudnia w nim ponad 500 osób, m.in. operatorów linii produkcyjnej i kontrolerów jakości. Właśnie takich pracowników dostarczyła mu firma Ingeus - w sumie pięć pań. Zdobycie tych miejsc pracy było szczególnie cennym łupem prywatnej agencji zatrudnienia. - Aktywizacja kobiet w naszym regionie jest utrudniona, bo większość ofert pracy z uwagi na swój charakter i branże kierowana jest do mężczyzn - opowiada Edyta Tomaszewska-Beściak, kierowniczka bocheńskiego oddziału firmy Ingeus.

Jej firma prowadzi w powiecie bocheńskim program aktywizacyjny dla 200 osób. Wiele z nich mogłoby pracować w dobczyckiej strefie, gdyby tylko miały jak się tam dostać. - Długotrwale bezrobotni spotykają się z wieloma barierami w zatrudnieniu. W tym przypadku mamy zapotrzebowanie na pracowników, potencjalnych pracowników, ale nie mamy transportu do zakładów pracy - mówi Tomaszewska-Beściak. Jej zdaniem połączenie autobusowe z Bochni do Dobczyc umożliwiłoby dotarcie do pracy nie tylko uczestnikom programu aktywizacyjnego, ale też innym niepracującym. - Brak komunikacji skutecznie utrudnia walkę z bezrobociem w regionie - dodaje. Niestety nie zanosi się na to, żeby coś się miało zmienić w najbliższym czasie.

Gmina - zarządca strefy, rozkłada ręce, Starostwo Powiatowe w Bochni i Małopolski Urząd Marszałkowski też. - To przewoźnik sam musi wyjść z inicjatywą i poprosić o zgodę na kursowanie po określonej trasie - mówią jednym głosem. Pomóc nie może nawet lokalny proboszcz. Biurokratyczne ograniczenia są znacznie większą przeszkodą niż 30 kilometrów dzielące bezrobotnych od miejsc pracy.

Tymczasowy autobus

Dla pięciu pań pracujących w fabryce firmy Wawel Ingeus zorganizował tymczasowy transport. Firma dogadała się z jednym z lokalnych prywatnych przewoźników i co miesiąc płaci mu za wożenie pięciu pań do i z dobczyckiej strefy. Ile? Ani przewoźnik, ani Ingeus nie chcą powiedzieć, zapewniają jednak, że kwota jest "znaczna".

Autobus rozpoczyna kurs w Chodenicach - tam mieszka jedna z klientek Ingeusa - potem jedzie przez Bochnię, Gdów i wreszcie podjeżdża pod samą fabrykę słodyczy w dobczyckiej strefie przemysłowej. Z linii mogą korzystać także inne osoby, nie tylko aktywizowani bezrobotni. Problem w tym, że nie jest to rozwiązanie systemowe i zniknie, gdy skończą się pieniądze, nawet jeśli klientki Ingeusa utrzymają się w zatrudnieniu. Kosztów transportu aktywizowanych i innych bezrobotnych nie mogą pokryć też pracodawcy działający w strefie. Robiąc to, naraziliby się na zarzut faworyzowania określonej grupy pracowników i dyskryminowanie pozostałych.

Tymczasem rozwiązanie wydaje się w zasięgu ręki. - Z Bochni do Gdowa jeździ autobus, wystarczy wydłużyć jego trasę o kilka przystanków - podpowiada Tomaszewska-Beściak.

Ale inaczej patrzy na to Paweł Machnicki, burmistrz Dobczyc. - Do teraz nikt się do mnie z żadnym problemem komunikacyjnym nie zwracał. Uważam jednak, że gmina nie powinna brać pełnej odpowiedzialności za transport określonej grupy bezrobotnych - mówi.

I przypomina, że koszty aktywizacji osób oddalonych od rynku pracy pokrywane są z pieniędzy publicznych, a wysiłki z nią związane zostały przekazane na barki firm prywatnych właśnie po to, by szybciej rozwiązywać zaistniałe problemy.

Trudna grupa

Długotrwale bezrobotni, czyli tacy, którzy utknęli w urzędowych statystykach na przynajmniej rok w ciągu ostatnich 24 miesięcy, to grupa zdecydowanie najtrudniejsza do zaktywizowania.

Często to ludzie chorzy, z nałogami, wykluczeni społecznie. Trwający miesiącami brak zajęcia zrujnował ich samoocenę, porzucają więc poszukiwanie jakiejkolwiek pracy. Zanim przedstawi się im ofertę, niezbędna jest choćby pomoc psychologiczna czy np. wizyta u fryzjera.

Niską skuteczność dotychczasowych metod wsparcia widać w statystykach. To grupa niemal niewrażliwa na ożywienie gospodarcze. Gdy w ostatnich latach bezrobocie w Polsce spadało, długotrwale bezrobotnych ubywało bardzo powoli. We wrześniu 2010 r. takich osób było 815 tys., w tym samym miesiącu 2013 r. - niecałe 1,1 mln, a we wrześniu tego roku - ciągle niemal 900 tys. 6 lat temu stanowili oni 40 proc. ogółu bezrobotnych, dziś 57 proc.

Ze względu na trudności urzędów pracy w aktywizowaniu ich, do pomocy - wzorem np. Wielkiej Brytanii - zaproszono prywatne firmy. Taką możliwość dała nowelizacja Ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy z 2014 r. Rok temu na aktywizację przez prywatne firmy państwo wydało 160 mln złotych, w tym ma przeznaczyć na ten cel 230 mln.



Zobacz także
Komentarze (1)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Madame Ag

    0

    Otóż to się nazywa postawa w pełni "społecznikowska" - burmistrz oświadcza, że ma generalnie w poważaniu zatrudnienie mieszkańców podlegającej mu gminy, bo jak mówi " gmina nie powinna brać pełnej odpowiedzialności za transport określonej grupy bezrobotnych". Jestem zbulwersowana taką postawą. Ten pan zupełnie nie rozumie powodu dla którego sprawuje swój urząd! Gdyby mentalność lokalnych władz albo może władz w ogóle ,uległa zmianie - pewne problemy, jak te dotyczące transportu do miejsc pracy, poziomu bezrobocia - rozwiązałyby się same. Niestety, to sytuacja typowa dla wielu polskich miasteczek i wsi - trudności z dojazdem okazują się przeszkodą nie do pokonania, nawet jeśli praca jest i to niedaleko - trzeba przecież do niej jakoś dojechać. Tymczasem w Polsce komunikacja jest fatalna, co dotyczy w szczególności miejscowości oddalonych od głównych szlaków. Oczywiście, pewnym rozwiązaniem jest zmiana miejsca zamieszkania, choć i tu należy uwzględnić koszty z tym związane.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX