Praca >  Wiadomości >  Aktualności

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum GazetaPraca.pl

Obniżyć koszty pracy, ale jak?

lez
2008-05-15, ostatnia aktualizacja 2007-03-18 19:48

Rozmowa z Janem Rutkowskim, głównym ekonomistą Banku Światowego ds. społecznych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej

Jan Rutkowski, ekonomista Banku Światowego
Fot. BANK SWIATOWY
Jan Rutkowski, ekonomista Banku Światowego
Jak rosną płace, a jak wydajność pracy
Jak rosną płace, a jak wydajność pracy
Sytuacja na rynku pracy robi się coraz bardziej napięta. Mocno rośnie zatrudnienie, szybko spada bezrobocie, a na rynku zaczyna brakować pracowników. To wpływa na szybszy wzrost pensji. Na ulicach pojawiły się nawet plakaty OPZZ wzywające pracowników do walki o wyższe wynagrodzenia. Kolejne grupy zawodowe skwapliwie korzystają z tych podpowiedzi i domagają się podwyżek: kolejarze z PKP Polskie Linie Kolejowe od 1 kwietnia dostaną po 100 zł, górnicy z Kompanii Węglowej mają dostać od 120 do 230 zł na głowę, związkowcy Fiata wywalczyli po 320 zł brutto na głowę, w ich ślady idą związkowcy z fabryki Opla w Gliwicach. KGHM szacuje, że w tym roku pensje w firmie wzrosną o ponad 12 proc. A to tylko niektóre przykłady.

Poprawę sytuacji na rynku pracy ma przynieść zapowiadana przez resort finansów reforma. Ministerstwo chce obniżyć tzw. klin podatkowy (różnicę pomiędzy tym, jakie koszty są związane z zatrudnianiem pracownika, a tym, ile dostaje on na rękę), który wynosi około 40 proc. pensji brutto. Część płac pochłaniają składki na ZUS, podatki oraz różnego rodzaju ubezpieczenia, m.in. rentowe czy chorobowe. Głównym punktem reformy byłoby zmniejszenie składki rentowej z 13 do 6 proc. w dwóch etapach - pierwsza obniżka miałaby nastąpić od lipca tego roku, a kolejna od stycznia 2008 r. Obecnie zarówno pracodawca, jak i pracownik płacą składkę rentową po połowie. Ostatecznie od przyszłego roku pracownik opłacałby tylko 1,5 proc., a pracodawca 4,5 proc. Problem w tym, że cała reforma może kosztować nawet 20 mld zł. Resort finansów liczy jednak, że w dużej mierze da się ją sfinansować poprzez zwiększone dochody wynikające z dobrej koniunktury gospodarczej. Minister finansów Zyta Gilowska zapowiadała w niedzielę, że chciałaby, aby parlament uchwalił obniżkę kosztów pracy jeszcze przed wakacjami, ale projektu ustawy wciąż nie ma.

Gorącymi zwolennikami przeprowadzenia reformy są pracodawcy. Uważają, że obniżenie klina podatkowego to szansa na zmniejszenie szarej strefy, na wzrost zatrudnienia, podnoszenie płac, a co za tym idzie, na zmniejszenie migracji Polaków na Zachód. Pracodawcy widzą w obniżeniu pozapłacowych kosztów pracy szansę na sprostanie coraz większym wymaganiom płacowym pracowników, i to bez uszczerbku dla finansów swojej firmy. Coraz szybciej rosnące płace powodują bowiem, że niebezpiecznie zmniejsza się różnica pomiędzy wzrostem wydajności pracy (czyli wzrostem wartości produkcji przypadającej na jednego zatrudnionego) a wzrostem wynagrodzeń. A to dla firm może być niebezpieczne. Ekonomiści podkreślają, że jeśli tempo wzrostu płac jest szybsze niż wydajności pracy, to firmy zaczynają tracić swoje zyski, a co za tym idzie, także konkurencyjność.



Leszek Baj: Ministerstwo Finansów planuje obniżenie klina podatkowego, przedsiębiorcy mówią, że to szansa na podnoszenie płac, poprawę na rynku pracy i powstrzymanie migracji.

Jan Rutkowski*: Na pewno jest to krok w dobrym kierunku, ale nie należy oczekiwać, że obniżenie klina istotnie wpłynie na sytuację na rynku pracy i przekona Polaków do niewyjeżdżania za granicę. Badania pokazują, że obniżenie klina o 10 pkt proc. daje wzrost zatrudnienia o 1-3 pkt proc. rocznie. A o tyle już rośnie zatrudnienie dzięki dobrej koniunkturze.

Czy Pana zdaniem w obecnej sytuacji można znacząco obniżyć klin?

- Należy obniżyć składki na ubezpieczenia społeczne, ale musimy pamiętać o drugiej stronie medalu. Procesowi ich obniżania musi towarzyszyć poważna i zdecydowana reforma świadczeń społecznych. I tu pojawia się problem, bo kompetencje w rządzie są podzielone: Ministerstwo Finansów ma pieniądze, ale reformy musi zrobić Ministerstwo Pracy. Ale Ministerstwo Pracy nie jest skłonne, aby przeprowadzać reformy uderzające w interesy grup zawodowych, jakkolwiek np. wprowadzenie mniej kosztownych emerytur pomostowych jest krokiem w dobrym kierunku.

