Strzeż się partacza

Jacek Kowalski
15.05.2008 , aktualizacja: 27.09.2007 13:32
A A A
Solidni fachowcy nie boją się z nami podpisać umowy

Solidni fachowcy nie boją się z nami podpisać umowy (Fot. Marcin Olejniczak / AG)

Wszyscy fachowcy wyjechali do Anglii. Ci, co zostali mają grafik tak napięty, że trzeba czekać nawet pół roku. Pozostają nam partacze. Jak się przed nimi bronić?
"Strzeż się goryla" - śpiewał kiedyś Zespół Reprezentacyjny (Jarosław Gugała, Filip Łobodziński i koledzy). Czy dzisiaj zaśpiewaliby "Strzeż się fachowca"? Być może. Bo to, co wyprawiają niektórzy z nich, ośmieleni koniunkturą na łatwy i szybki zarobek, przechodzi ludzkie pojęcie.

Wszyscy za granicą...

- Rok temu zabrałem się za remont kuchni, łazienki i balkonu. Miesiąc szukałem wykonawcy, bo ten, który umówił się ze mną w styczniu w maju wyjechał do Dublina. Jak już znalazłem gościa z ogłoszenia, tak mi spaprał kuchnię, że nie wiem teraz, w co ręce włożyć. Od tygodnia nie odpowiada na e-maile, bo wyjechał do Anglii oczywiście. Pomóżcie, bo zupełnie nie znam się na pracach remontowych! - pisze zrozpaczony internauta o nicku "Zielony". Opis zniszczeń, jakie dokonał "fachowiec": tynk mozaikowy położony bez podkładu, zaczął odpadać po czterech miesiącach. - Poza tym położył go nierówno. W niektórych miejscach dał grubo, w innych prześwituje "stary" kolor ściany. Przez to zabrakło mu materiału i teraz jedna czwarta ściany świeci bolesną pustką - pisze "Zielony".

Płytki kładzione na ścianę wytrzymały dłużej: zaczęły odpadać dopiero po roku. - A sufit, pomalowany farbą nie nadającą się do sufitów, wygląda jakby miał za chwilę wybuchnąć - wszędzie porobiły się pęcherzyki. Dramatyczny post kończy się wezwaniem: - Wskażcie mi jakiegoś solidnego majstra, który za nieduże pieniądze poprawi wszystkie usterki. Cena nie gra roli. Pomocy!!!

Skąd ten dramatyczny ton? Tłumaczyć nie trzeba. Nie dość, że w budowlance mamy boom (dziesięć razy więcej pracy dla każdego, kto w tym siedzi - począwszy od murarza, poprzez tynkarza, malarza, itp.), to jeszcze ci, którzy stanowili prawdziwą ekstraklasę w tym fachu wyjechali za granicę, żeby zarabiać trzy, cztery razy tyle. A więc: ekstraklasa wyjechała, pierwsza i druga liga - zajęci. Nie macie wrażenia, że została nam trzecia, czwarta i następne ligi?

...a reszta zarabia kokosy

- Nie wiem, ile zarabia się za granicą - mówi Maciej Kruszyński, 33-letni policjant z niewielkiego miasteczka w kujawsko - pomorskiem. - Wiem tylko, że mój kumpel z liceum, który w życiu nie brał się za taką robotę, dwa lata temu przekwalifikował się z ochroniarza na posadzkarza. Tydzień temu widziałem go w nowym mondeo. Autko kosztuje od 76 tysięcy wzwyż. A on nie miał zwykłej, podstawowej wersji.

Ile zarabia się w tym fachu? Różnie, ale na pewno sporo. Wszystko jednak zależy od tego, czym konkretnie zajmuje się fachura (płytkarz czy murarz, posadzkarz, parkieciarz czy dekarz), w której części kraju pracuje, jaki ma staż, czy pracuje sam, czy z firmą itp. Dobry fachowiec w średniej wielkości mieście może miesięcznie zarobić nawet 10-15 tys. zł.

Partacze na celowniku

Na stronie forum.murator.pl powstaje na bieżąco czarna lista niesolidnych wykonawców. To, co można na niej przeczytać sprawia, że włos jeży się na głowie.

