Praca >  Wiadomości >  Aktualności

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum GazetaPraca.pl

Czy związki zawodowe to zło konieczne?

Rozmawiała Joanna Ćwiek
2008-05-15, ostatnia aktualizacja 2007-02-19 19:04

Pracodawcy, walcząc ze związkami zawodowymi, robią sobie więcej szkody niż pożytku - mówi prof. Juliusz Gardawski, , kierownik Katedry Socjologii Ekonomicznej SGH


Fot. Kamil Gozdan / AG
SONDAŻ
Czy u Ciebie w pracy działają związki zawodowe?

tak
nie
nie wiem

•  W Solid Security dyrektor dzwonił do związkowców i mówił, gdzie i kiedy mają się zgłosić, aby wypisać się ze związku zawodowego.

•  Na początku lutego w bielskiej fabryce Fiat GM Powertrain Polska ogłoszono pogotowie strajkowe, bo za przynależność do związku zawodowego wyrzucono z pracy czterech pracowników

•  W połowie grudnia wypowiedzenie umowy o pracę dostali trzej pracownicy Selgrosu, którzy złożyli w sekretariacie dyrektora dokumenty o powołaniu związku.

•  Niecały miesiąc temu w gorzowskiej fabryce Faurecii pracę straciły trzy osoby, bo informowały pracowników o powstaniu związku zawodowego

Takie informacje pojawiają się prawie co tydzień. Dla wielu pracodawców jest oczywiste, że jeśli pracownicy próbują założyć związek zawodowy, ci najbardziej aktywni dostają wypowiedzenia. Przekaz jest prosty - nie wychylaj się, bo też wylecisz z pracy. W rezultacie w Polsce mamy jeden z najniższych wskaźników uzwiązkowienia. Według raportu "Pracujący Polacy 2006" do związków zawodowych należy zaledwie 15 proc. polskich pracowników. Dlaczego pracownicy nie zapisują się do zwizków?

Joanna Ćwiek: Dlaczego pracodawcy walczą ze związkami zawodowymi?

prof. Juliusz Gardawski, kierownik Katedry Socjologii Ekonomicznej Szkoły Głównej Handlowej: Związek zawodowy jest zazwyczaj dla pracodawcy balastem. Zwłaszcza w firmach, gdzie są duże dysproporcje między zarobkami personelu a kadry zarządzającej. Zarządy takich firm obawiają się związków, bo wiedzą, że będą one dążyć do zwiększenia udziału pracowników w zyskach. Tak się zdarza, zwłaszcza gdy po okresie marnej koniunktury zaczyna się w firmie czas prosperity. Zarządy uważają, że to im należy się wysoka podwyżka w nagrodę za sukces, pracownicy i związki żądają bardziej sprawiedliwego podziału.

Obecność związku zawodowego w firmie oznacza często utrudnienia dla pracodawcy. Trzeba z nimi konsultować regulaminy, zwolnienia grupowe...

- Rzeczywiście pracodawcy często zarzucają związkom, że utrudniają zwalnianie ludzi, kiedy firma jest w gorszej kondycji. Jednak ja, choć uważam, że nasz wzrost gospodarczy wiele zawdzięcza pracodawcom, zwłaszcza prywatnym, jednak nie chciałbym żyć w państwie, w którym pracodawcy traktowaliby pracę jedynie jak towar, i kierowaliby się wyłącznie zasadami podaży i popytu. Nie uważam, że należy na pracowników przerzucać ryzyko prowadzenia biznesu i traktować jak mówiące narzędzia. Bo to koszt przedsiębiorców. Związki zawodowe powstały między innymi dlatego, żeby chronić pracowników przed wyzyskiem. Zresztą z badań wynika, że związki zawodowe w małym stopniu są w stanie chronić pracowników przed zwolnieniami. Gdyby efektywnie chroniły, nie nastąpiłaby tak duża redukcja zatrudnienia w wielu działach gospodarki.

Znajomy prawnik opowiadał mi, że jeśli w firmie, z którą współpracuje, powstaje związek zawodowy, on zrobi wszystko, żeby się go pozbyć. Bo wie, że co roku będą pojawiać się u niego związkowcy z kolejną listą żądań. Często niemożliwych do spełnienia.