Jakie reformy są potrzebne, by zmniejszyć koszty pracy?

- Zmniejszenie pozapłacowych kosztów pracy możemy sfinansować, ograniczając renty inwalidzkie, które dla wielu osób są sposobem na ucieczkę przed bezrobociem. Polska ma jeden z najwyższych wskaźników rencistów w Europie i często renty dostają osoby, które mogłyby pracować. Trzeba jednak dodać, że w ostatnim czasie nastąpiła tutaj istotna poprawa i system świadczeń rentowych został uszczelniony.

Głównym jednak polem do obniżania kosztów pracy jest zrezygnowanie ze wcześniejszych emerytur, które są bardzo kosztowne. Aby móc myśleć o znaczącej obniżce klina podatkowego trzeba też pomyśleć o zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.

Jednak takie pomysły wzbudzają bardzo duży opór związków zawodowych. One chcą wręcz rozszerzyć wcześniejsze emerytury na kolejne grupy pracowników. A to jest sprzeczne z trendem światowym. Polskie społeczeństwo starzeje się i nie możemy sobie pozwolić na zwiększanie wydatków emerytalnych w ten sposób. W Niemczech na przykład wiek emerytalny i dla kobiet, i dla mężczyzn podwyższono do 67 lat. Ludzie nie rozumieją, że jeśli oczekują obniżki składek na ubezpieczenie społeczne, to muszą się pogodzić z obniżeniem wydatków na cele socjalne, a więc na przykład z późniejszym przechodzeniem na emeryturę.

Jaka powinna być więc optymalna wysokość klina podatkowego?

- Generalnie w naszym regionie klin podatkowy w stosunku do PKB na mieszkańca jest o blisko 10 pkt proc. wyższy niż w krajach o podobnym poziomie rozwoju, np. na Dalekim Wschodzie. To naturalne, bo tam są znacznie słabiej rozwinięte systemy opieki społecznej. Jednak w skali europejskiej klin na poziomie 40-45 proc. jest czymś normalnym. Pamiętajmy jednak, że Polska jest krajem znacznie biedniejszym niż większość krajów UE i w związku z tym - aby odrobić dystans - powinna ograniczać koszty świadczeń socjalnych.

Niektórzy ekonomiści mówią, żeby klin obniżyć nawet o 20 pkt proc. Oczywiście dałoby to bardziej widoczne efekty, ale to jest zupełna fikcja polityczno-ekonomiczna. Takie posunięcie oznaczałoby bowiem społecznie nieakceptowalne, a więc nierealne ograniczenie systemu świadczeń socjalnych, w tym emerytur. Ponadto gdybyśmy zlikwidowali ZUS, pracownicy musieliby dobrowolnie zacząć oszczędzać na swoją emeryturę. Jeśli zaczęliby odkładać podobną kwotę do tej, którą teraz płacą na swoje emerytury, to efekt byłby zbliżony do obecnego klina podatkowego - ich bieżąca płaca realna by się zmniejszyła. A to spowodowałoby presję na płace. To, co pracodawca przestałby płacić jako składkę na ubezpieczenie, poszłoby na podwyżki dla pracowników. Taka sytuacja miała miejsce w Chile w latach 80. Zlikwidowano tam składkę płaconą przez pracodawców, wszystko musieli płacić pracownicy. I wcale nie spowodowało to wzrostu zatrudnienia, wzrosły za to płace.

A czy ludzie sami nie lepiej wiedzą, co zrobić z własnymi pieniędzmi?

- Każdy tak uważa. Młodzi myślą: emerytura to za sto lat. Jeśli mielibyśmy odkładać tyle co odkłada ZUS, to naprawdę trzeba by dużo odkładać. Jednak badania pokazują, że ludzie nie są w stanie przewidzieć swoich przyszłych potrzeb. Znaleźlibyśmy się z masą ludzi, którzy w wieku sześćdziesięciu kilku lat nie mieliby pieniędzy na życie i państwo i tak musiałoby do nich dopłacać

*Jan Rutkowski - główny ekonomista Banku Światowego ds. społecznych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Podyskutuj na forum
  • Chyba lepiej teraz wydać te pieniadze i na starość krychola 19.03.07, 11:48

    liczyć na dobrą wolę państwa (ze da jakąś emeryturę) niz teraz podzielic się z państwem i też liczyć na to co w pierwszym przypadku. Jakbym miał mozliwość to i to bym płacił najniższą »

  • Nie bądź taki mądrala! katarz1 19.03.07, 12:26

    Dałbyś spokój z pisaniem głupot. Ekspert ma rację i dobrze o tym wiesz. Pewnie,że jest spora grupa ludzi, którzy radza sobie świetnie i pewnie nie gorzejporadzą sobie na emeryturze, ale jest»

  • zlikwidować obowiązkowy II filar alz777 20.03.07, 10:24

    a wtedy PTE będą musiały obnizyć prowizje, żeby walczyc o kienta i wszyscy będą zadowoleni»