Pisze "bgluszkowski" o firmie z Warszawy: w lutym umówiłem się z panem Marcinem (...) z firmy (...) na remont mieszkania (48 m2) - gładź w jednym pokoju, malowanie całości, wkucie kabli telewizyjnych i komputerowych w ściany, wymiana terakoty w kuchni. Ustaliliśmy termin rozpoczęcia remontu na koniec czerwca, ustaliliśmy ceny (zgodziłem się na zaproponowane) i zakres prac. W czerwcu termin rozpoczęcia remontu przesunęliśmy na 9 lipca. W międzyczasie ustaliłem z tym panem sposób przygotowania mieszkania do remontu. Spakowałem rzeczy, syna wysłałem na kolonię, wynająłem nieopodal inne mieszkanie na czas remontu, żeby nie mieszkać na miejscu. 9 lipca rano przyjechała ekipa (kierownik i dwóch pracowników). Opowiedziałem w szczegółach, co jest do zrobienia, oni zaproponowali pewne modyfikacje zakresu prac, ja się zgodziłem, przekazałem klucze do mieszkania, było miło. Ustaliliśmy, że pieniądze na materiały przyniosę im wieczorem, a za remont zapłacę po jego zakończeniu. Ekipa zeszła po narzędzia. Po kwadransie oczekiwania na ich powrót zszedłem do nich, i usłyszałem: "nie będziemy robić", bo: ceny są z lutego, trzeba nosić kartony z jednego pokoju do drugiego, nie przygotowałem im materiałów na miejscu, mają inną robotę. I pojechali. Wyjątek? Chyba raczej nie.

Firma (...) to makabra, przez miesiąc nie mogłem doprosić się zwrotu pieniędzy za towar, który został zabrany po zakończeniu prac, facet ma niezły bajzel w tej firmie, ginie w papierach, zwalnia po kolei ludzi, więc nie ma z kim gadać, ale za to "bajki" potrafi opowiadać... Zapomniałem dodać że nie dotrzymuje żadnych terminów i obietnic poza jedną - mianowicie przedpłatą" - pisze "mariof".

Ktoś o nicku "ryby" donosi z kolei: Ludzie! Nie decydujcie się na tartak w Rogalinku! Więźbę przywozili mi przez tydzień, po kilka krokwi dziennie. Mimo, że wpłaciłem dwie trzecie kwoty z ponad dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Odradzam!

"Gerion" naciął się jeszcze ostrzej: Firma T., Pobiedziska. Sprawa skierowana do sądu i prokuratury. Generalnie - bierze zaliczki, nie kończy robót, nie odbiera telefonów, kombinuje ile może, wymiguje się chorym dzieckiem, zepsutym samochodem, końcem świata..."

"Anij30" na temat innego fachowca z Wielkopolski: Większość dachu zrobił, po tym jak w końcu pogonił ekipę swojego kolegi, która się strasznie ślimaczyła, ale po ociepleniu budynku nie mogliśmy się doprosić o obróbki i osadzenie okien dachowych - aż do dziś!

Model działania partacza

Partacze korzystają więc z tego, że rynek trochę się poluźnił i włażą drzwiami i oknami, robiąc więcej szkód niż pożytku. Oczywiście to uogólnienie. Nie każdy fachowiec, który ma akurat wolny termin i może położyć ci płytki w łazience, musi być zaraz partaczem, który nie ma roboty bo niszczy wszystko, co mu w ręce wpadnie. Są i rzetelni. Tylko jak ich odróżnić? To proste.

Partacz ma zazwyczaj kilka cech, na które bystry zamawiający może od razu zwrócić uwagę. I pogonić naciągacza gdzie pieprz rośnie. Najlepiej brać znajomych lub kierować się poleceniem innych. Jeśli jednak nie masz wyjścia - sprawdź najpierw, czy fachowiec nie ma zbyt wiele wolnego czasu w kalendarzu. Jak ma - zrezygnuj z niego. Prawdopodobne nikt go nie chce, bo partoli robotę na całego. Podkreślamy: prawdopodobnie.

Czasem nie można jednak zajrzeć mu w kalendarz. Więc co robić? Zwróć uwagę, czy fachowiec nie żąda zbyt wielkiej zaliczki z góry. Jeżeli chce więcej niż 30 procent - bądź czujny. Może mieć niecne plany: zainkasowanie pieniędzy i ucieczka. - Miałam taki przypadek. Młody chłopak, który malował mi przedpokój od środy, w czwartek zaczął narzekać, że w sobotę idzie na wesele i nie ma za co kupić garnituru. A już przecież prawie wszystko pomalowane (czyli połowa), w dodatku jutro dziewczyna umówiła się z nim na zakupy. I czy bym nie mogła zapłacić mu już dziś. Zapłaciłam, chociaż mój facet odradzał. W piątek malarz nie przyszedł do pracy. Kończyliśmy sufit sami - opowiada Zosia Kawczyńska, młoda prawniczka z Poznania.