- W Polsce rzadko traktuje się związki jako instytucję wspomagającą pracodawców - tak jak bywa to na Zachodzie - ale jako instytucję, która stawia nieracjonalne żądania grożące pozycji rynkowej firmy. Często uruchamiany jest mechanizm samospełniającego się proroctwa - opór przeciwko powstaniu związków z obawy, że będą zwalczały pracodawcę, powoduje, że gdy one mimo wszystko powstaną, natychmiast wchodzą w konflikt z tym pracodawcą.

Bywają też sytuacje odwrotne. Znam pracodawców, co prawda zagranicznych, którzy godzą się na powstanie w ich firmie związków, czasami sami zachęcają pracowników, aby je zakładali. Nie dlatego, żeby mieć nad nimi kontrolę, ale aby mieć partnera do rozmowy i ewentualne spory rozwiązywać na drodze pokojowej. Niestety, nigdy nie słyszałem, żeby zachęcali do tego nasi przedsiębiorcy.

Czyli związki zawodowe w firmie mogą pomóc, a nie zaszkodzić?

- Amerykańskie studia prowadzone na Harvardzie pokazują, że związki zawodowe mogą wspomagać przepływ rzetelnej informacji o trudnościach w przedsiębiorstwach. Gdy pracodawca stara się uzyskać odpowiednie informacje od pracowników, ci nie będą o niektórych rzeczach mówili, będą się obawiali krytykowania swych bezpośrednich przełożonych itd. Natomiast związki zawodowe mające pewien zakres niezależności łatwiej dotrą do tych informacji i mogą je przekazać zarządowi.

Znany jest paradoks, że z jednej strony sądzi się, iż to właśnie rozbudowane, silne, masowe związki utrudniają rozwój gospodarczy, a z drugiej - statystyki ukazują obraz przeciwny. W wielu krajach o silnych, wpływowych związkach PKB na głowę jest wielokrotnie wyższy niż w krajach o słabych, marginalizowanych związkach zawodowych. Nie ma tu prostej zależności przyczynowej, jednak rzeczywiście współwystępują w wielu krajach, zwłaszcza Europy kontynentalnej, silne związki i wysoki rozwój gospodarczy.

W wielu firmach związki zawodowe traktowane są jak miejsce "ciepłych posadek". Związkowcy mają pracę i zagwarantowane etaty. Dlatego też starają się za bardzo nie wychylać, aby nie popsuć sobie stosunków z pracodawcą.

- Najgorzej jest jednak, gdy w jednym zakładzie funkcjonuje kilka związków zawodowych. My nazywamy to konfliktowym pluralizmem. Takie związki zamykają się we własnych niszach, przestają być zainteresowane przyciąganiem nowych członków. W trudnych czasach zwolnień grupowych starają się ochronić jedynie swoich starych członków płacących składki od wielu lat. Wiedzą o tym pracownicy nienależący do związków. Nowi pracownicy nie mają więc motywacji do tego, aby wstępować.

Lepsza jest sytuacja w przedsiębiorstwach, w których istnieje jedna organizacja związkowa, która stara się reprezentować całą załogę i dla ugruntowania swojej pozycji jest zainteresowana w przyciągnięciu największej liczby nowych członków.

Dlaczego Polacy tak niechętnie zapisują się do związków zawodowych?

- Rzeczywiście, zaledwie 15 proc. pracowników należy do związków, a w krajach starej Unii - dwa razy tyle. Ta różnica wynika głównie z tego, że w ostatnich kilkunastu latach odchudzono znacznie takie sektory, jak np. górnictwo czy hutnictwo, gdzie związki zawodowe były bardzo liczne. Równolegle wzrosło zatrudnienie w usługach, zwłaszcza w handlu wielkopowierzchniowym, w super- i hipermarketach, gdzie jest duża rotacja pracowników, zatrudnia się ich na umowach czasowych, korzysta się z agencji pracy tymczasowej itd. To są grupy pracowników, którzy nie widzą realnych korzyści z przynależność do związku. Inaczej jest w krajach skandynawskich, w których związki administrują ważnymi funduszami społecznymi i należenie do nich daje bardzo wymierne korzyści, np. związane z ubezpieczeniami od bezrobocia.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

5

1 głos