Zabierz mu książki

Niech nie zmyli Cię nowiutki sprzęt, którym posługuje się fachowiec. Może go jeszcze wcale nie używał? I nie zatrudniaj nikogo, kto pyta Cię o radę, jak kłaść panele na podłogę, albo zagląda do książki, żeby się tego dowiedzieć. Proś o referencje. Nie wystarczą takie, że "mój szwagier był zadowolony, jak mu wymalowałem szopę". Malowanie salonu w 150-letniej kamienicy u obcej osoby to jednak nie to samo, co pacykowanie szopki dla kóz. W dodatku szopki, która jest własnością szwagra.

Jeśli podejrzewasz, że w toku prac remontowych znika Ci za dużo cementu, wylewki, brakuje płytek, plastikowych rur chowanych w ścianę (uwaga, trudno policzalne!) - wzmóż czujność. Może być tak, że fachowiec chce Twoim kosztem zaoszczędzić na własnym remoncie, albo na remoncie znajomego. Albo po prostu kradnie jak za komuny na budowie. - Podczas remontu łazienki hydraulik pokrzykiwał tylko "szefie, więcej rurek!". No to dowoziłem mu te rurki, biorąc na fakturę z przedłużonym terminem płatności. Pod koniec miesiąca wyszło mi, że z tych plastikowych rurek mógłby ułożyć sobie w ogrodzie spory labirynt. A przecież chodziło tylko o połączenie głównego zaworu z wanną. Raptem jakieś 4-5 metrów! Zapłaciłem za 12 metrów - mówi Wiktor z Wrocławia.

Jak się bronić?

Czy nie można się bronić przed takimi niespodziankami? Można. Na wszystko dobra jest dokładna umowa, którą przygotowujemy uprzednio i dajemy do podpisania wykonawcy. W niej zawieramy wszystko, co chcemy, aby było zrobione. A więc: cenę, termin rozpoczęcia i zakończenia pracy, jakość. Po wszystkim odbieramy robotę. Jeśli coś się nie zgadza - potrącamy. Jeśli jest w porządku - płacimy. Jeśli nie ma z kim już rozmawiać, bo nasz fachowiec zwiał, kierujemy sprawę do sądu.



Przeczytaj też, że Anglicy również nie przepadają za polskimi fachowcami. Tydzień temu tygodnik "Sunday Times" przytoczył doświadczenia Wyspiarzy z polskimi budowlańcami, m.in. historię emerytowanej pielęgniarki Elizabeth Anthony, która zadowolona z otynkowania ścian przez polskiego imigranta, zleciła mu dalsze prace. Ten przekazał zamówienie swoim świeżo przybyłym kolegom. Nowi pozostawiali po sobie sterty śmieci, całymi dniami nie stawiali się do pracy, a nawet wtedy, gdy przychodzili na miejsce, więcej czasu spędzali przy herbatce - pisze "Sunday Times" (czytaj więcej).



Zobacz również fachowca-glazurnika w "akcji" w programie "Usterka" TVN

Zobacz także
Komentarze (6)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Ola

    0

    UWAGA!NIEUCZCIWY FACHOWIEC!HYDRAULIK Z OLX
    Pan o imieniu Karol z numerem telefonu 570 777 604 ogłasza swoje usługi-hydraulik-remonty łazienek-kuchni na OLX
    Nie jest fachowcem!!!
    Niszczy nowy towar z powodu braku umiejętności
    Wszystko jest nieszczelne
    Bierze pieniądze i nie dokańcza pracy
    Zabudował kranik płytkami odcięcie wody i nie ma dostępu
    Zniszczył nowy grzejnik ,połamał ponieważ zakładał na odwrót
    Płytki przycięte krzywo i nie równo położone
    NIE WYSTAWIA FAKTUR
    Nie odbiera telefonu pomimo,że umówił się na dokończenie i poprawki
    Opowiada historie,że jeśli się mu nie zapłaci to rozwali wszystko
    W trakcie pobytu u nas dzwonił do niego bez przerwy telefon,najprawdopodobniej z pretensjami ,bo nie odbierał ,a przy tym obrażał ludzi.
    Miał jako pomocnika młodego chłopaka Michała,który wszystko robił za niego i tylko jego praca jest wykonana solidnie.
    Twierdzi,że jest z ulicy Grunwaldzkiej w Bydgoszczy
    Zgłaszamy sprawę na policję oraz powiadamiamy urząd skarbowy,ale jego ogłoszenie jest widoczne.Wystawił nowe w dniu gdy zostało mu zapłacone za w/w pracę-kilka tysięcy złotych,dodatkowo wyżywienie przez tydzień dwóch osób .

  • Gość: Lubin Dolny Śląsk

    0

    Andrzej Kopeć płytkarz Lubin Dolny Śląsk. Panu płytki klej wykrzywia, fugi nie widać jak się kładzie, to dlatego są dziury i jak się będzie myło podłogi, to ona się uformuje. Zamiast zabrać się za swoją robotę, mierzy cały dom i komentuje pracę innych. Oczywiście próbuje poprawiać, co skutkuje niszczeniem ścian, podłóg i parapetów. Kłamie jak z nut. Jak się człowiek nie zna jak my, to może mu uwierzyć i potem traci się pieniądze i materiały. ANDRZEJ KOPEĆ LUBIN DOLNY ŚLĄSK PŁYTKARZ UWAGA NA NIERZETELNEGO WYKONAWCĘ!

  • Gość: asdfman

    0

    Marcin Florek Nie polecam !!!
    Stanowczo nie polecam tego Pana. Podaje się za murarza, twierdzi iż prowadzi własną firmę budowlaną oferuje szeroką gamę usług w tym zakresie za pośrednictwem OLX.
    Zdecydowałem się na tego Pana jako na murarz jednak stanowczo odradzam korzystanie z jego usług. Jest to „fachowiec” którego na miejsce pracy przywozi mama i to dosłownie. Przyjechał on na budowę bez żadnych potrzebnych mu narzędzi a jego praca skupiła się na ściemnianiu przez 10 godzin, kolejnego dnia co prawda zaczął się niby brać za wykonywanie zbrojeń jednak zapomniał ekipy jak również ponownie narzędzi, zbrojenie kręcił za pośrednictwem starego konaru od drzewa oraz kawałka starej rurki, wmawiał również przez cały dzień iż dojadą do niego jego pracownicy podczas gdy sam zwolniony z pracy poszedł pieszo do domu. Twierdzi on również iż posiada giętarkę jak również inne narzędzia których jednak w jego pracy nie idzie uświadczyć.
    Jego usługi kosztowały mnie około 1600zł zmarnowanych 1600zł taki koszt ponieważ zmarnował on praktycznie połowę stali która była zakupiona na zbrojenie ław fundamentowych jak również straciłem na niego 500zł zaliczki która tak samo jak i on rozpłynęła się. Obecnie zapraszam tego Pana na drogę sądową mam nadzieję że nikt z Państwa nie skusi się na jego oferty.

  • Gość: Jaro

    0

    Ludzie niestety nie myślą i biorą fachowców skąd popadnie - z ogłoszeń, w których oni chwalą się niskimi cenami. Przez taki właśnie dobór są potem problemy. Mi się udało trafić na dobrą firmę z polecenia kolegi z pracy: completehome.pl. Firma ta zrobiła mi remont bardzo solidnie i bez wyciągania niewiadomo jakiej kasy. Oczywiście są tańsze firmy, ale tu przynajmniej miałem gwarancję jakości. Po poprawkach i tak potem wychodzi normalna cena.

  • Gość: Waldemar S.

    0

    mam zapytanie ? dlaczego nigdzie w serwisach nie piszecie o nieuczciwych zleceniodawcach ?
    ja na takiego trafiłem po raz drugi o pierwszym nic nie napisze ale drugi mnie psychicznie wykonczył !zadne ustalenia nie liczyły sie tylko on miał racje i wszystko po swojemu choc pierwszy raz buduje wszystko wie lepiej ale gdy cos nie tak to winny budowlaniec! ustala wszystko przez osoby 3 a w zeczywistosci nic z ustalen nie dotrzymuje! projekt sie zmienia w zaleznosci od jego widzimisie i do tego nie placi zgodnie z ustaleniami! to pan D .Babczyński i ostrzegam wszystkich z rejonu katowic bo chce za pół darmo zrbic a jeszcze w połowie szukac czegos by mniej płacic byłem trzecim wykonawca a jeszcze pparter nie skonczony!
    ostrzegam ze mozna sie bardzo nadziac na tego pana! buduje w mysłowicach na wiejskiej ! ostrzegam!!!! Waldemar S.

  • Gość: GOŚĆ

    0

    polecam remonty na milym zaciszu od dewelopera ekipa to jeszcze garba mozna sie nabic lub ch… wie czego, kupuje sie materialy za 13 tys do lazienki a okazuje sie ze jak w alternatywach 4 robotnik robi dwa mieszkania na raz, zbywa cie i twoje sugestie, pokazuje ci pomocnika z ramionami jak wiatrak elektryczny KOSZMAR DRAMAT I KURIOZUM, NIE DOŚĆ ŻE OSIEDLE JEST TANDETNIE WYKONANE TO OSZUKUJĄ NA REMONTACH

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX